Tarnowskie wątki podkarpackiej seksafery

0
5254
Tarnowskie wątki podkarpackiej seksafery
Afera, niespodziewana śmierć i wyroki jakby ich nie było… Wszystko to w filmie „Pętla” Patryka Vegi
REKLAMA

Patryk Vega, znany reżyser filmowy, zakończył prace nad swoim kolejnym obrazem. To „Pętla”, film, który ma być oparty na faktach, a fakty dotyczą bardzo głośnej seksafery podkarpackiej, w którą mają być zamieszani i gangsterzy, i czołowi politycy. Vega twierdzi, że materiały obejmujące tę sprawę zostały przejęte przez służby specjalne, by sterować sytuacją polityczną w Polsce. Afera nie jest tylko podkarpacka, jeśli spoglądać na nią z geograficznego punktu widzenia. Pojawiają się w niej również wątki małopolskie, w dodatku… z Tarnowa.

Historia podkarpackiej, a właściwie podkarpacko-małopolskiej afery ma już kilka dobrych lat. Do tematu tego nawiązywały w przeszłości media ogólnopolskie, niektórzy dziennikarze prowadzili swoje śledztwo, lecz do dzisiaj owa historia nie została w pełni wyjaśniona. Także działania organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie mogą mnożyć znaki zapytania.
Czy zapowiadany film Patryka Vegi wniesie coś nowego do tej historii, odkryje nowe wątki, poszerzy już te, o których wiadomo? Trudno to obecnie przesądzać. Reżyser w wywiadzie udzielonym Radiu Zet mówi, że pozyskał do współpracy wszystkich uczestników afery. Oznajmia wprost: „Pod płaszczykiem działań policyjnych CBŚ wykosiło konkurencję sutenerów na Podkarpaciu, żeby utorować drogę do monopolu dwóm Ukraińcom, którzy stworzyli burdele z górnej półki robiąc Carską Rewię. Zatrudniano tancerki, które oferowały seks w totalnej dyskrecji, a w rzeczywistości w pokojach montowano kamery, gdzie nagrywano polityków, biznesmenów, księży i celebrytów”.

REKLAMA

Niespodziewana śmierć
Według prasowych doniesień, Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) już od 2007 roku miała się interesować, które osoby, znane w polityce i biznesie, są bywalcami agencji towarzyskich z okolic Rzeszowa, prowadzonych przez Jewgienija i Aleksieja R., braci pochodzących zza wschodniej granicy. Bracia z zawodu są technikami dentystycznymi, przez jakiś czas zarabiali na polskich bazarach. Osoby, które wybierały towarzystwo prostytutek z agencji R., miały być systematycznie nagrywane, choć podobno sekstaśmy nagle zniknęły. Zdaniem dziennikarzy śledczych, polskie organa ścigania zbyt późno rozpoczęły poszukiwania owych nagrań, dopiero w 2016 r., po zatrzymaniu braci z Ukrainy.
Z historią tą wiąże się również wywołująca różne spekulacje śmierć boksera Dawida Kosteckiego, który w sierpniu 2019 roku w zakładzie karnym w Warszawie miał popełnić samobójstwo, aczkolwiek wielu nie daje temu wiary. Dlaczego w przypadku tej śmierci również pojawiają się wątpliwości? W przeszłości Kostecki mówił o podsłuchach i monitoringu w agencjach towarzyskich prowadzonych przez dwóch Ukraińców, którzy – jego zdaniem – byli ochraniani przez polskie służby specjalne. Bokser informacją tą podzielił się na Facebooku.

W tarnowskim lokalu…
W publikacjach na ten temat pojawia się pierwszy tarnowski wątek. Według ustaleń dziennikarzy portalu Onet. pl, w 2011 r. w restauracji „Rosyjskiej” w Tarnowie, zamieniającej się nocą w agencję towarzyską, która należała do Jewgienija i Aleksieja R., pojawił się agent SBU. Zaproponował on braciom współpracę. Bracia zeznali potem, podczas przesłuchania w ABW, że dysponowali przydatnymi dla ukraińskich służb informacjami na temat ważnych person z różnych kręgów, które korzystały z usług seksualnych. Można się domyślać, że także w tarnowskiej agencji plon nagrań o charakterze bardzo intymnym mógł być obfity…
Bracia R. w przeszłości już kilkukrotnie byli skazywani przez polskie sądy za handel kobietami i sutenerstwo, ale – jak podkreślają dziennikarze Rzeczpospolitej i Onet.pl – nigdy nie były to dotkliwe wyroki. W 2005 r., w procesie, który odbywał się przed rzeszowskim sądem, prokurator żądała dla Ukraińców roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, mimo że paragrafy, na mocy których byli skazywani, przewidywały nawet 10 lat więzienia. Kiedy obydwaj znaleźli się na wolności po kolejnym procesie w podobnej sprawie, w 2017 roku, Sąd Okręgowy w Tarnowie zadecydował o zatrzymaniu ich paszportów, lecz zaraz potem Małopolski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Krakowie podjął decyzję o zwrocie braciom ich dokumentów.

Akta niejawne
Dwa lata temu tarnowski sąd Jewgienija i Aleksieja R. skazywał za przestępstwa – udział i kierowanie grupą przestępczą żyjącą z prostytucji – na roczną i półtoraroczną odsiadkę. Dziennikarze Onet.pl pytali, czy kary te nie były zbyt łagodne. Sędzia Tomasz Kozioł, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Tarnowie, wyjaśniał: „Po pierwsze, doszło do porozumienia między obrońcami a prokuraturą, a w takich sytuacjach kary są niższe. Po drugie, były to osoby niekarane [poprzedni wyrok zatarł się], które przyznały się do winy, złożyły wyjaśnienia, wyraziły żal, nadto uzyskano pozytywny wywiad środowiskowy: bracia prowadzą ustabilizowany tryb życia i przestrzegają zasad współżycia społecznego w miejscu zamieszkania. Trzeci i najważniejszy powód zawarty jest jednak w aktach niejawnych”.
Tajemnic związanych z aferą jest znacznie więcej, a kilka lat temu niektóre jej wątki badała również Prokuratura Okręgowa w Tarnowie.

Gruby film
Do mediów przedostała się także informacja, że w seksaferę zamieszany jest Marek Kuchciński, były marszałek Sejmu, znany dotychczas ze sprawy nadmiernego korzystania z rządowej floty lotniczej. Jeden z ogólnopolskich tytułów prasowych zarzucił marszałkowi, iż korzystał on z usług ukraińskiej prostytutki. Kuchciński doniesienia te określił jako „bezprecedensowe, kłamliwe i obrzydliwe insynuacje”, zapowiedział podjęcie kroków prawnych wobec dziennikarzy, a szefowa Kancelarii Sejmu złożyła zawiadomienie do Prokuratury Krajowej o możliwości popełnienia przez autorów publikacji i wydawcę pisma przestępstwa. Sprawa znajduje się w toku.
Patryk Vega zmierzył się więc z poważnym tematem. Jaki będzie tego efekt, dowiemy się podczas premiery filmu. Ale już ukazał się zwiastun filmu, z którego może wynikać, że temat jest bardzo mocny. Sam reżyser zapowiada gruby film, lecz na razie wiadomo tylko, że na pewno jest to gruba sprawa.

W „Pętli” pozorny zbieg okoliczności łączy losy policjanta Daniela (Antoni Królikowski) oraz dwóch braci bliźniaków z Ukrainy. Dzięki informacjom uzyskanym od Żeni i Alexa oraz ich kontaktom z lokalnym półświatkiem, młody stróż prawa szybko awansuje i zostaje oficerem Centralnego Biura Śledczego. Wkrótce pod płaszczykiem działań policyjnych przejmuje kontrolę nad znanym domem publicznym i zaczyna eliminować konkurencję sutenerów na Podkarpaciu.
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o