Szkolne kuszenie sześciolatka

0
107
szesciolatki
REKLAMA

Posłać czy poczekać?
O reformie związanej z edukacją sześciolatków zrobiło się głośno już w 2009 roku, kiedy zapowiadano, że maluchy pójdą obowiązkowo do szkoły we wrześniu 2012. Jednak zamiast spodziewanej akceptacji było pospolite ruszenie rodziców, którzy burzyli się, iż sześcioletnie dzieci nie dadzą sobie rady w ławkach, a na dodatek większość placówek nie jest gotowa na ich naukę. Teraz rząd ma nadzieję, że przesunięcie terminu wprowadzenia obowiązku szkolnego dla sześciolatków na 2014 rok pozwoli lepiej przygotować się samorządom i szkołom na przyjęcie najmłodszych uczniów.
We wrześniu ubiegłego roku około 20 proc. rodziców postanowiło posłać sześcioletnie dzieci do pierwszej klasy szkoły podstawowej, a w 2010 taką decyzję podjęło tylko 9 proc. Trudno było przekonać rodziców, skoro nawet część dyrektorów i nauczycieli podchodziła do pomysłu bardzo sceptycznie – szkoły nie miały odpowiednio zaadaptowanych sal i świetlic, a place zabaw były w planach.
– Może mniej wahałabym się z decyzją, gdyby wszystkie maluchy mogły chodzić do jednej klasy. Tymczasem sześciolatki uczą się razem z dziećmi starszymi o rok. Podejrzewam, że moja córka mogłaby czuć się tam bardziej zagubiona niż w grupie rówieśników – przyznaje matka siedmioletniej dziś Kasi.
Ale byli też tacy, którzy świadomie podjęli edukacyjne wyzwanie. – Skoro mój syn mógł nauczyć się więcej w pierwszej klasie niż w przedszkolnej zerówce, po co miał marnować w ten sposób czas? Na dodatek szkoła, do której uczęszcza, była już przez nas sprawdzona, gdyż chodziła tam starsza córka. W moim przypadku decyzja była uzasadniona – podkreśla matka Szymona, który we wrześniu rozpoczął naukę w jednej z tarnowskich szkół.

REKLAMA

Nauka i zabawa
Przesunięcie w czasie reformy bardzo ucieszyło dyrektorów niektórych podstawówek – nawet zaczęli sugerować rodzicom, by odłożyli plany posyłania sześcioletnich dzieci do pierwszych klas – maluchy w klasie to dla części szkół duży problem. W tarnowskich podstawówkach też bywa z tym różnie, choć dyrektorzy i miejscy urzędnicy namawiają rodziców do posyłania sześciolatków na lekcje.
– Tarnowskie podstawówki dysponują zarówno doskonale przygotowaną bazą dydaktyczną – m.in. odpowiednimi salami do nauki przez zabawę, sprzętem zapewniającym możliwość ruchu podczas nauki, jak i bezpiecznymi placami zabaw – zapewnia Krystyna Latała, wiceprezydent Tarnowa. – Nad sześciolatkami czuwa wysoko wykwalifikowana kadra pedagogiczna.
Już trzeci rok kształci sześciolatków Szkoła Podstawowa nr 14 w Tarnowie. – Mamy ośmioro w pierwszej klasie oraz po jednym w drugiej i trzeciej – wylicza Alicja Pawlak, zastępca dyrektora placówki. – Na nowy rok szkolny zapisano jak na razie dziewięcioro dzieci, ale nabór jeszcze trwa.
Atutem tej podstawówki jest długo czynna świetlica (od godziny 6.30 do 16.30) oraz codzienne obiady, a z funduszy unijnych wyposażono dwie sale dla najmłodszych, z przystosowanymi do ich wzrostu mebelkami. Są też kąciki do zajęć śródlekcyjnych na dywanie, plac zabaw oraz pomieszczenia do ćwiczeń korekcyjnych i rekreacyjnych. Również toalety dostosowano do potrzeb maluchów. – Brakuje nam jedynie szatni przy salach, ale dzieci mają wydzielone takie pomieszczenie – zapewnia wicedyrektorka „czternastki”.
Z przygotowaniem placówek na przyjęcie sześciolatków nie wszędzie jest jednak tak różowo. Szkoła Podstawowa nr 9 w Tarnowie jest tylko częściowo gotowa na edukację najmłodszych, choć w tym roku uczy się tu już 11 sześcioletnich dzieci i ich rodzice są zadowoleni. Do zajęć z maluchami wytypowano nauczycieli z odpowiednimi kwalifikacjami, jest plac zabaw i sala świetlicowa z zabawkami. – Niestety, nasze toalety nie są przystosowane do wymogów sześciolatków, brakuje nam też mebli dla sześcioletnich dzieci – podkreśla Grażyna Kondracka, szefowa „dziewiątki”.

Nie za wcześnie na naukę
Miejscy urzędnicy zapewniają, że w tarnowskich podstawówkach przybywa sześciolatków. Osiemnaścioro jest ich w szkole nr 18, gdzie utworzono specjalną klasę. Na kolejny rok szkolny zapisanych jest już dwanaścioro dzieci. W salach lekcyjnych są odpowiednie meble i kąciki zabaw, a wyremontowane toalety dostosowane do najmłodszych uczniów. – Jedynie w jadalni brakuje nam krzesełek i stolików dla sześciolatków, ale będziemy mogli uzupełnić wyposażenie dopiero po powiększeniu tego pomieszczenia – przyznaje Ewa Świądro-Mielak, dyrektorka szkoły.
Czy najmłodsi uczniowie dają sobie radę w szkolnej rzeczywistości? Czasem jest tak, że niejeden sześciolatek lepiej czuje się w ławce niż jego o rok starszy kolega. –Świetnie sobie radzą, chcą się uczyć, a obecny program to umożliwia. Urozmaicamy im zajęcia: jest nauka przez zabawę, wychodzą na spacery i plac zabaw, a lekcje przyrodnicze odbywają się w terenie – zapewnia szefowa „osiemnastki”. – Na naukę nigdy nie jest za wcześnie, zwłaszcza gdy łączy się ona z dobrą zabawą, a dzięki przygotowanym nauczycielom poziom przekazywanych treści dostosowany jest do wieku odbiorców.
Niemniej jednak rodzice mają wątpliwości. – Zastanawiają się, jak ich dziecko da sobie radę w szkole, czy nie jest jeszcze za małe na naukę – przyznaje Grażyna Kondracka.
W wielu szkołach prowadzone są lekcje pokazowe dla rodziców, którzy mogą zobaczyć, jak zorganizowano naukę dla najmłodszych. – Rodzice proszą nas o radę, ale tylko oni wiedzą, co będzie najlepsze dla ich dziecka, by spokojnie i bez stresu rozpoczęło naukę – podkreśla Alicja Pawlak.
Magistraccy urzędnicy namawiają tarnowian na posyłanie sześciolatków do pierwszej klasy. – Pozwoli to uniknąć nieuchronnej komasacji, gdy w obligatoryjnym terminie pójdą do szkoły dwa najliczniejsze roczniki – z lat 2007 i 2008, co oznacza, że klasy mogą mieć ponad trzydzieścioro dzieci. Niewykluczone też, że szkoły będą zmuszone pracować na więcej niż jedną zmianę – podkreśla Bogumiła Porębska, dyrektorka wydziału edukacji tarnowskiego magistratu.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o