Szybciej do Rzeszowa, do Krakowa wolniej

0
241
Czas podróży z Tarnowa do Krakowa jest podobny do tego, który obowiązywał przed wielkim remontem szlaku kolejowego. fot. Tadeusz Koniarz

W większości krajów efektywność nakładów ponoszonych na rozwój kolejnictwa oceniana jest przede wszystkim pod względem korzyści dla pasażera. Chodzi o to, by podróżował on coraz krócej i coraz wygodniej. Kwestia ta ma coraz większe znaczenie, ponieważ ze względu na ochronę klimatu ekologiczna kolej może odegrać istotną rolę. Ale ludzi nie da się namówić do porzucenia samochodów i na podróże pociągami, jeśli się one spóźniają, a czas przejazdu wydłuża. W nowym rozkładzie jazdy PKP, który dotyczy Tarnowa, odnotowujemy jeden rekord czasowy, ale większość połączeń wciąż nie może pod tym względem zadowalać.

Nowy rozkład jazdy, który od niedawna obowiązuje na kolei, spowolnił niektóre pociągi relacji Tarnów – Kraków. Wolniej jeździ nawet pendolino, który na trasie Rzeszów – Gdynia zatrzymuje się w Tarnowie. Dziś podróż tym słynnym pociągiem do Krakowa trwa już prawie godzinę (!), dokładnie 58 minut. To o dwie minuty dłużej niż w 2015 roku – gdy pendolino zaczynał tu kursować i gdy trwał jeszcze remont odcinka szlaku kolejowego E30 – i o 6 minut dłużej niż ostatnio. A jeszcze w 2013 roku jedna z lokalnych gazet pisała z nadzieją: „Dzisiaj trudno to sobie wyobrazić, ale już za półtora roku podróż z Tarnowa do Krakowa będzie trwać ok. 40 minut”. Autor miał na myśli pendolino, który trasę z Tarnowa do Krakowa miał pokonywać… w 37 min. Takie były założenia.
Ktoś powie, że nie ma się czym martwić, ponieważ i tak mało kto – z uwagi na wysokie ceny biletów – wybiera pendolino jako środek transportu do Krakowa. Albo, że kilka minut nie robi większej różnicy. To prawda, ale chodzi o to, by pokazać pewne zjawisko. Mimo wcześniejszych zapowiedzi z upływem lat kolej na odcinku tarnowsko-krakowskim nie przyspiesza, choć tak powinno być. Zwykłym pociągiem pospiesznym nadal nie dotrzemy pod Wawel w czasie krótszym niż godzina, Koleje Małopolskie proponują w trybie normalnym ponad godzinę i czterdzieści minut. To są standardy czasowe… z lat osiemdziesiątych poprzedniego stulecia!
Zdaję sobie sprawę z tego, że w rejonie węzła krakowskiego trwają roboty i w jego pobliżu występują ograniczenia prędkości pociągów, ale są dwie poważne wątpliwości. Po pierwsze, nie wiadomo, czy prace w rejonie Krakowa zostaną ukończone w wyznaczonym terminie; dotychczas większość inwestycji kolejowych w kraju była i jest bardzo spóźniona. Po drugie, nie ma pewności, czy po zakończonych robotach pociągi rzeczywiście przyspieszą. Nie wszystkim przewoźnikom to się opłaca, m. in. przez konieczność zapewnienia podwójnej obsady maszynistów w przypadku dużych prędkości. Prawda jest taka, że chociaż na modernizację trasy kolejowej Kraków – Tarnów – Rzeszów przeznaczono 3,5 mld zł, czas podróży z Tarnowa do Krakowa jest w zasadzie podobny do tego, który obowiązywał znacznie wcześniej, przed wielkim remontem. Co więc zyskał na modernizacji pasażer, jeśli mamy na myśli czas przejazdu?
Ale to nie znaczy, że w ogóle nie ma postępu. Jest. Tyle, że w odwrotnym kierunku, czyli na odcinku Tarnów – Rzeszów. Warto odnotować rekordowo krótki czas przejazdu na tej trasie. Pociąg pospieszny Intercity, międzynarodowy Porta Moravica, który odjeżdża z Tarnowa o godz. 16.35, w Rzeszowie melduje się już po 39 minutach! Nigdy do tej pory nie było tak krótko. Przypomnijmy, że chodzi o odcinek takiej samej długości (ok. 80 km), jak w przypadku drogi Tarnów – Kraków.
Zwykłe pociągi pospieszne (krajowe) dojeżdżają do Rzeszowa w 44 minuty, więc na tym odcinku nie jest już źle, tu zaszła zmiana.
W całym kraju wlokące się inwestycje kolejowe wydłużają czas podróży i zniechęcają do korzystania z pociągów. Co ciekawe, jak wykazano ostatnio w specjalnym raporcie, efekty bardzo kosztownych modernizacji magistrali kolejowych są w Polsce niezwykle skąpe albo nie ma ich wcale. Czas jazdy pociągiem z Tarnowa do Krakowa jest od kilku lat dobrym na to przykładem.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o