Trzeciej wojny nie będzie

0
94
debata-senyszyn-bielan
REKLAMA

Prowadzący debatę Zbigniew Kupiec, najpierw poprosił o komentarz do ostatniej „wolty” politycznej, wykonanej przez Michała Kamińskiego, który kiedyś był czołowym politykiem PiS, a teraz startuje do Parlamentu Europejskiego z list PO. W tym kontekście podał też przykład z tarnowskiego podwórka, gdzie niedawno były minister, który ponownie został wybrany do Sejmu przez tysiące osób, z dnia na dzień zmienił pozycję, wprawdzie nie ideologicznie lecz pragmatycznie i poszedł zarabiać bardzo duże pieniądze w państwowych spółkach. Czy podobne sytuacje zdarzają się w innych krajach europejskich?
– Wszędzie jest grupa polityków ideowych i spragnionych władzy, którzy są w stanie realizować się w różnych ugrupowaniach – stwierdziła Joanna Senyszyn. – Jeśli te przejścia mieszczą się w szeroko rozumianych pojęciach lewicy i prawicy, to nie ma się im tego tak bardzo za złe. Jeśli poglądy zmieniają diametralnie, to budzi to zaniepokojenie wyborców. Bo na kogo w końcu głosowali…?
Adam Bielan odpowiedział, że trudno mu się wypowiadać, bo przez lata blisko współpracował z Michałem Kamińskim.
– Jestem jednak jego decyzją trochę zaskoczony. Michał już płaci za nią cenę. W mediach, w Internecie, spotyka go fala krytyki – chyba aż tak dużej się nie spodziewał. Inną sprawą jest to, że Platforma, jako partia władzy, gromadzi w swoich szeregach polityków o różnych zapatrywaniach – od byłych z SLD do byłych z PiS, a nawet ZChN, bo przecież Michał Kamiński z tego ugrupowania się wywodzi. Powstaje współczesny front jedności narodu, co sprawia, że PO trudno zbudować jakiś spójny program.

REKLAMA

Będzie trzecia wojna?
Rozmowa o tym, co Parlament Europejski może zrobić dla Ukrainy przekształciła się debatę czy będzie wkrótce trzecia wojna światowa czy też nie. Adam Bielan powiedział, że już w latach dziewięćdziesiątych minionego stulecia analitycy amerykańscy sformułowali prognozę, że trzecia zacznie się od sporu o Krym między Rosją a Ukrainą.
– Także sześć lat temu ś.p. prezydent Lech Kaczyński, podczas swego słynnego wystąpienia w Tbilisi mówił, że agresja Władimira Putina na Gruzję i wkroczenie do Abchazji oraz Osetii to nie jest ostatni ruch, jeśli chodzi o odbudowę imperium rosyjskiego. Uważał, że po Gruzji przyjdzie czas na Krym i Ukrainę, a później zapewne na państwa bałtyckie, a po tych krajach może również przyjść kolej na Polskę. To, co się wydarzyło, nie jest przypadkowe. Rosjanie przygotowywali się do tego wariantu od wielu lat, widać jak ostatnio rosły wydatki na zbrojenia. Co ważne i niepokojące dla nas oraz NATO, rosyjskie wojska są dziś znacznie sprawniejsze niż podczas interwencji w Gruzji – oceniał. Po chwili europoseł uspokoił jednak, ze konflikt militarny jest niemożliwy, bo nie ma takiej woli politycznej na Zachodzie ani w NATO. Jego zdaniem, skończy się na sankcjach gospodarczych dla Rosji, które powinny być bardzo poważne. Przypomniał, że Ronald Regan wygrał z ZSSR zimną wojnę na polu ekonomicznym.
– Początek wypowiedzi był katastroficzny, że o to zbliża się trzecia wojna, na szczęście koniec był już znacznie lepszy, iż tak naprawdę nic nam nie grozi – ripostowała prof. Senyszyn. – Konflikt lokalny nie może przekształcić się w wojnę światową. To zły kierunek. Trzeba stosować naciski polityczne, ale też prowadzić działania dyplomatyczne, aby ten konflikt w możliwie jak największym stopniu wyciszyć i załagodzić.


Tańsze rozmowy komórkowe i… lepsza organizacja
Jaka dziedzina działalności PE jest najbardziej istotna i ma największy wpływ na to co dzieje się w Tarnowie i regionie? Według J. Senyszyn wymierną korzyścią są tańsze rozmowy telefoniczne z zagranicą, bo ceny tzw. roamingu zostały bardzo obniżone.
– Mamy też wspólny numer ratunkowy 112 w całej Unii Europejskiej, na wszystkie produkty unijne mamy dwuletnią gwarancję, zarówno kobieta, jak i mężczyzna może wziąć trzymiesięczny urlop wychowawczy – wymieniała europosłanka. – Jest bardzo dużo, wydawałoby się drobnych rzeczy, które wpływają na nasze życie. Mniej więcej 60 – 70 procent prawa obowiązującego w Polsce jest uchwalane w PE.
A jaka jest różnica między polskim Sejmem a Parlamentem Europejskim? Zdaniem Adama Bielana PE jest znacznie lepiej zorganizowany.
– Dużą różnicą jest to, że w polskim Sejmie większość pracy i polityki uprawia się na sali plenarnej, więc sporą rolę odgrywa umiejętność przemawiania i argumentowania, natomiast w PE pracuje się głównie w komisjach, podkomisjach i grupach roboczych. Wolno dochodzi się do jakiś ustaleń. W polskim Sejmie można uchwalić jakąś ustawę w ekspresowym tempie, choćby ustawę likwidującą znaczną część funduszy emerytalnych. Uporano się z nią w kilka dni, a potem szybko została podpisana przez prezydenta. W PE to jest niemożliwe. Od momentu trafienia projektu do komisji do końcowego głosowania mija co najmniej rok – opowiadał.

Dlaczego warto iść głosować 25 maja?
Czy warto 25 maja iść na wybory? Co nas powinno skłonić do głosowania na któregoś z kandydatów do Parlamentu Europejskiego? Adam Bielan przywoływał argument, który pada przed każdymi wyborami: kto nie głosuje, ten to prawo oddaje innym. Przypominał też, że wiele pokoleń Polaków przelewało krew byśmy żyli w demokracji i mogli głosować.
– Nie ma co ukrywać, że wybory do PE cieszą się najmniejszą frekwencją. W ostatnich głosowała tylko jedna czwarta uprawnionych Polaków. Myślę, że wynika to z tego, że nie do końca rozumiemy, jak ważne decyzje zapadają w Brukseli i że decyzje te mają bezpośredni związek z naszym życiem. Przecież PE to nie tylko finanse, ale również prawa konsumenckie, prawa pasażerów lotniczych i autobusowych oraz wiele innych spraw.
Europoseł uważa, iż przy wyborze kandydatów powinno się stawiać na ludzi mających doświadczenie międzynarodowe i znających języki, bo PE to przede wszystkim dyplomacja. Oprócz tego powinno się wybierać takich, którzy rozumieją, na czym polega nasz interes narodowy.
Nie zgodziła się z tym w pełni prof. Senyszyn. Jej zdaniem europosłowie muszą dbać o interes całej Unii, tak jak polscy parlamentarzyści mają obowiązek troszczyć się o całą Polskę, a nie tylko swój okręg wyborczy.
– Nie wszyscy w naszym kraju to rozumieją, dlatego mamy biedniejszą część wschodnią. Z zachodniej jest po prostu więcej posłów i ciągną w swoją stronę – mówiła pani profesor. – W PE mamy o tyle dobrą sytuację, że zdecydowana większość naszych interesów narodowych jest związana z interesami UE. Im Unia będzie lepiej się rozwijać i będzie lepiej stała, tym Polska będzie otrzymywać większe wsparcie.
Joanna Senyszyn ostrzegała, że w wielu krajach odżywają tendencje nacjonalistyczne i antyunijne. – Niewykluczone, że w niektórych krajach wybrani zostaną posłowie, którzy będą piątą kolumną i będą chcieli niszczyć Unię. Dlatego ważne jest, aby do wyborów poszło jak najwięcej zwolenników europejskiej integracji.
Słowa te z kolei oprotestował Adam Bielan. Sądzi on, że do wyborów powinni iść wszyscy, także przeciwnicy integracji, bo wypychanie ich poza nawias może skończyć się tym, że swoje poglądy prezentować będą na ulicy.
– Także przeciwnicy Unii powinni być obecni w debacie parlamentarnej – uważa.
Na koniec oboje dyskutanci zgodzili się jednak co do tego, że 25 maja warto iść na wybory i głosować, bez względu na to, jakie się ma poglądy. Zgodzili się również, że członkostwo w Unii Europejskiej przyniosło Polsce więcej plusów niż minusów.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments