Szkoły bez bibliotek?

0
120
REKLAMA

Miasta mają biblioteki publiczne i szkolne, których jak dotąd nie można było łączyć. Biblioteka szkolna nie funkcjonuje w ferie, wakacje, w czasie przerw świątecznych czy w długie weekendy. Pracuje w niej nauczyciel zatrudniony na podstawie Karty nauczyciela, który zarabia lepiej niż bibliotekarz z placówki publicznej. Zdaniem samorządów to marnotrawstwo. Podobnie jak to, że zaledwie kilka przecznic od siebie działają dwie biblioteki i obie nie mają pieniędzy na kupno nowości. Jednak najważniejsze, że systematycznie ubywa czytelników.
Samorządy od dawna próbują zmienić prawo, by można było łączyć biblioteki. Taką szansę daje nowy projekt Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Chodzi o to, by możliwa była wymiana księgozbioru, łączenie siedzib oraz zespołów bibliotekarzy. Mówi się o trzech wariantach: biblioteka szkolna stanie się filią publicznej lub na odwrót albo obie będą ze sobą współpracować. Jedni widzą w projekcie szansę na unowocześnienie bibliotek publicznych, inni – groźbę likwidacji szkolnych placówek. Nauczyciele boją się utraty pracy, bo trudno przypuszczać, że nastawione na oszczędności samorządy zechcą utrzymywać podwójne zespoły pracowników połączonych bibliotek.
Każda szkoła w Tarnowie ma swoją bibliotekę, choć zdarza się, że miejsca te świecą pustkami. W Gimnazjum nr 4 biblioteka jest czynna od godz. 8.30 do 14.30 i… pęka w szwach. Gimnazjalistów najbardziej przyciągają tam gry planszowe, w które można pograć tuż przed lekcjami lub na dłużej przerwie. Przy okazji wypożyczą też jakąś książkę, bo organizowane są również konkursy i akcje czytelnicze. W bibliotece są też cztery komputery podłączone do Internetu. Barbara Kuklewicz, szefowa gimnazjum, nie ukrywa, że w dzisiejszych czasach bardzo trudno jest zachęcić uczniów do czytania.
– Trzeba mieć pomysł na bibliotekę – przyznaje. – Gimnazjalny księgozbiór musieliśmy stworzyć zaledwie kilka lat temu, gdy gimnazjum przenosiło się do własnego budynku, bowiem dotąd biblioteka istniała tylko w Szkole Podstawowej nr 8. Od tamtej pory każdego roku dokupujemy nowe książki. Ostatnio uzupełniliśmy nasz księgozbiór o 30 powieści młodzieżowych. Pieniądze na ten cel przekazuje rada rodziców.
Czy szkolna biblioteka mogłaby przejąć zadania publicznej filii?
– Czemu nie? Współpraca z mieszkańcami jest mile widziana. Gorzej, gdyby nasza biblioteka musiała zostać przeniesiona do filii na pobliskim osiedlu. Jestem przekonana, że wielu uczniów nie trafiłoby tam za książką – dodaje dyrektorka. – A z drugiej strony, jeśli musielibyśmy oddać szkolny księgozbiór do publicznej filii, to co na to powiedzieliby rodzice? Przecież oni przeznaczają niemałe pieniądze na doposażenie biblioteki, bo wiedzą, że to dla ich dzieci. Naprawdę nie wyobrażam sobie sytuacji, że w szkołach mogłoby nie być bibliotek.
Przeciwko łączeniu placówek protestują nauczycielskie związki zawodowe, które przekonują, że rządowy projekt przyczyni się do pogorszenia oferty edukacyjnej.
– Jesteśmy przeciwni pomysłowi, bowiem może on doprowadzić do wyprowadzenia bibliotek ze szkół, a w konsekwencji do ich likwidacji. To z kolei spowoduje, że uczniowie zostaną pozbawieni dostępu do książek. W szkole musi być biblioteka – podkreśla Halina Musiał, przewodnicząca nauczycielskiej „Solidarności” w Tarnowie. Związek domaga się od rządu odstąpienia od pomysłu łączenia bibliotek.
– Biblioteki szkolne są bardzo ważną i nieodzowną częścią szkół i placówek oświatowych. Pozwalają skuteczniej realizować proces dydaktyczno‑ wychowawczy. Często stają się multimedialnym centrum informacyjnym. Wyprowadzenie bibliotek ze szkół będzie wiązało się z bardzo poważnym ograniczeniem realizacji podstaw programowych oraz dostępu dzieci i młodzieży do literatury i informacji pozapodręcznikowych. Konsekwencją tego będzie obniżenie efektów kształcenia – twierdzą związkowcy. Halina Musiał dodaje, że zamiast likwidować szkolne biblioteki należałoby stworzyć im lepsze warunki pracy oraz zapewnić pieniądze na aktualizowanie księgozbiorów i umożliwienie dostępu do mobilnego Internetu, a także nowoczesnego oprogramowania.
Czy samorządy będą cięły wydatki kosztem bibliotek szkolnych? Jak na razie nie wiadomo. Krystyna Latała, zastępca prezydenta Tarnowa, też nie wyobraża sobie szkół bez bibliotek.
– To istotne miejsce życia szkoły i ważny punkt edukacyjny – mówi. – Jeżeli miałyby nastąpić jakiekolwiek zmiany, to chciałabym, aby biblioteki były jeszcze bardziej dostępne, nie tylko w godzinach pracy szkoły. Ważne, żeby wzbogacić księgozbiór i otworzyć biblioteki dla mieszkańców. Placówki mogłyby być miejscem wydarzeń kulturalnych i edukacyjnych – oczywiście w zależności od potrzeb i oczekiwań lokalnej społeczności. Nadałabym bibliotekom bardziej multimedialny i wielozadaniowy charakter. W dzisiejszych czasach książka jest coraz droższa, a w obecnej sytuacji gospodarczej najłatwiej odmówić sobie właśnie takich wydatków. Stąd też ważne jest, aby biblioteki były jak najbliżej mieszkańców.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o