Tarnów 35. miastem w kraju

0
311
REKLAMA

Według danych sprzed kilku miesięcy Tarnów liczy 109,3 tys. mieszkańców, co oznacza, że pod względem wielkości znajduje się na 35. pozycji. Co ciekawe, w „Raporcie o stanie miasta – 2019”, opracowanym przez tarnowski Urząd Miasta, liczba mieszkańców wynosi… 107, 9 tys. Jeśli dane magistratu uznać za bliższe prawdy, okaże się, że Tarnów zajmuje 36. miejsce, dając się wyprzedzić Chorzowowi (108,6 tys.). Przed Tarnowem są Włocławek i Wałbrzych.
W całej Polsce jest 39 miast stutysięcznych, a może już tylko 38. Zamykająca stawkę Legnica na koniec 2018 roku liczyła 100 081 mieszkańców, a ponieważ utrzymuje się trend spadkowy, niewykluczone, że Legnica opuściła już grupę największych miast w Polsce.

REKLAMA

Na granicy setki
Problem ten ostatnio przydarzył się także innym miastom. Z gronem „stutysięczników” pożegnał się Grudziądz liczący obecnie 95,3 tys. mieszkańców, wcześniej, już kilkanaście lat temu, ten sam los spot­kał Słupsk. Interesująca była sytuacja Jaworzna, któremu w 1991 roku do pełnych 100 tysięcy zabrakło… siedmiu mieszkańców, ale nigdy nie osiągnął tej liczby. W kolejnych latach następował tu powolny spadek ludności.
Dziś na granicy 100 tysięcy znajduje się też Kalisz, także wspomniana wcześniej Legnica. Istnieje poważna obawa, że status „stutysięcznika” może w przyszłości stracić Tarnów, według różnych opracowań może się to stać w 2027 lub 2030 roku. Na razie jednak miasto nad Białą znajduje się w elicie miast liczących powyżej 100 tys. mieszkańców. W Polsce takie ośrodki zwykle uchodzą za duże lub średnie. Spore zaskoczenie wzbudził podział zastosowany w znanym opracowaniu Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, w którym do miast średniej wielkości zaliczono na przykład zarówno 16-tysięczne Brzesko, jak i ponad 100-tysięczny Tarnów.

Wysysanie mniejszych miast
Ale „stutysięcznik” to „stutysięcznik”! Prestiż takiego miasta nie budzi wątpliwości. Wystarczy na chwilę oddać się lekturze lokalnych mediów z czasów, gdy niektóre miasta przestawały być stutysięczne, żeby przekonać się, z jakim bólem przyjmowały one ten fakt. Niektóre informacje przypominały wręcz omówienia jakiejś ceremonii żałobnej, która odbywa się na raty.
Trudności w utrzymaniu dotychczasowej liczby mieszkańców często mają dawne miasta wojewódzkie, takie jak Tarnów. Zdecydowana większość ośrodków, które kiedyś cieszyły się statusem stolicy województwa, od lat przeżywa poważne kłopoty. Migracje, starzenie się mieszkańców, niedostatek poważnych inwestorów, utrata funkcji społeczno-administracyjnych to główne bolączki. Prężne aglomeracje, do których w ostatnich kilkunastu latach spłynęły duże pieniądze, stały się dla mniejszych i słabszych ośrodków sporym zagrożeniem. Tarnów traci na rzecz Krakowa, Przemyśl na rzecz Rzeszowa, Legnica przegrywa z Wrocławiem, Konin z Poznaniem, Chełm z Lublinem itd.

Syte aglomeracje
Wystarczy prześledzić losy Tarnowa i Rzeszowa, by mieć jasność w sprawie. W 1967 roku Tarnów, mimo że był jeszcze miastem powiatowym, liczył więcej mieszkańców od wojewódzkiego Rzeszowa. W latach 1975 – 1998, gdy miasto nad Białą stanowiło stolicę nowego województwa, szanse rozwoju Tarnowa i Rzeszowa nieco się wyrównały, ale po ostatniej reformie podziału administracyjnego kraju między miastami nastąpiła pod tym względem przepaść. Rzeszów powoli dobija do 200 tys. mieszkańców, również dlatego, że w swoje granice przyłączył kilka sąsiednich wsi. W Tarnowie też był pomysł, żeby poszerzyć jego obszar, ale zakończyło się to niczym.
Wielokrotnie ogłaszane przez różne ekipy rządzące obietnice wsparcia byłych miast wojewódzkich do tej pory nie znajdują potwierdzenia w faktach. Możliwe, że winne temu są także owe miasta. Nie umieją stworzyć na forum krajowym wspólnego, silnego lobby, które upomniałoby się o swoje. Dr Łukasz Zaborowski, ekspert z Instytutu Sobieskiego, goszcząc w Tarnowie i odnosząc się do sytuacji Tarnowa oraz podobnych miast zwracał uwagę, że takie lobby powinno funkcjonować, by można było wreszcie coś uszczknąć sytym aglomeracjom.

Specjalny status
Na razie są to pojedyncze głosy, jak choćby z Bielska Białej, które domaga się od rządu opracowania projektu kompleksowej ustawy korygującej reformę administracyjną z 1999 roku, która powinna przewidywać specjalny status dla byłych miast wojewódzkich będących regionalnymi centrami życia gospodarczego, kulturalnego i naukowego.
Bez tego wiele takich miast będzie z czasem więdło. I kurczyło pod względem liczby ludności. Jedne będą starały się przed tym bronić z lepszym skutkiem, inne z gorszym. Tarnów na pewno nie jest na straconej pozycji i na pewno znajduje się w korzystniejszej sytuacji niż np. Przemyśl, Tarnobrzeg czy Biała Podlaska. Ale status „stutysięcznika” trudny będzie do zachowania, być może, niestety, nawet niemożliwy.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o