Upadające miasto?

3
310
tarnow upada
REKLAMA

Gdyby zamówić badania sondażowe w Tarnowie, prawdopodobnie okazałoby się, że mamy do czynienia ze znacznym spadkiem pozytywnych nastrojów wśród mieszkańców, gdy chodzi o ocenę miejsca, w którym żyją. Trudno przypomnieć sobie okres, w którym Tarnów był szczególnie wychwalany przez samych tarnowian, chociaż badania przeprowadzone przez instytut Homo Homini w 2012 roku wykazały, że trzy czwarte mieszkańców zadowolonych jest z tego, że mieszka w mieście nad Białą. Doceniono komfort życia, estetykę miasta, powszechnie narzekano tylko na małe możliwości zatrudnienia. Warto jednak pamiętać, że badania były robione w czasie, gdy Tarnów – po latach zastoju po utracie statusu miasta wojewódzkiego w 1999 roku – wyraźnie się ożywił. Spowodowane to było przede wszystkim napływem funduszy unijnych, które zaczęły odmieniać oblicze miasta.
Ciekawe, jaki byłby rezultat takich badań przeprowadzonych dzisiaj – można założyć, że mniej optymistyczny niż trzy lata temu. Na gorsze nastroje wpłynęła zapewne seria nieszczęść, które w ostatnim czasie spadły na miasto. Zaczęło się w 2013 roku od słynnej afery korupcyjnej, w którą zamieszany jest były prezydent, który oczekuje na proces. O jego aresztowaniu dowiedziała się cała Polska, zaraz potem w kraj poszła informacja o drugiej sporej aferze – z udziałem ponad 120 osób – w Małopolskim Ośrodku Ruchu Drogowego, w którym za łapówki załatwiano pozytywne wyniki egzaminów na prawo jazdy. Wówczas to pojawiło się określenie „biegun korupcji” – popularne do dzisiaj.
Dużo smrodku jest także po listopadowych wyborach samorządowych. Miasto szykuje się do powtórki części wyborów, lecz wciąż nie wiadomo, kto ponosi winę w przygotowaniu błędnych kart do głosowania: samorządowi urzędnicy czy częstochowska drukarnia.

REKLAMA

Autostrada niespełnienia
– Nie wiadomo, czy to koniec tych afer – mówi Marian Migdał, właściciel niewielkiego sklepu spożywczego. – Przecież sprawa remontu nawierzchni ul. Krakowskiej woła o pomstę do nieba. A ciągle psująca się winda przy przejściu podziemnym… A co ze słynną kosmiczną fontanną…? Zastanawiam się czasem, kto wykonuje prace, kto wygrywa przetargi w Tarnowie. W ubiegłym roku na ul. Narutowicza zaraz po remoncie zapadła się studzienka kanalizacyjna, trzeba było zrywać świeżo położony asfalt, a nowy betonowy chodnik na ul. Wojska Polskiego kruszy się jak ciasto już po dwóch czy trzech latach. Nawet nikt nie próbuje go naprawiać…
Z pewnością fatalne wykonawstwo niektórych inwestycji umacnia wielu w przekonaniu, że w mieście źle się dzieje, a przetargi wygrywają nie te firmy, które powinny.
Tarnów stał się także miastem zawiedzionych nadziei. Najlepszym przykładem jest autostrada A4, która miała rozjaśnić miejską zamgloną przyszłość. Władze miasta powoływały się na analizy, z których wynikało, że nowa droga przebiegająca przez Tarnów sprowadzi wreszcie większych inwestorów, którzy ożywią miejscową gospodarkę i rynek pracy. Nic takiego do dzisiaj się nie stało; słychać nawet, że szumnie zapowiadane jesienią ub. roku wejście firmy branży gumowej SaarGummi wcale nie jest takie pewne. Dzisiaj temat autostrady służy już głównie do marnych żartów: wybudowano ją dlatego, żeby łatwiej było uciekać z Tarnowa.
Powszechna jest opinia, że miasto wyludnia się, a młodzi uciekają do większych miast lub za granicę. Prawdą jest, że w ciągu ostatnich 20 lat Tarnów utracił 10 tys. mieszkańców, a prognozy pod tym względem są jeszcze bardziej niekorzystne.
– Miasto zamiera – twierdzi Cecylia Zielińska, zatrudniona w dziale kadr w jednej z prywatnych firm. – W Tarnowie mieszkałam z mężem i dziećmi przez ponad 20 lat, ostatnio przeprowadziliśmy się na obrzeża miasta, więc tak często tu już nie bywam. Ale któregoś zimowego dnia znalazłam się na ul. Wałowej. Była godzina 16, przechodniów prędko ubywało, wraz ze zmrokiem zapadała cisza, ruch zanikał jak w małym miasteczku. I jeszcze wszędzie te ogłoszenia w witrynach: „Lokal do wynajęcia”. Słyszę, że życie miasta przeniosło się do galerii handlowych, ale to kiepska pociecha.


Uciekają…
Furorę w mieście zrobiła też inna zła wiadomość: Tarnów ma najwyższy w kraju wskaźnik migracji zarobkowej (wyjazdy zagraniczne). Trudno jednak na tej podstawie formułować wniosek, że najtrudniej o pracę jest właśnie w Tarnowie (stopa bezrobocia ok. 10 proc.).
– Mieszkańcy biorą los w swoje ręce, czyli emigrują – mówi dr Dariusz Dudzik, socjolog z PWSZ w Tarnowie. – W pierwszej kolejności szukają pracy w najbliższej okolicy, później w większych miastach, gdzie pensja jest kilkukrotnie wyższa. Jeśli tam się nie udaje, w ostateczności wyjeżdża się za granicę. Migrują głównie ludzie młodzi, wykształceni, otwarci na nowe doświadczenia.
Niedawno w internetowym portalu Wirtualna Polska ukazał się artykuł pod tytułem: „Tarnów – jedno z najmniej docenianych miast w Polsce”. I chociaż w tym przypadku chodziło o walory krajoznawcze, poczucie niedocenienia w szerszym znaczeniu jest w mieście dojmujące. Widać to na internetowych forach, gdzie najgorsze oceny wystawiają Tarnowowi jego mieszkańcy.
Z ich odczuciami zupełnie rozmijają się wyniki Krajowego Raportu o Rozwoju Społecznym w latach 2007‑2010 (w „rankingu dobrobytu” miasto zajęło 32. pozycję na 379 powiatów grodzkich i ziemskich), jak i opublikowanego kilka miesięcy temu w „Polityce” rankingu jakości życia w 66 miastach Polski (20. miejsce).

Wysysają z nas soki
Tarnów zawsze miał kompleksy, w których od dawna utwierdzał go pobliski Kraków, a teraz sytuacja jeszcze się pogorszyła, bo pojawił się nowy kompleks – kompleks Rzeszowa, obecnie jednego z najdynamiczniej rozwijających się miast w Polsce.
– Przez lata Kraków wysysał z Tarnowa najlepsze soki, zwłaszcza po tym, jak przestaliśmy być województwem, teraz będzie robił to Rzeszów – słychać głosy. – Po oddaniu autostrady także do Rzeszowa będziemy jeździć za pracą, tam pojadą najzdolniejsi, a niektórzy być może zostaną na zawsze.
– Chciałoby się powiedzieć, że jest fajnie, ale fajnie nie jest – uważa Kazimierz Koprowski, przewodniczący Rady Miasta Tarnowa. – Pomimo wydawanych z miejskiego budżetu pieniędzy nie widać iskry, jakiegoś impulsu, który odwróciłby niekorzystne tendencje. Tarnów wciąż ciągnie w dół, a już po pierwszych personalnych decyzjach nowego prezydenta miasta mam wątpliwości, czy nastąpi przełom.
Roman Ciepiela, wybrany w ub. roku prezydent Tarnowa, jest optymistą, przynajmniej był nim w długim programowym przemówieniu, które wygłosił na początku tego roku: „Nie jesteśmy państwem w kryzysie, nie jesteśmy miastem w kryzysie. Jesteśmy miastem, które może się rozwijać. (…) W Tarnowie trzeba podjąć starania, żeby ludzie nie wyjeżdżali z miasta. Warto zainwestować w warunki mieszkaniowe, ofertę kulturalną, sportową i gospodarczą”.
Michał Wojtkiewicz, poseł PiS, konsekwentnie twierdzi, że miasto i region wciąż potrzebują u „góry” skutecznego lobbingu.
– Powinni zadbać o to posłowie koalicji, ponieważ to ich ugrupowania są u władzy i mają największy wpływ na różne decyzje. Co możemy zrobić my, posłowie opozycji? Możemy tylko postulować. Obecny niekorzystny piar wiąże się z przeprowadzonymi w Tarnowie korupcjogennymi inwestycjami. Tarnów znajduje się w kryzysie, o czym świadczy liczba miejsc pracy. Winne są temu między innymi władze lokalne, którym brakuje wizji i strategii.

To jeszcze nie depresja
Robert Wardzała, poseł PO, odpowiada, że Tarnów ma lobbing złożony niemal wyłącznie z posłów jego ugrupowania.
– W mieście brakuje przede wszystkim pracy i to jest cel rozwojowy numer jeden. Jestem obecny przy wszystkich, często niełatwych rozmowach i negocjacjach z inwestorami, które prowadzi Tarnowski Klaster Przemysłowy. Już udało się podpisać kilka umów wykonawczych.
Poseł wymienia różne firmy, które zechcą mieć swoją siedzibę w mieście, przypominając jeszcze, że dzięki wstawiennictwu parlamentarzystów PO możliwe było uzyskanie wpływu na rozwój tarnowskich „Azotów”, ich pakietu własnościowego i pozostawienie siedziby zarządu Grupy Azoty w Tarnowie.
– Nie mówiłbym o depresyjnych wręcz nastrojach w mieście, ale o niekorzystnych tak – zaznacza dr Dudzik. – Utrzymują się one od jakichś 2‑3 lat. Wpływa na nie w dużym stopniu sytuacja ludzi młodych, sfrustrowanych, pozbawionych perspektyw. Czasem spotykam się z opinią, że Tarnów osiągnął już maksimum swego rozwoju, ale przecież z tym jest jak z sinusoidą, raz będziemy górą, innym razem dołem. Mimo wszystko jestem optymistą. Mam nadzieję, że władze miasta opracują strategię naprawy sytuacji, pojawią się inicjatywy poprawiające warunki życia w mieście, postawi się na rozwój dziedzin, które dotychczas były niszowe.
Czy Tarnów rzeczywiście chyli się ku upadkowi, ma marne perspektywy na przyszłość i skazany jest na wieloletnią stagnację? Nastroje w mieście, które łatwo można wyczuć, mogłyby na to wskazywać, ale prawda jak zwykle leży gdzieś pośrodku. Istotnie, miasto wstrząsane niedawnymi aferami znajduje się w trudnym położeniu, ale chyba jednak nie beznadziejnym. Tarnów wydaje się miastem o całkiem sporym potencjale i najwięcej będzie zależało od jego samorządu i samych mieszkańców – czy zostaną uruchomione drzemiące rezerwy tego potencjału. Cała seria niekorzystnych okoliczności i niedobrych wieści mocno wpływa na postrzeganie miasta, lecz przecież nie można twierdzić, że do tej pory nic w Tarnowie nie zrobiono. W ostatnich latach miasto zostało w dość dużym stopniu odnowione i zmodernizowane, a wiele kłopotów, jak np. brak dobrych perspektyw dla młodych, wynika również z ogólnej sytuacji ekonomicznej i społecznej w kraju. Tarnów ma dziś kiepski pijar, przeważa poczucie, że znalazł się na zakręcie i traci dystans do innych miast, ale ciągle są szanse, by ten zakręt bezpiecznie pokonać.

REKLAMA

3
Dodaj komentarz

3 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
3 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Ciotka Tekla

Artykuł z 2015r., choć mógłby zostać napisany 5 lat pozniej a i nawet 5 lat wcześniej. Wszystko aktualne i nic nie wskazuje na to żeby ktoś bezpiecznie w zakręt wchodził.

Tarnowi szkodzi życie

Tarnów…. Miasto w którym możesz zmarnować sobie życie 🙂 bo nic więcej cie tu nie czeka nawet pociągi które jadą z Rzeszowa czy Krakowa spóźniają się na stacji w Tarnowie a później już jest okej… Wolałbym już urodzić się w Sosnowcu…

Ex-tarnowianin

Teraz jest 2020 rok. Co roku pojawiają się takie artykuły pt. “Tarnów umiera”, “mieszkańcy uciekają z miasta”, “ubywa tarnowian”.

Najlepsza decyzją był właśnie ten rok, a którym został napisany ten artykuł czyli 2015. Totalne skreślenie Tarnowa jako miasta, w którym będę żyć. Poznałem Kraków,. Wrocław i inne miasta.

Boże, czemu nie uciekłem z tego miasta wcześniej? To jest jedyną rzecz, którą najbardziej żałuję w życiu. Nie miałem odwagi uciec z tego miasta wcześniej…

A jak to już zrobiłem, to jak wracam do rodziny na święta, to w głębi duszy cieszę się z jednej rzeczy. Że tutaj nie mieszkam.