Transport miejski w jednym kolorze?

0
96
taksowki4
REKLAMA

Taksówki w jednym kolorze od lat jeżdżą w największych miastach świata. Najsłynniejsze są nowojorskie – żółte, londyńskie – czarne ,oraz kremowe – wożące pasażerów po ulicach niemieckich aglomeracji. Urzędnicy większych polskich miast od dawna marzą, by ujednolicić kolorystycznie wszystkie pojazdy jeżdżące w ramach transportu publicznego. Takie rozwiązanie miałoby dwie podstawowe korzyści: pojazd byłby z daleka widoczny w ruchu miejskim, a jednobarwna flota taksówkarska i autobusowa z czasem stałaby się wizytówką miasta. Władze Rzeszowa chcą, by wszystkie pojazdy poruszające się po tym mieście były srebrne – w tym kolorze jest już każdy miejski autobus, a w przypadku taksówek pożądane są wszelkie odcienie szarości. Kolorystycznego ujednolicenia zażądali również urzędnicy z Wrocławia i Krakowa, którzy zaczęli na poważnie przygotowywać grunt, jednak ministerstwo transportu oceniło pomysł jako zbyt kosztowny. W efekcie resort postanowił nie wspierać podobnych propozycji.
W Tarnowie pomysł kolorowego ujednolicenia pojazdów pojawił się już we wczesnych latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, kiedy radni podjęli uchwałę, by miejskie autobusy miały barwy związane z tarnowskim herbem: niebiesko‑żółte, oraz prezentowały logo przewoźnika. Od tamtej pory na tarnowskich ulicach niewiele się zmieniło poza jednym wyjątkiem – na autobusach często nie widać miejskich barw, bo skutecznie przysłaniają je wielkie reklamy. Zyski z ich umieszczania na autobusach trafiają do MPK. Krzysztof Kluza, dyrektor Tarnowskiego Organizatora Komunalnego, zapewnia, że reklamy widnieją tylko na 40 proc. pojazdów i są umieszczane od strony ulicy. Tam, gdzie reklama wymaga zaklejenia okna, stosowana jest przeźroczysta folia, by nie zasłaniać widoku pasażerom.
– Każdy projekt reklamy na autobusie musi uzyskać akceptację plastyka miejskiego – mówi szef TOK. – Na nowych pojazdach reklam nie znajdziemy, za to mają one niebiesko‑żółte barwy, czego MPK domaga się już przy składaniu zamówień na dostawę autobusów.
A co z miejskimi przystankami? Te zaczęto ujednolicać pod względem architektonicznym i graficznym już w latach 2003‑2004. Dachy przystanków pomalowano na żółto, a ich dolne konstrukcje – na niebiesko. Niektóre mogą się między sobą różnić rozmiarami, co wynika z charakteru miejskiej zabudowy – czasem trzeba zmieścić przystanek na wąskim chodniku.
O ile autobusy i przystanki można ujednolicić łatwo, to z taksówkami sprawa już nie jest taka prosta.
– Niebiesko‑żółte taksówki? Pomysł ciekawy, choć trochę futurystyczny – uważa Krzysztof Kluza. – Początki jego wprowadzania byłyby trudne, bo taksówkarze mogliby zażyczyć rekompensaty za dostosowanie swoich aut do nowych wymagań. Pojawia się więc pytanie: czy jest to nam potrzebne?
Kwestie dotyczące oznakowania taksówek uregulowane są w rozporządzeniu ministra infrastruktury, samorządy mogą regulować dodatkowe oznaczenia, jak: numer boczny, herb miasta lub nazwa miejscowości. W dokumencie nie ma jednak mowy o sugerowaniu koloru samochodów, a ministerstwo nie zamierza zmieniać prawa, by to umożliwić, czyli miasta nie mają możliwości, by narzucić taksówkarzom, w jakim kolorze powinni kupować samochody. Z kolei przemalowanie auta to wydatek od 3,5 do 5 tys. złotych. Koszt zostałby przerzucony na klientów, a to oznaczałoby podwyżkę cen za każdy przejechany kilometr. Chyba, żeby koszty pokryło miasto – po ulicach Tarnowa jeździ około 350 taksówek, więc na ich pomalowanie trzeba by wydać około 1,5 mln zł.
– Jesteśmy za nowoczesnością i ujednoliceniem taksówek, ale w tym momencie pomysł jest zupełnie nie do zrealizowania ze względu na koszty. Jeśli taksówkarz zarobi tysiąc złotych miesięcznie, to jak ma dostosować swoje auto do zmian? – zastanawia się Piotr Michalik, prezes Stowarzyszenia Radio Taxi „Viva” w Tarnowie. Auta tej korporacji są chyba najlepiej oznakowane w mieście: mają czerwono‑żółte logo zajmujące jedną piątą przednich drzwi, podświetlane nocą „koguty” na dachu, a z tyłu napis z numerem telefonu. – Można jeszcze zamontować kratkę na wysokości tylnych i przednich drzwi poniżej szyby, co jest dość ciekawym i niedrogim rozwiązaniem. Natomiast z ujednolicaniem kolorystycznym musimy poczekać. Zresztą dla naszych klientów ważne jest chyba coś innego: czystość w samochodzie i miły kierowca – dodaje szef „Vivy”.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments