Urzędnik z „trzynastką”, nauczyciel z „czternastką”

0
58
REKLAMA

Kojarzą się rozmaicie – dla jednych jest to pozostałość po dawnym systemie, inni przyznają, że powinny być wypłacane tylko w przedsiębiorstwach za ekstra wyniki firmy. Najbardziej za „trzynastkami” tęsknią ci, którzy są zatrudnieni w prywatnych spółkach, gdzie o takich dodatkach można najwyżej pomarzyć.
Roczne wynagrodzenie dodatkowe, potocznie zwane trzynastką, wynika z ustawy z 12 grudnia 1997 roku. Do tego uposażenia uprawnieni są pracownicy, którzy przepracowali co najmniej sześć miesięcy u danego pracodawcy. Kwota „trzynastki” jest określana w wysokości 8,5% sumy wynagrodzenia za pracę, otrzymanego w ciągu roku. Mogą na nią liczyć m.in. zatrudnieni w urzędach państwowych, samorządowych, sądach i trybunałach. Dodatkowa trzynasta pensja przysługuje wójtom, burmistrzom, prezydentom miast, starostom i marszałkom województw, ale również nauczycielom.
W tym roku w Urzędzie Miasta Tarnowa „trzynastki” pobiorą 454 osoby, a na wypłatę tych świadczeń zarezerwowano w miejskim budżecie około 1 mln 453 tys. złotych. Jeszcze więcej pieniędzy przeznaczono na trzynaste pensje dla nauczycieli i pracowników oświatowej administracji – dodatkowe wynagrodzenia wypłacono 3 780 osobom zatrudnionym, wydając z miejskiej kasy 7 mln 358 tys. złotych.
Jednak samorządy miały jeszcze dodatkowe finansowe obciążenie, bowiem do końca stycznia musiały wypłacić nauczycielom specjalne wyrównanie w postaci tzw. czternastki. Gminy musiały to zrobić, jeśli w ciągu roku nie stać ich było na zapewnienie pedagogom pensji gwarantowanych przez Kartę Nauczyciela. Zgodnie z tą ustawą stażyści w szkołach powinni zarabiać 2500 zł brutto, a nauczyciele kontraktowi aż 2 780 złotych. Z kolei pedagodzy mianowani i dyplomowani winni otrzymywać odpowiednio 3600 zł i 4607 złotych brutto.
„Czternastki” należały się wszystkim, bez względu na jakość pracy. Nawet, jeżeli dyrektor szkoły odebrał słabemu pedagogowi dodatek motywacyjny, to ten i tak nie musiał się martwić. Samorząd wyrównał mu stratę, wypłacając „czternastkę”. Z kolei dodatku nie otrzymał ten, kto dobrze pracował i został wyróżniony nagrodą ministra edukacji lub kuratora. Powód – zawyżał średnią.
Na „czternastki” dla nauczycieli mianowanych i dyplomowanych przeznaczono 3 mln 623 tys. zł brutto – pedagodzy mianowani otrzymali wyrównanie w kwocie 1 854 zł, natomiast dyplomowani mogli liczyć na dodatek wynoszący 1 718 złotych.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o