W autobusie jak w saunie?

0
113
REKLAMA

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze i tutaj tę zależność właśnie odnaleźć możemy. Upalny dzień, wsiadamy do autobusu, w środku tłok, stajemy więc obok innych spoconych pasażerów.
Nawiewu nie ma. Wachlujemy się gazetą. Jeśli jedziemy autobusem wyposażonym w klimatyzację i czujemy się jak karp bez wody, to znaczy, że kierowca urządzenia nie włączył, bo chce zaoszczędzić. Jak zaoszczędzi, dostanie premię.
Sprawiedliwie trzeba przyznać, że tabor Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Tarnowie – w porównaniu z wieloma innymi miastami – ma się coraz lepiej. Jeszcze kilka lat temu po mieście kursowały np. leciwe szwedzkie pojazdy, ochrzczone przez pasażerów, nie bez powodu, mikrofalówkami, w których nie było żadnego otwieranego okna, a przez kilkanaście lat ich eksploatowania nie wymieniono części okien na takie, w których byłby uchylny lufcik.
Wspomniane pojazdy poszły już do kasacji, jednak MPK zakupiło kilka lat temu kolejne autobusy z koncernu Volvo, w których znowu żadne z okien się nie otwierało. Co prawda twierdzono, że luki dachowe zapewniają wydajną wentylację, jednak szybko pojawił się pomysł, by dokonać przeróbek. W efekcie we wszystkich pojazdach generacji wymieniono okna na uchylne.
Kierowco, co z tą „klimą”?
Obecnie tabor przedsiębiorstwa liczy w sumie 90 pojazdów, z czego jeździ 70. Na tę liczbę tylko cztery autobusy marki Mercedes (można je poznać po tym, że pomalowane są na nieco ciemniejszy żółty kolor) nie posiadają ani klimatyzacji, ani otwieranych okien, mają za to szyberdachy. Konstrukcja uniemożliwiła wymianę okien, a dachowa wentylacja przy wysokich temperaturach po prostu sobie nie radziła. Pasażerowie skarżyli się na upał, część szyb była od wewnątrz zaparowana, dlatego dodatkowe wentylatory pojawiły się na rurkach do trzymania. Mają one poprawiać cyrkulację powietrza z przodu i z tyłu pojazdu.
W klimatyzację wyposażonych jest 21 autobusów, z tego w dwóch polskich solbusach jest ona ograniczona do kabiny kierowcy, natomiast w ośmiu niemieckich mercedesach i 11 tureckich otokarach obejmuje całą przestrzeń pasażerską wraz z kabiną.
Tabor właśnie ostatnio wzbogacił się o trzy niskopodłogowe otokary z klimatyzacją i nie zamierza na tym poprzestać. Tarnowskie MPK ubiega się o unijne dofinansowanie zakupu kolejnych ośmiu tego typu pojazdów. Możliwe więc, że już na początku nowego roku liczba tarnowskich autobusów z klimatyzacją wzrośnie do 30. Dla przykładu, PKM Sosnowiec na 260 autobusów klimatyzację ma w 15 pojazdach. Z kolei w Poznaniu pojawił się inny problem, tamtejsze MPK – będące w nie najlepszej sytuacji finansowej – zaproponowało, że wyłączy w tym roku we wszystkich swoich pojazdach klimatyzację, dzięki czemu zaoszczędzi około 2 mln zł.
Można by rzec, że u nas tak źle nie jest. Chodzi jednak o to, by urządzenia naprawdę działały, a nie robiły za atrapy. – Ustaliliśmy, że jeśli o godzinie 10 temperatura wynosi lub przekroczy 20 stopni Celsjusza, kierowcy powinni w pojazdach włączyć klimatyzację. Jest to uwzględnione w normach spalania paliwa, dlatego nie ma mowy o wyłączaniu klimatyzacji z powodu oszczędności – tłumaczy Jerzy Wiatr, prezes tarnowskiego MPK. A zatem od 1 maja do 30 września wyższa temperatura oznacza wyższą normę paliwową o kilka litrów, dlatego kierowcy nie muszą się obawiać jej przekroczenia w związku z używaniem klimatyzacji. Z drugiej jednak strony ci, którzy mają oszczędności paliwa, dostają premię. I w tym momencie sprawa się komplikuje, bo nie wiadomo, czy z wybiciem dziesiątej przeważy interes kierowcy, czy pasażerów.
Są jednak sprawy nie do przeskoczenia, jak ta, gdy jedni chcą klimatyzacji, a inni sprzeciwiają się, bo na przykład czekali na przystanku w 30‑stopniowej temperaturze i teraz boją się przeziębienia. Nic też nie poradzimy, gdy z nieba leje się żar, a autobus stoi na pętli. Gdy ruszy, zaraz na pierwszych przystankach na pewno nie będzie „schłodzony”, zwłaszcza że większość pojazdów ma uchylne okna, z pomocą których trudno wywołać mocniejsze powiewy powietrza. Miejskie autobusy jeżdżą w Tarnowie ze średnią prędkością 17 kilometrów na godzinę, co chwilę zatrzymując się na przystankach, gorące powietrze wchodzi przez drzwi i okna, a duże, nasłonecznione szyby wzmagają uczucie gorąca.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o