Wiadukt będzie, ale… nie dla samochodów

0
75
Niektóre miejskie plany zakładają, że tędy w przyszłości odbywać ma się intensywna komunikacja samochodowa między południową, a północną częścią miasta

– Czeka nas wkrótce faza finalna, czyli odbiór techniczny i oddanie wiaduktu do użytku. Nie przewidujemy już żadnych komplikacji – mówi Artur Michałek, kierownik Działu Organizacji Ruchu ZDiK w Tarnowie.
Jedno jest pewne: wiadukt na ul. Stwosza pozostanie odtąd wyłączony z ruchu samochodowego i zamieni się w ciąg pieszo‑rowerowy. Wszystko przez tzw. ograniczoną skrajnię, czyli prześwit między jezdnią, a stropem wiaduktu, który nie ma wymaganych 3,5 metra wysokości.
– Prześwit, podobnie jak przed remontem, ma ok. 2,5 metra, ale obecne przepisy nie pozwalają na korzystanie z niego przez samochody. Na ich wjazd nie mogą zgodzić się PKP i my też nie możemy zezwolić na inne przeznaczenie wiaduktu – tłumaczy A. Michałek. – Przejazd jest za wąski i za niski, a obniżanie poziomu jezdni o metr byłoby niemożliwe ze względu na duże spadki przed wjazdem i zagrażałoby bezpieczeństwu.
Przed modernizacją z przejazdu pod torami na Wita Stwosza korzystali mieszkańcy ulic Rzecznej i Spytka z Melsztyna i działkowcy, którzy mają swoje ogródki za Wątokiem. Po bez mała trzech latach prac kolejowy wiadukt ponownie zostanie oddany do użytku, ale po zmianie przepisów budowlanych auta już tamtędy nie pojadą. Swoje niezadowolenie wyrażali tarnowianie korzystający przez lata z tego połączenia, ale decyzja o wyłączeniu na stałe ruchu samochodowego jest nieodwołalna.
Czy mogło być inaczej? Czy miejskim planistom nie przyszło do głowy rozbudowanie wiaduktu i czy można było przekonać do tego rozwiązania kolejowego inwestora? W PKP PLK tłumaczą niezmiennie, że powstanie ciągu pieszo‑rowerowego zostało uzgodnione z miastem. Krzysztof Madej, główny planista ZDiK potwierdza, że przed ośmiu laty ówczesny Tarnowski Zarząd Dróg Miejskich w wyniku ustaleń z PKP zaakceptował parametry remontowanych wiaduktów. W oparciu o nie powstawały projekty modernizacji kolejowych obiektów na terenie miasta. PKP uznały je za ostateczne i nie są skłonne do renegocjacji – inna rzecz, że władze miasta nie wywierały silnej presji na kolejarzy.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o