Upały nie usprawiedliwiają negliżu

0
149
golas na ulicy
REKLAMA

Za zamkniętymi drzwiami tolerancja dla negliżu jest większa, w miejscach publicznych natomiast nie życzymy sobie golizny. W nadmorskich kurortach nie dziwią już zakazy paradowania po ulicach w samych kąpielówkach czy w bikini. Zbyt skąpo ubranym zabrania się wstępu do restauracji, sklepów itp., by nie obrażali moralności publicznej, a także ze względów estetycznych.
W Tarnowie nie ma widocznych znaków zakazu przechadzania się w niekompletnym stroju, który niewiele zostawia wyobraźni. Ale wystarczy, że ktoś poczuje się urażony widokiem nagiego torsu, czy niesfornego biustu i powiadomi straż miejską lub policję o nieobyczajnym zachowaniu. W naszym prawie to wykroczenie, za które (zgodnie z art. 51 kodeksu wykroczeń) grozi grzywna do 1500 zł. Znacznie mniej dotkliwy jest w tej sytuacji stuzłotowy mandat wypisany przez strażników miejskich.
Straż Miejska w Tarnowie nie interweniowała dotąd z powodu zgorszenia golizną; zazwyczaj trafia na pijane osoby, które w trakcie libacji „pogubiły” części swojej garderoby. Zdarza się, że do osiedlowych sklepików zaglądają półnadzy amatorzy piwa, a potem przesiadują na ławkach i sączą chmielowy napój. Kiedy żar leje się z nieba, roznegliżowanych mężczyzn spotkać też można na obrzeżach miejskich parków, ogródków działkowych czy nad stawem Kantoria. W tym jednak przypadku tereny rekreacyjne stanowią dla nich pewne alibi.
Krzysztof Tomasik, komendant tarnowskiej straży zapewnia w każdym razie, że jego funkcjonariusze nie przejdą obojętnie obok osób w dezabilu na ulicach miasta. Nie będzie dla nich pobłażania. – Z całą pewnością strażnicy zareagują na niestosowne zachowanie, które może budzić niesmak, obrażać uczucia innych. Pouczą, a jeśli będzie taka potrzeba, nałożą mandat albo skierują do sądu wniosek o ukaranie.
Miejskie ulice to nie plaża i odsłaniać zbyt wiele nie warto. Bo to może trochę kosztować.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o