Unia daje i zabiera?

0
101
dotacje
REKLAMA

Temat po raz pierwszy pojawił się na samorządowym forum, gdy na wniosek Prokuratury Okręgowej w Krakowie aresztowana została Danuta B., była pracownica nieistniejącego już Tarnowskiego Zarządu Dróg Miejskich, rozstrzygającego w 2010 r. przetarg na budowę połączenia al. Jana Pawła II z autostradą A4. Wtedy Komisja Europejska zwróciła się do urzędu marszałkowskiego z prośbą o wyjaśnienie tej sytuacji, jednocześnie wstrzymując wpłatę do kasy Tarnowa ostatniej transzy unijnej dopłaty w kwocie 5 mln zł.
– Taką mamy procedurę. Zobowiązani jesteśmy do udzielenia Komisji informacji na temat zamieszania wokół inwestycji. Zagrożenie utraty dotacji będzie szczególnie duże, jeśli okaże się, że samorząd miał bezpośredni udział w naruszeniu prawa w trakcie realizacji budowy łącznika – powiedział nam wtedy Roman Ciepiela, wicemarszałek woj. małopolskiego, jeszcze przed aresztowaniem prezydenta Tarnowa. Po aresztowaniu prezydenta sytuacja stała się jeszcze poważniejsza, mimo że miasto wcześniej uzyskało status strony pokrzywdzonej w tej sprawie.
Co rzeczywiście grozi miejskiej gminie, jeśli ustalone zostanie, że w przypadku dotowanej przez Unię inwestycji doszło do złamania prawa?
– W przypadku nienależytej realizacji projektu (stwierdzenie nieprawidłowości) dofinansowanego ze środków UE beneficjent zobowiązany jest zwrócić kwotę zakwestionowaną przez instytucję wdrażającą, łącznie z odsetkami – odpowiada Ryszard Róg z Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie. – Wysokość zwracanej kwoty uzależniona jest od rodzaju nieprawidłowości i może wynosić do 100 proc. kwoty dofinansowania, powiększonej o odsetki.
Zapytaliśmy również, czy jeśli potwierdziłyby się dotychczasowe ustalenia prokuratury o popełnionym „przekręcie” w czasie budowy tarnowskiego łącznika, to czy gmina może stracić prawo do ubiegania się o unijne pieniądze w przyszłości.
– W przypadku jednostek sektora finansów publicznych, gdy stwierdzono nieprawidłowość, nie ma podstaw prawnych do uznania takiej jednostki jako wykluczonej z dalszego pozyskiwania środków finansowych z UE – odpowiada Ryszard Róg.
Wygląda więc na to, że w najgorszym razie Tarnów musiałby zwrócić Unii ponad 40 mln zł wraz z odsetkami. Jest to kwota niebagatelna, zważywszy, że roczny budżet miasta wynosi 500‑600 mln.
Takie sytuacje nie należą jednak do odosobnionych. Zwroty dotacji unijnej przez samorządy – zwykle częściowe, rzadko chodziło o całość – zdarzają się dość często. Najczęstszymi przyczynami są uchybienia w udzielonych zamówieniach publicznych i wydanie pieniędzy niezgodnie z deklarowanym przeznaczeniem. W tym roku dotację – w różnych wysokości – musiało zwrócić aż dziewięć gmin z woj. opolskiego. Rok wcześniej Grudziądz oddał prawie pół miliona zł, ponieważ kontrolerzy wykryli, że samorząd popełnił nieprawidłowości przy przetargu na modernizację drogi. W Tarnowie obawy o utratę dwumilionowej dotacji państwowej pojawiły się przy okazji budowy ronda Mickiewicza – Starodąbrowska w 2009 r., kiedy wyszły na jaw nieścisłości w dokumentacji. Sprawa trafiła do sądu. Na szczęście dotacja została obroniona.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments