Tarnowianie czekają na orzeczników…

0
118
REKLAMA

Stawienie się na badania przed lekarzem orzecznikiem zawsze wiązało się ze stresem, teraz jest podobnie, tyle że emocji jakby więcej.
Od marca mieszańcy Tarnowa i powiatu tarnowskiego, ubiegający się o świadczenia rentowe, rehabilitacyjne lub wyjazdy sanatoryjne, są badani przez lekarzy orzeczników pracujących w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych w Nowym Sączu, mieszkańcy Bochni i Brzeska jeżdżą w tym celu do Krakowa, a dąbrowianie do Rzeszowa. I niewielką pociechą jest to, że zwracane są koszty za bilety.
Lekarzy orzeczników zatrudnionych w tarnowskim zakładzie gwałtownie ubyło w wyniku afery korupcyjnej, kiedy to siedmiu z nich objęto aktem oskarżenia. Zarzucono im przyjmowanie korzyści majątkowych w zamian za wydawanie orzeczeń o niezdolności do pracy, które skutkowały przyznaniem świadczeń rentowych. Co ciekawe, z tej siódemki tylko z czwórką lekarzy rozwiązano umowy o pracę, jedna osoba zwolniła się sama jeszcze przed przedstawieniem jej zarzutów, jedna odeszła w trakcie prowadzonego śledztwa na emeryturę, a jedna… pracuje nadal. Tak twierdzi prokuratura.
Przed aferą korupcyjną pracowało w regionie dziesięciu lekarzy orzeczników, obecnie w Tarnowie zatrudnionych jest ich trzech, każdy na całym etacie, natomiast w Bochni dwóch, łącznie na półtora etatu.
– W związku z powstałymi wakatami trwają poszukiwania chętnych na stanowiska lekarzy orzeczników. Został ogłoszony nabór, niebawem powinno nastąpić jego rozstrzygnięcie – zapewnia Anna Szaniawska, rzeczniczka oddziału ZUS w Krakowie. Z tym że te poszukiwania trwają już od dłuższego czasu, a chętnych nadal brakuje.
Sprawą zainteresował się prezydent Tarnowa, Ryszard Ścigała, który podjął w tej sprawie interwencję między innymi u prezesa ZUS w Warszawie. Wyprowadzenie lekarzy orzeczników z tarnowskiego oddziału ZUS nazwał rozwiązaniem społecznie nieuzasadnionym. „Proszę o rozważenie możliwości delegowania lekarzy orzeczników do Tarnowa bez konieczności fatygowania pacjentów do ośrodków oddalonych o około 80 km lub też przeprowadzenia skutecznego naboru na lekarzy orzeczników na miejscu” – zwrócił się prezydent do prezesa. O wsparcie działań w tym zakresie zaapelował także do Okręgowej Izby Lekarskiej w Tarnowie, parlamentarzystów oraz dyrektorów tarnowskich szpitali. Ci ostatni mają się zorientować, czy wśród personelu medycznego jest ktoś, kto mógłby podjąć się tego zadania. Jeżeli nie zgłoszą się miejscowi kandydaci, miasto chce skusić orzeczników z innych miejscowości między innymi dopłatami do dojazdów lub ulgami mieszkaniowymi.
Dlaczego lekarze nie garną się na stanowiska orzeczników? Odpowiedź jest krótka: z jednej strony niemałe wymagania, z drugiej brak możliwości awansu zawodowego. W drugiej połowie minionego roku we wszystkich oddziałach ZUS na lekarzy czekały 682 etaty. Proponowane zarobki wynoszą 6,5 tys. zł, plus trzynastka oraz premie. Najwyraźniej jednak zachęta to niewystarczająca.
– Brak zainteresowania ofertą prawdopodobnie wynika z tego, że jest to mimo wszystko inny rodzaj pracy. W mniejszym stopniu jest się lekarzem, a w większym urzędnikiem – tłumaczy Tadeusz Zych, przewodniczący Okręgowej Izby Lekarskiej w Tarnowie. – Wybierając zawód lekarza, widzimy się w konkretnej roli, natomiast orzecznictwo stawia inne wymagania. Poza tym ZUS nie oferuje lekarzom orzecznikom – tak jak to robi Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego – cząstkowych etatów, na które łatwiej przystać w ramach dodatkowego zajęcia. Tutaj propozycja dotyczy pełnego wymiaru czasu pracy, ewentualnie połówki etatu.
Nabór ogłoszony przez krakowski ZUS, jeśli nawet zakończy się sukcesem, oznacza zatrudnienie czterech dodatkowych orzeczników, z tym że dwóch w Tarnowie i dwóch w Krakowie. Póki co, cieszyć należy się z tego, że wszelką dokumentację w sprawie przyznania świadczeń nadal można składać w tarnowskim oddziale ZUS lub w bocheńskim inspektoracie.

REKLAMA
REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments