Szybkie jedzenie pod kontrolą

0
123
REKLAMA

Nieświeża ryba, dziwnie wyglądający mielony, zapiekanka ze śmierdzącym serem lub dziwny sos grzybowy…Na takie dania możemy natrafić w niejednej gastronomicznej budce otwartej tylko na czas wakacji. Nic dziwnego, że latem kontrolerzy tarnowskiego sanepidu mają pełne ręce roboty, sprawdzają bowiem szczególnie te sezonowe: bary, pizzerie, fast foody, bufety i niewielkie lodziarnie. Nadzór nad punktami gastronomicznymi Powiatowa Stacja Sanitarno‑Epidemilogiczna sprawuje przez cały rok, niemniej jednak już od drugiej połowy maja inspektorzy prowadzą częstsze kontrole. W tym sezonie w Tarnowie i okolicach przeprowadzono już około 80 kontroli, wystawiono 14 mandatów na kwotę 2,5 tys. złotych. Żadnego baru i bufetu nie zamknięto, nie zauważono też bardzo rażących nieprawidłowości, które skutkowałyby wręczeniem 500‑złotowego mandatu, najwyższego, jaki może wypisać pracownik sanepidu. – Najczęściej nakładane przez nas mandaty opiewają na kwoty od 100 do 300 złotych – wyjaśnia Lucyna Sznajder, zastępca kierownika sekcji nadzoru higieny żywności i żywienia PSSE w Tarnowie.
Jakie są najczęstsze grzechy tarnowskiej gastronomii? Wprawdzie nigdzie nie spotkamy już lepiących się od tłuszczu stolików ani kucharzy wystrojonych w brudne fartuchy, niemniej jednak wciąż zdarza się zły stan sanitarny – to oznacza, że w kuchni niektórych lokali mogą być brudne ściany, niewymyty dokładnie sprzęt czy pozostawione resztki jedzenia, gdzieniegdzie razi zły stan techniczny kuchennych urządzeń.
Frytki smażone na starym oleju to już przeszłość – właściciele lokali zabiegają o klientów, a kto usiadłby w bufecie, z którego już od progu dolatuje niezbyt przyjemny zapaszek? Dość częstą praktyką jest natomiast podawanie potraw przygotowanych na bazie przeterminowanych produktów albo doprawianie dań starymi przyprawami.
Generalnie w dobrym stanie są toalety przeznaczone dla klientów restauracji i punktów gastronomicznych. Wprawdzie sporadycznie zdarza się, że nie ma mydła lub papieru toaletowego, ale braki te są na bieżąco uzupełniane. Prawidłowo funkcjonują również tarnowskie lodziarnie, chociaż w dwóch przypadkach po wykonaniu badań laboratoryjnych okazało się, że lody nie spełniały określonych przepisami wymagań, ale na szczęście nie zagrażały zdrowiu klientów.
Jeśli inspektorzy sanepidu wykryją jakieś nieprawidłowości, właściciele lokali muszą je szybko naprawić, na dodatek ponoszą koszty ponownych kontroli.
Gdzie jeść, żeby się nie zatruć? Zanim jeszcze usiądziemy przy stole i zamówimy ulubione danie, możemy sami ocenić, czy wybraliśmy właściwy lokal. Na pewno warto unikać stołowania się w barach, w których jest mało klientów, a pobliski parking świeci pustkami. Najlepiej wybrać restauracje, gdzie panuje spory ruch, nawet kosztem stania w kolejce, gdyż tylko wtedy będziemy mieli pewność, że jedzenie jest smaczne i świeże, bo kucharz nie musi magazynować zbyt długo produktów, z jakich przyrządza dania. Latem należy też unikać lodów podawanych z automatu oraz potraw z drobiu, gdyż czasem można w nich znaleźć salmonellę.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o