Więźniowie zamieniają celę na… własne mieszkanie

0
335
dozor-elektroniczny
REKLAMA

Obecnie (dane z połowy kwietnia) dozorem elekronicznym objętych jest 37 więźniów zakładów penitencjarnych Tarnowa i Nowego Wiśnicza. Wnioski 64 kolejnych osadzonych oczekują na rozpoznanie przez Wydział Penitencjarny Sądu Okręgowego w Tarnowie.
W każdym przypadku sąd przed podjęciem decyzji o zastosowaniu SDE zwraca się o opinię do kierownictwa zakładu karnego, w którym wnioskodawca odbywa karę.
– Sąd chce znać naszą opinię o zachowaniu więźnia, o jego relacjach z rodziną i bliskimi osobami, przestrzeganiu regulaminu, obowiązków nałożonych przez sąd itp. Najważniejsze jest jednak określenie prognozy kryminologiczno‑społecznej, czyli uzasadnionego przypuszczenia, że skazany we właściwy sposób wykorzysta przywilej odbywania kary w systemie dozoru elektronicznego. W wielu przypadkach taka prognoza jest negatywna, gdyż osadzony np. jest uzależniony od alkoholu, nigdy nie pracował, łamał warunki dozoru kuratorskiego bądź stosował przemoc wobec domowników. Jeśli jednak opiniowana osoba pracowała na wolności, miała dobrą opinię, a samo przestępstwo miało charakter incydentalny, jej szanse na SDE są już większe – tłumaczy Tomasz Krajkowski z Zakładu Karnego przy ul. Konarskiego w Tarnowie.
W bieżącym roku sąd rozpatrzył pozytywnie zaledwie siedem na 38 wniosków złożonych przez osadzonych w tym zakładzie; dziesięciu innych oczekuje na sądową decyzję.

REKLAMA

System elektronicznego dozoru funkcjonuje w Polsce od września 2009 roku, obejmuje skazanych na karę do jednego roku pozbawienia wolności, wykluczając wielokrotnych recydywistów. Więźniowie w tym systemie nie odsiadują kary w celi, ale w miejscu swojego stałego zamieszkania i, co konieczne – za zgodą współlokatorów.

Otrzymują elektroniczną bransoletę z radiowym nadajnikiem, która wyglądem przypomina duży zegarek i zakładana jest zwykle na nogę. Za pośrednictwem zamontowanego w domu urządzenia rejestrującego fale radiowe bransoleta przekazuje stały sygnał do centrali monitorowania. Skazany ma możliwość pracy zarobkowej, ale zobowiązany jest do przebywania w jednym miejscu przez określony czas – co najmniej 12 godzin dziennie. W razie przerwania łączności z nadajnikiem uruchamia się alarm, niezwłocznie powiadamiani są wówczas: sądowy kurator zawodowy i sędzia penitencjarny.
Zwolennicy systemu elektronicznego dozoru przytaczają m.in. statystyczne dane. W ostatnich dwóch latach karę w systemie SDE odbywało w całym kraju ponad 6 tysięcy skazanych, z czego tylko ok. trzystu naruszyło poważniej prawo i trafiło na powrót za kratki. – Zawsze znajdą się tacy, którzy zmarnują daną im szansę – potwierdzają w tarnowskim ZK. – Sąd może nałożyć na czas odbywania kary w systemie SDE różne obowiązki i zakazy, np. spożywania alkoholu. Do naszej jednostki trafił niedawno skazany, któremu sąd zamienił dozór elektroniczny na pobyt w więzieniu. Czuł się na tyle pewnie, że pił w domu alkohol i doszło do kłótni z rodziną, co spowodowało interwencję policji. Teraz ma czas, aby za kratkami zrozumieć swoje błędy i straconą szansę – mówi T. Krajkowski.
SDE nie wyeliminuje podobnych sytuacji, ale w ministerstwie zwracają uwagę na wymierne korzyści finansowe z jego stosowania. Za każdego odbywającego karę pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego budżet państwa płaci 564 złote miesięcznie. Pieniądze te trafiają do spółki Comp SA, która, w ramach partnerstwa publiczno‑prywatnego, opracowała i obsługuje system SDE. Tymczasem utrzymanie osadzonego w zakładzie karnym kosztuje podatników aż czterokrotnie więcej. To mocny argument za kontynuowaniem SDE i rozszerzaniem jego zastosowania.

Resort sprawiedliwości chce w niedługim czasie wprowadzić w miejsce aresztu tymczasowego – areszt domowy w systemie dozoru elektronicznego. Będzie on możliwy wówczas, gdy zniknie już obawa mataczenia w śledztwie lub utrudniania procesu sądowego.

– To taki środek zapobiegawczy, gdzieś pomiędzy zwykłym aresztem a policyjnym dozorem. Areszt domowy ma zapobiec ukrywaniu się podejrzanego czy jego ucieczce za granicę – wyjaśniają prawnicy.
Nie wszyscy uważają, że SDE należy powszechnie stosować. Do sceptyków należy sędzia karnista Tomasz Kozioł z Sądu Okręgowego w Tarnowie. – Nie jestem entuzjastą tego systemu – przyznaje. – Zwłaszcza jeśli chodzi o wykonanie kary pozbawienia wolności, która powinna być dla winnego pouczającą dolegliwością. Co innego w przypadku aresztu tymczasowego, kiedy obowiązuje zasada domniemania niewinności. W tym kontekście areszt domowy pod dozorem elektronicznym uważam za dobre rozwiązanie…

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o