Tarnów w nowej „Polsce B”

0
302
Tarnów znalazł się w kleszczach dwóch wielkich miast | fot. Paweł Topolski

Niektórzy eksperci zwracają uwagę, że pod względem tempa rozwoju i poziomu cywilizacji coraz rzadziej można stosować dawny podział na „Polskę A” i „Polskę B”, a coraz częściej czynnikiem różnicującym regiony czy poszczególne miasta staje się sąsiedztwo dużych metropolii. Jeśli pójdziemy tym tropem myślenia, okaże się, że w szczególnie niekorzystnym położeniu znajduje się Tarnów, który znalazł się w kleszczach dwóch wielkich miast, wysysających soki ze słabnących powoli sąsiadów.

Polska zaczyna borykać się z problemem „dwóch prędkości”: szybko rozwijających się metropolii oraz zwijających się mniejszych miast – tak brzmi jeden z wniosków płynących z raportu przygotowanego przez Klub Jagielloński. Jego główny autor, Karol Wałachowski, dużo miejsca poświęcił takim ośrodkom jak Tarnów, Nowy Sącz czy Przemyśl, czyli byłym miastom wojewódzkim, które w wyniku reformy administracyjnej w 1999 roku utraciły swój status. Skutki tego opisane są następująco: „Straciły one miejsca pracy w administracji, symboliczną „stołeczność” oraz przestały być kluczowymi miejscami decyzyjnymi dla polityki samorządowej. W kolejnych latach, gdy istotną rolę zaczęły odgrywać środki płynące z Unii Europejskiej, można było zauważyć priorytet dla inwestycji w największych miastach mających status wojewódzki i pominięcie mniejszych miast”.

Między wschodem i zachodem
I te właśnie „największe miasta”, są – zdaniem ekspertów – przyczyną kłopotów słabszych sąsiadów. Tezę tę ma potwierdzać przygotowany przez Klub Jagielloński ranking 100 obszarów funkcjonalnych, w tym tarnowskiego, porównujący zarówno obecny potencjał, jak i dynamikę rozwoju polskich miast od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej. Wyniki potwierdziły znaną już wcześniej hipotezę o zwiększającym się dystansie rozwojowym między największymi miastami a resztą ośrodków. Łatwo to zresztą możemy wykazać na przykładzie Tarnowa.
W kontekście tego, co już zostało powiedziane, Tarnów ma szczególnie niekorzystne położenie. Od wschodu i zachodu otaczają go dwa silnie rozwijające się miasta: Kraków i Rzeszów. Jeszcze do niedawna jako zagrożenie rozwojowe postrzegany był tylko Kraków, teraz to się zmieniło. Rzeszów przeżywa okres wielkiej prosperity; w większości rankingów miast sytuuje się na czele wraz z takimi ośrodkami jak Warszawa, Wrocław, Gdańsk czy Kraków.
Oczywiście, opinie, które dzisiaj słyszę, że był czas, gdy Tarnów mógł dogonić pod względem rozwoju miasto nad Wisłokiem, nie polegają na prawdzie. To nigdy nie było możliwe.

Dwie prędkości
Rzeszów, który jest miastem wojewódzkim od 1945 roku, nie był do prześcignięcia na żadnym z powojennych etapów naszych dziejów ze względu na ugruntowany tam już potencjał: usługowy, handlowy, akademicki i kulturalny. Tarnów jako miasto wojewódzkie w latach 1975 – 98 na pewno zmniejszył dystans cywilizacyjny między tymi dwoma miastami, ale nic poza tym. Od ponad 20 lat jednak znowu pogłębiają się różnice. To one wyraźnie podkreślają, jak zdecydowanie różnią się w rozwoju duże miasta wojewódzkie i takie, jak na przykład Tarnów. Jeszcze do końca lat 60. Rzeszów był od powiatowego Tarnowa mniejszym miastem, w 1999 r., gdy pierwsze miasto na powrót stało się stolicą „dużego” województwa, a drugie przestało być miastem wojewódzkim, przewaga Rzeszowa była już widoczna. Ale w ciągu ostatnich 20 lat Tarnów, byłe miasto wojewódzkie, utracił ok. 14 tys. mieszkańców, a Rzeszów, ośrodek z aspiracjami metropolitalnymi, zyskał ich w liczbie 35 tys., także dzięki poszerzeniu swoich granic administracyjnych. To są właśnie te „dwie prędkości rozwoju” w Polsce, o których wzmiankują eksperci Klubu Jagiellońskiego.
Trudno się więc dziwić, że coraz więcej tarnowian spogląda teraz także na wschód, poszukując tam dla siebie nowych szans zawodowych, edukacyjnych i życiowych. Już nie tylko Kraków wysysa z Tarnowa soki, niestety.
Stagnacja gospodarcza, która ogarnęła Tarnów, dotyczy większości podobnych miast w kraju, nowej „Polski B”, ponieważ dawna ekipa rządząca PO – PSL przyjęła kiedyś założenie, że jeśli rozwój kraju skoncentrujemy na kilkunastu najważniejszych miastach, to w niedługiej przyszłości ten rozwój będzie się rozprzestrzeniał i obejmie prowincję. Tymczasem, jak już wiadomo, kilkanaście owych miast znakomicie podtuczyło się w tym czasie nie tylko nie dzieląc się swoimi rezerwami, ale sięgając jeszcze po skromne zapasy innych. W taki sposób metropolie uciekły reszcie i powstała Polska wspomnianych „dwóch prędkości”.

Brak decyzji
Postulowana przez ekspertów KJ deglomeracja miast, czyli działanie zmierzające do lokalizacji istotnych urzędów, instytucji czy rozmaitych inwestycji poza dotychczasowymi centrami, ma być jednym ze sposobów ratowania mniejszych ośrodków. Zamierzenie zapewne sensowne, ale nie wydaje się, by w bliskiej przyszłości mogło być realne. Poza tym, że obecny obóz rządzący szczególnie ceni sobie centralizację, trudno sobie na przykład wyobrazić, żeby Kraków oddał Tarnowowi czy Nowemu Sączowi urząd marszałkowski lub niektóre agendy urzędu wojewódzkiego.
Rzecz jasna, nie można wielu niepowodzeń zwalać tylko na specyfikę położenia i na „krwiożercze” metropolie. W przypadku Tarnowa na obecną sytuację złożyły się nie tyle błędne decyzje z przeszłości, co brak dobrych, rozwojowych decyzji na przyszłość. Lista grzechów zaniechania jest dość długa; zwróćmy na przykład uwagę na fakt, że kiedy w sąsiedztwie miasta budowano autostradę, nikt jeszcze tu nie myślał o tym, by wkrótce zaproponować potencjalnym inwestorom atrakcyjne tereny. Niektórzy woleli więc wybrać Dębicę lub Bochnię, gdy chodzi o miasta najbliższe.

Gospodarka, głupcze
Tarnów i powiat jako obszar funkcjonalny powiązany ze sobą obszarowo, społecznie i ekonomicznie, pod względem gospodarczym został sklasyfikowany na 52. miejscu – na 100 możliwych. To średni wynik, ale co istotne, stanowi wskaźnik, który Tarnowowi i powiatowi przyniósł w rankingu najmniej – obok jakości życia – punktów. Na tle kraju pod względem jakości życia (ochrona zdrowia, sytuacja mieszkaniowa, stan środowiska, zarobki ludności itp.) miasto i powiat zajęły 55. pozycję. Najwięcej punktów przysporzyły wiedza i innowacje (20. miejsce). Ostatecznie tarnowski obszar funkcjonalny znalazł się na 27. miejscu.
W raporcie Klubu Jagiellońskiego zastosowano nowatorskie podejście polegające na badaniu nie samych miast czy gmin, ale związanych ze sobą większych obszarów funkcjonalnych. Jak można było przypuszczać, najwyższe pozycje w tym zestawieniu zajęły Warszawa i miasta wojewódzkie wraz ze swoim otoczeniem. Czyli nowa „Polska A”.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o