W bloku jak w piekarniku

0
283
Kiedy temperatura na zewnątrz utrzymuje się na poziomie powyżej 30 st. Celsjusza, trudne warunki panują w blokach zbudowanych z wielkiej płyty | fot. Tadeusz Koniarz
REKLAMA

W Tarnowie to ciągle istotny problem, nie tylko dlatego, że – jak w wielu innych miastach – wielka płyta jest powszechna, ale również dlatego, że znaczna część bloków nadal nie jest poddana termomodernizacji. Ale niektórzy też twierdzą, że jeśli w przyszłości lata będą tak upalne, jak się przewiduje, to obecnie stosowane parametry zewnętrznej izolacji termicznej mogą okazać się niewystarczające.
Pani Bożena mieszka na 11. piętrze jednego z wieżowców przy ul. Marynarki Wojennej. Narzeka, że w czerwcu w jej mieszkaniu trudno było wytrzymać.
– Tego lata chyba czerwiec najbardziej dał się we znaki pod względem upałów, lipiec trochę odpuścił, tak ja to odczułam – mówi. – Wtedy w moim mieszkaniu było jak w saunie. Kiedy nocą kładliśmy się spać, temperatura w pokojach sięgała 30 stopni, była wyższa niż na zewnątrz, trudno było usnąć, rano wstawaliśmy wymęczeni. Mamy dwa „wiatraczki”, które często włączaliśmy, lecz niewiele to pomagało. Było wrażenie, że wieczorem płyta, z której zbudowany jest nasz blok, oddaje ciepło po całym dniu, a sytuację pogarsza fakt, że mieszkamy na ostatnim piętrze i nad głowami mamy rozgrzany strop.
Wieżowiec, w którym mieszka pani Bożena z rodziną, został wybudowany w drugiej połowie lat 80. Wciąż czeka na termomodernizację. W całym mieście jest 209 budynków zbudowanych w technologii OWT, mieszka w nich jedna trzecia ludności Tarnowa. Składają się one z gotowych elementów betonowych zbrojonych prętami stalowymi. Słońce bardzo je lubi.

REKLAMA

Im grubiej, tym lepiej
Czy termomodernizacja jest dobrym sposobem na zatrzymanie wnikającego do budynków gorąca? Mieszkańcy „ocieplonych” bloków, z którymi rozmawialiśmy, mają różny pogląd na tę sprawę. Z rozmów tych można jednak wysnuć generalny wniosek, że w czasie długotrwałych upałów w blokach zaopatrzonych w izolację zewnętrzną również jest bardzo ciepło, ale nagrzewają się one wolniej od innych.
– W zasadzie jest tak, że budynek z termomodernizacją dłużej zachowuje ciepło w chłodne dni i chroni przed nadmiernym nagrzewaniem podczas okresu gorąca, oczywiście do pewnego stopnia – podkreśla Leszek Śnieszko, inżynier budownictwa z wieloletnim stażem. – Na pewno blok z cegły, z grubszymi ścianami, wypada na tle wielkiej płyty korzystniej.
W Tarnowie, historycznym mieście, w którym przetrwały budynki z wielu epok (najstarszy, zachowany w całości, ale niemieszkalny, pochodzi z pierwszej połowy XVI stulecia), łatwo sprawdzić, jakie mury najlepiej chronią przed nagrzewaniem. W pewnym uproszczeniu można stwierdzić, że te najgrubsze. Pomijając budownictwo bardzo dawne, warto odnotować, że w niektórych kamienicach przedwojennych grubość ceglanych murów wynosi średnio 60 – 80 cm, co już stanowi dobrą warstwę izolacyjną.
Inż. Śnieszko przypomina, że w latach 70. i 80. ubiegłego stulecia, gdy w całym kraju na nowych osiedlach miejskich zaczęła dominować płyta, również jej elementy były fabrycznie izolowane termicznie.

Ulotny
– To był styropian, ale wtedy tak marnych właściwości, że w kolejnych latach w naturalny sposób się ulatniał, pozostawiając w środku puste przestrzenie. Zresztą w tamtym czasie obowiązywały inne normy i teraz inne – zauważa inż. Śnieszko. – Obecny styropian jest znacznie lepszy, a stosowane rodzaje twardej wełny także mają odpowiednie parametry przewodzenia ciepła. Obawiam się jednak, że te parametry mogą okazać się w przyszłości niewystarczające. Jeśli coraz częściej będziemy mieć do czynienia z dłużej utrzymującymi się falami upałów, to może wyniknąć problem. Może warto o tym pomyśleć już teraz, zmienić zalecenia w tej sprawie, wykorzystywać materiały izolacyjne o jeszcze niższych współczynnikach przenikania ciepła, z pewnym zapasem uwzględniającym nadchodzące zmiany klimatyczne?
W Spółdzielni Mieszkaniowej „Jaskółka” w Tarnowie izolację termiczną mają już prawie wszystkie bloki z wielkiej płyty. Roman Kusek, prezes spółdzielni, dostrzega w tym same zalety.
– Mówiąc w dużym skrócie blok po termomodernizacji wychładza się i nagrzewa z pewnym opóźnieniem. Po gwałtownym skoku zewnętrznej temperatury w górę dopiero po kilku dniach, czterech czy pięciu, będzie to tutaj odczuwalne, w bloku bez izolacji dwa razy szybciej.

Klima, klima…
Tak czy owak w czasie wielkich upałów sama termomodernizacja, nawet wykonana jak najlepiej, to za mało. Dlatego nie dziwi, że na balkonach w blokach coraz częściej pojawiają się klimatyzatory.
– Rzeczywiście, w ostatnich latach mamy coraz więcej podań w tej sprawie – przyznaje prezes Kusek. – My jako spółdzielnia określamy warunki zamontowania klimatyzatora, nie można tego puścić na żywioł, ale należy określić pewne zasady. Chodzi o to, by zapobiec ewentualnym sytuacjom, gdy marnej jakości urządzenie emitowałoby zbyt dużo hałasu, wprawiało metalową balustradę w drgania i inni mieszkańcy się na to uskarżali, albo gdyby skropliny odprowadzane były w taki sposób, że mogłyby niszczyć elewację. Myślę też, że szybko wzrastające temperatury uruchomią nowe inicjatywy. Przecież już mówi się o możliwości centralnego podawania chłodu przy wykorzystaniu miejskiej sieci rurowej, którą płynie ciepła albo zimna woda. Kto wie, może za jakiś czas MPEC w Tarnowie przedstawi taką ofertę?
Gorąca perspektywa
W budownictwie indywidualnym także dba się o to, by przygotować się na pogłębiające się zmiany klimatu. Mowa jest o wzmocnionych konstrukcjach dachu i poszyciu wykonanym z cięższego materiału, o zmienionej konstrukcji rynien, odpowiednim doborze zapraw, tynków, farb itp. Dziś mało kto ma wątpliwości, że przyszłość klimatyczna będzie jeszcze bardziej gwałtowna – burzliwa, gorąca i sucha. Musimy więc mieć domy, w których da się mieszkać, w których da się żyć, obojętnie, czy chodzi o te, które już są, czy o te, które dopiero powstaną.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o