Woda idzie w górę

0
103
Ustawa stawia spółki wodociągowe przed wieloma niewiadomymi

Tadeusz Rzepecki, prezes Tarnowskich Wodociągów i przewodniczący Rady Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie”, nie ukrywa, że zarządzanie firmą wymagać będzie teraz nie lada sztuki.
– Dotychczas naszą taryfę opłat konsultowaliśmy z komisją urzędu miasta, a następnie głosowali nad nią radni. Odtąd, na nasz wniosek zatwierdzać ją będzie dyrekcja Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie. To radykalna zmiana, to prawdziwy przewrót… – komentuje prezes Rzepecki. – Najgorsze jest to, że musimy teraz konstruować taryfę na trzy lata do przodu, co jest ekstremalnie trudne, biorąc pod uwagę wiele czynników ekonomicznych, jakie zmieniać się mogą w tak długim czasie. Planowaniu towarzyszyło będzie szereg znaków zapytania i niemałe ryzyko – mówiąc półżartem, przydałby się w tej sytuacji jasnowidz. Szkoda, że ustawodawca odrzucił naszą propozycję, by taryfę można planować w przedziale od roku do trzech lat. To pozwoliłoby każdej spółce wybrać dla siebie bardziej racjonalny i mniej ryzykowny wariant czasowy. W konsekwencji sprzyjałoby to stabilizacji finansowej firm.
Nie ma jeszcze rozporządzeń wykonawczych do znowelizowanej ustawy, ale wiadomo, że w okresie przejściowym dotychczasowa taryfa (która miała obowiązywać do końca lutego 2018) pozostanie bez zmian do 10 czerwca przyszłego roku. A w pierwszych dniach marca Tarnowskie Wodociągi skierować powinny do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej wniosek z planem trzyletniej taryfy dla odbiorców i użytkowników wody.
Oprócz wspomnianej ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków już niedługo zacznie obowiązywać nowe Prawo wodne dostosowane do unijnych przepisów. Głównym jego założeniem jest powszechność opłat za pobór wody i jej odprowadzanie. Od stycznia 2018 egzekwowaniem przepisów i całością spraw w kraju zajmować się będzie Państwowe Gospodarstwo Wodne „Wody Polskie”. To państwowa jednostka z jedenastoma regionalnymi zarządami, wielomiliardowym budżetem i kilkoma tysiącami urzędników, organizowana na wzór Lasów Państwowych. Decydować będzie o wszystkim, sprawować nadzór, wydawać pozwolenia wodno‑prawne, zajmować się wykonawstwem itd.
Od nowego roku wszyscy korzystający z wody będą za to płacić, by zapewnić tzw. zwrot kosztów usług wodnych. Opłatami obciążone zostaną m.in. elektrownie, właściciele stawów rybnych, rolnicy czy przedsiębiorstwa wykorzystujące w procesie produkcji duże ilości wody. Co istotne, gospodarstwa domowe i inne zużywające nie więcej niż pięć metrów sześciennych wody na dobę nie poniosą dodatkowych kosztów. Obowiązywać też będzie opłata za „utraconą retencję”, czyli odprowadzanie deszczówki. Taryfę za wody opadowe chciały Tarnowskie Wodociągi wprowadzić już w 2005 roku, ale bezskutecznie. Teraz nie będzie już dyskusji – opłata za odprowadzanie do środowiska wód opadowych i roztopowych staje się obowiązująca. Wchodzą też wyższe stawki za pobór wody z rzek czy studni. W zamyśle ustawodawcy ma to zapobiec nadmiernemu, niekontrolowanemu zużywaniu daru natury, jakim jest woda. Metr sześcienny pobranej wody kosztować może Tarnowskie Wodociągi 15‑30 groszy – do tej pory spółka płaci 7‑11 groszy. Ale wyższe stawki pojawią się dopiero w 2020, bo rząd zdecydował o zamrożeniu taryfy na dwa najbliższe lata.
Za dwa lata wzrosną też najpewniej opłaty dla indywidualnych odbiorców. Mieszkańcy Tarnowa, którzy płacą obecnie niewiele ponad 9 zł łącznie za m3 wody i ścieków, nie powinni obawiać się w wysokich podwyżek. Ale podwyżki będą… – Nasze stawki należą do ustabilizowanych i najniższych, i nie ulegną drastycznym zmianom – uspokaja prezes Tarnowskich Wodociągów. – Z szacunkowych wyliczeń wynika, że czteroosobowa rodzina zapłaci w przyszłości za wodę o 35-40 złotych rocznie więcej niż dotychczas.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o