Wsparcie dla lokalnych szpitali i przychodni

0
1696
REKLAMA

Nadal brakuje jednorazowych maseczek, fartuchów, płynu do dezynfekcji. Rządowe pieniądze na ich zakup coraz trudniej wydać, bo w hurtowniach pusto. Szpitalom i przychodniom pomagają tarnowianie, szyjąc maseczki.

REKLAMA

Szpital Wojewódzki im. św. Łukasza w Tarnowie nie ma oddziału zakaźnego, co nie znaczy, że nie potrzebuje wsparcia. W Zespole Przychodni Specjalistycznych również brakuje sprzętu – maseczek jednorazowych, fartuchów jednorazowych, środków do dezynfekcji rąk, medycznych przyłbic ochronnych, gogli i maseczek z filtrem Ffp2 i Ffp3. Przychodnia apeluje o przekazywanie środków do ochrony osobistej, które pomogą zabezpieczyć i personel przychodni, i lepiej zadbać o pacjentów.
– Ograniczyliśmy działalność, ale dostępni są u nas w ramach dyżuru np. stomatolodzy. Stąd potrzeba zapewnienia odpowiedniej ochrony dla lekarzy i pacjentów. Dołączyliśmy do akcji #maskidlatarnowa. Otrzymaliśmy już pierwszą partię tych bawełnianych, uszytych przez mieszkańców Tarnowa. Takie maseczki muszą być prane i sterylizowane – mówi Anna Nowicka, reprezentująca zarząd ZPS w Tarnowie.
Specjalistyczny Szpital im. Edwarda Szczeklika w Tarnowie otrzymał z rezerwy celowej budżetu państwa 434 tys. zł. Pieniądze przeznaczono m.in. na zakup czterech monitorów i czterech pulsoksymetrów. – Z tej puli kwotę 120 tys. chcemy wydać na środki dezynfekujące, ale trudno je pozyskać. Z kolei za kwotę 270 tys. zł zamówiliśmy trzy respiratory, ale dotrą do nas dopiero końcem maja. Największe kłopoty są ze środkami do ochrony osobistej. Oczywiście, tarnowianie szyją maseczki, i to jest dla nas duże wsparcie. Jednak nie zastąpią one medycznych środków do ochrony osobistej, maseczek z filtrem HEPA, w szpitalu zakaźnym niezbędnych. Niestety, tarnowianie nie ubiorą nas w specjalne kombinezony, fartuchy czy buty. A to są rzeczy potrzebne w kontakcie z pacjentem, u którego podejrzewamy zakażenie koronawirusem – mówi Marcin Kuta, dyrektor miejskiego szpitala w Tarnowie.
Zespół Opieki Zdrowotnej w Dąbrowie Tarnowskiej – tu funkcjonuje oddział zakaźny dla dorosłych, otrzymał niedawno 756 tys. zł z budżetu państwa. Zamówiono m.in. myjkę do obuwia oraz macerator, a także respirator transportowy oraz respirator stacjonarny, defibrylator, dwa pulsoksymetry stacjonarne, pięć termometrów bezdotykowych.
– Dotacja celowa została stanowczo zbyt późno przyznana. Mamy ogromny problem z terminami realizacji zamówień, dostawa sprzętu medycznego przewidywana jest na maj – czerwiec, a na hurtowniach brakuje towaru. Teraz najważniejsza jest realizacja zamówień na środki ochrony indywidualnej np. maseczki z filtrem HEPA, indywidualne zestawy ochrony biologicznej, kombinezony i fartuchy ochronne, okulary ochronne itp. Mamy pieniądze na tel cel, ale nie ma towaru. Problem jest również ze środkami dedykowanymi do urządzeń służących do zamgławiania pomieszczeń, a także z innymi środkami do dezynfekcji. Na oddziale obserwacyjno-zakaźnym nadal brakuje m.in. respiratorów, defibrylatorów, kardiomonitorów, myjek dezynfektorów – wylicza Łukasz Węgrzyn, dyrektor szpitala w Dąbrowie Tarnowskiej.
Z kolei działająca w Grupie Azoty Jednostka Ratownictwa Chemicznego w Tarnowie, przekazała do szpitala w Dąbrowie Tarnowskiej m.in. półmaski (250 sztuk), kombinezony ochronne (120 sztuk), płyny do mycia i higienizacji (40 litrów), rękawice nitrylowe jednorazowe (20 opakowań), półmaski przeciw pyłowe z zaworkiem (300 sztuk).
Grupa Azoty przekaże łącznie 3 mln zł na wsparcie walki z koronawirusem. Pieniądze trafią do kilku szpitali w Polsce (po 750 tys. zł) w uzgodnieniu z ministerstwem zdrowia. A ministerstwo wskazało na razie szpital miejski w Tarnowie jako ten, który ma otrzymać 750 tys. zł z Grupy Azoty. Marcin Kuta zauważa, że w regionie są dwa szpitale z oddziałami zakaźnymi i ten w Dąbrowie Tarnowskiej potrzebuje znacznie większego wsparcia. Przekazał więc prośbę do zarządu Grupy Azoty, aby wspomnianą kwotę podzielono inaczej, nie pomijając szpitala w Dąbrowie Tarnowskiej.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o