W Tarnowie ubywa, że aż strach…

0
176
W mieście jest już poniżej 110 tys. mieszkańców

Wyludnianie Tarnowa nabrało tempa w ciągu ostatnich kilku lat i chyba nikt w mieście nie wie, jak powstrzymać ten trend. Wprawdzie pocieszający jest fakt, że w 2016 roku wreszcie było więcej narodzin niż zgonów, ale to nie rekompensuje strat wynikających z ciągle dużej migracji zarobkowej.
Najnowsze informacje o liczbie mieszkańców Tarnowa, którymi dysponuje obecnie Urząd Statystyczny w Krakowie, pochodzą z końca czerwca 2016 roku. Wtedy miasto liczyło 110 381 mieszkańców. Dokładnie rok wcześniej była to liczba 110 956, a na koniec półrocza 2014 – 111 830. W ciągu dwóch lat Tarnów utracił prawie półtora tysiąca mieszkańców!
Jeśli weźmiemy pod uwagę tempo zmniejszania się liczby ludności, można zaryzykować twierdzenie, że obecnie, na początku 2017 roku, Tarnów ma już mniej niż 110 tys. mieszkańców.
Specjaliści z Urzędu Statystycznego zwracają uwagę, że głównym powodem wyludniania się Tarnowa jest ujemne saldo migracji – odpływ ludności jest znacznie wyższy od napływu nowych mieszkańców. W 2014 roku (nowszych danych brak) z Tarnowa wymeldowało się 330 osób, które opuściły granice kraju, a zameldowały się 52 osoby z zagranicy, głównie powracający stamtąd dawni mieszkańcy. Od 2006 roku z powodu nasilenia emigracji zarobkowej ubytek ludności Tarnowa wynosi już ok. 700 osób w ciągu każdych 12 miesięcy. Tak znacznego „upływu krwi” nie jest w stanie zatamować zwiększająca się liczba narodzin w ubiegłym roku w mieście odnotowano 2052 urodzenia (więcej o 78 niż w 2015 r.) przy 1673 zgonach.
– Przyczyn szybko zmniejszającej się liczby mieszkańców Tarnowa jest kilka, ale chciałbym zwrócić uwagę na jeden z bardziej istotnych problemów – mówi Krzysztof Soliński, prezes stowarzyszenia Po Prostu Razem. – Moim zdaniem radni powinni zacząć od zmiany sposobu myślenia. Obserwując ich dotychczasową działalność, mam wrażenie, że rada zajmuje się głównie pilnowaniem chodników i ulic, łataniem w nich dziur, a przecież od bieżącego zarządzania jest kilkuset miejskich urzędników. W radzie brakuje sensownych pomysłów na rozwój miasta, interesujących koncepcji na przyszłość, odważnych wizji, które pozytywnie zamieszałyby w środowisku.
Czy w bliższej perspektywie uda się powstrzymać niekorzystny trend, z którym – trzeba to podkreślić – zmagają się też inne miasta w kraju? W Tarnowie jednak problem o tyle jest większy, że wyjazdy za granicę lub do dużych aglomeracji w Polsce są pod względem statystycznym bardzo istotnym kłopotem.
– Pewne zjawiska, choćby demograficzne, są nieubłagane, ale dążymy do tego, aby wzmocnić miejscowe małe i średnie przedsiębiorstwa tak, aby mogły one dać więcej miejsc pracy – mówi Piotr Augustyński, wiceprezydent Tarnowa. – Chodzi też o to, by ta praca była atrakcyjną ofertą dla młodych, którzy w największym stopniu emigrują za korzystniejszymi możliwościami zatrudnienia. Niestety, tylko nieliczne firmy z Tarnowa zapewniają dobre perspektywy rozwojowe, zgodne z aspiracjami młodych. Na spotkaniach z lokalnymi przedsiębiorcami zwracamy też uwagę, że oferowane przez nich zarobki są mało satysfakcjonujące, z drugiej strony zdajemy sobie sprawę z tego, że w warunkach dużej konkurencji niektóre firmy nie mogą pozwolić sobie na zbyt duże koszty.
Status Tarnowa jako miasta 100‑tysięcznego jest coraz bardziej zagrożony. Skutki tego będą bardzo przykre. Pomijając sam prestiż, niższe dochody podatkowe, inwestorzy jeszcze mniej będą skorzy do lokowania tu swoich pieniędzy.
W niektórych miastach w kraju, chcących utrzymać swoją dotychczasową pozycję na mapie, próbuje się – z lepszym lub gorszym skutkiem – przyłączać okoliczne miejscowości. Kilka lat temu w Tarnowie też był taki pomysł, lecz szybko z niego zrezygnowano. Zabrakło odważnych do podjęcia tego wyzwania. Według prognoz GUS, Tarnów przestanie być miastem 100‑tysięcznym za 13 lat, ale może to nastąpić jeszcze wcześniej.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o