Wózek, wiata i… lata

0
151
wozek
REKLAMA

Pani Beata po domu porusza się z pomocą chodzika. Na zewnątrz używa wózka elektrycznego, który stoi przy drzwiach w klatce schodowej. Owszem, przejście na schody jest wtedy trochę wąskie.
– Niektórych mieszkańców pewnie to drażni – mówi pani Beata. – Kiedyś przy uruchamianiu wózka zauważyłam, że ma przebite wszystkie cztery koła. Cóż, dziwny przypadek. Jedno czy nawet dwa koła mogłabym przebić przypadkiem, najechawszy na coś ostrego. Ale cztery?
Wcześniej stawiała wózek w blaszanej wiacie przed jednym z sąsiednich bloków, pozostałej po dawnym kiosku handlowym. Kilka lat temu jednak kiosk rozebrano, nie pytając o nic i nie słuchając jej tłumaczeń. Przed jej oknami pozostał inny „blaszak”, także pozostałość po kiosku handlowym – poprawiono go, pomalowano i umieszczono w nim pojemniki na śmieci.
– Chcieliśmy postawić obok niewielką komórkę, żeby siostra mogła przechowywać tam wózek – opowiada brat pani Beaty. – Wózek jest ciężki, transportowanie go tam i z powrotem z piwnicy to robota przekraczająca siły jednego, nawet całkiem zdrowego człowieka. Siostrze pomaga teraz ojciec, ale nie jest przecież coraz młodszy. Pomieszczenie na wózek to byłby budyneczek o ścianie długości ok.2 m. Od początku była mowa, że wybudujemy je na koszt własny – jestem w stanie nawet tak to zrobić, żeby nie różniło się znacznie i nie „odstawało” od śmietnika.
– Dla mnie to byłoby więcej samodzielności – podkreśla pani Beata. – Potrafiłabym dotrzeć do pomieszczenia z wózkiem – to niedaleko – i sama wyjechać.
Ojciec pani Beaty zwrócił się do spółdzielni mieszkaniowej o zgodę na budowę pomieszczenia na wózek i wskazanie ewentualnej lokalizacji. Teraz wszyscy czekają na decyzję.
– Będzie już trzy lata – mówi brat lokatorki. – Regularnie się przypominamy i słyszymy, że starają się to załatwić. I tyle.
– Kiedy dzwoniłam w tej sprawie do zarządu spółdzielni, usłyszałam, że muszę uzbroić się w cierpliwość. To już ćwiczyłam – rozkłada ręce pani Beata.‑ Na wykonanie podjazdu czekałam sześć lat. Jak długo mam czekać teraz?
Marek Błaszkiewicz, kierownik administracyjny Spółdzielni Mieszkaniowej Mościce ,tłumaczy, że sprawa leży tylko po części w gestii zarządu spółdzielni.
– Zarząd dawno już podjął decyzję o możliwości postawienia przez zainteresowanych wiaty na wózek inwalidzki – interweniował w tej sprawie ojciec lokatorki – mówi. – Mówimy tu jednak o nieruchomości Rolnicza 2‑4, gdzie posadowione są dwa budynki mieszkalne, stanowiące wspólnotę mieszkaniową. Mieszkańcy obu bloków mają prawo wypowiadać się co do sposobu zagospodarowania terenu.
W tej sytuacji nieco ponad połowa właścicieli mieszkań obu bloków powinna wyrazić zgodę na postawienie wiaty i wypowiedzieć się co do jej lokalizacji. Takiej akceptacji – jak twierdzi – nie udało się dotąd uzyskać.
I negocjacje, i demokratyczna, choć złożona procedura mogłyby robić wrażenie, gdyby nie… proporcje właśnie. W końcu nie chodzi tu o decyzję w sprawie dużej inwestycji czy nieodwracalnych zmian w otoczeniu bloków. Chodzi o wiatę czy komórkę o rozmiarach 2 na 2,5 metra, być może dobudowaną do istniejącej już wiaty śmietnika.
Bądź co bądź, niektóre miasta wybudowano w czasie krótszym niż trzy lata!

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments