Wstydliwa mapa Tarnowa (część II)

0
55
Zaniedbane-Marcinka
REKLAMA

– Teren po Pralfie – trawa kilkuletnia, butelki, szkło, liście. Nieopodal teren za basenem. W latach 60. była tam strzelnica, teraz domy się tam buduje, a okolica wygląda strasznie. Zresztą podobnie jest nieco dalej za ogródkami pracowniczymi, gdzie przy jednej ścieżce jest tyle śmieci, że na parę kontenerów by się nie zmieściły! – wylicza pan Dariusz, który często w tamtym rejonie spaceruje. Na trasie swych przechadzek spotyka wielu ludzi, nieraz z całymi rodzinami, czasem także patrol straży miejskiej, dziwi się więc, że panujący tam nieład nikomu nie przeszkadza. Jednak na bałagan w tym rejonie miasta zwrócił też uwagę inny z Czytelników, który do listy zaniedbań dorzuca: teren przy ulicy Piłsudskiego w Tarnowie, jezioro glinianka – czy jak pewnie poprawniej „Kantoria” albo Doły, oraz miejsce po starej cegielni, a także okolice „parku” za osiedlem Piaskówka czy tereny obiektów sportowych po Tamelu. – Całość wygląda katastrofalnie, a mogłoby być tak pięknie – wzdycha.
Fatalnie prezentuje się ulica Matki Bożej Fatimskiej. – Idąc w stronę szpitala, mijamy ciucholand i zakład futrzarski w kamienicy z porozbijanymi szybami, kawałek dalej, w sąsiedztwie Biedronki, inny budynek straszy oknami zabitymi deskami. Robi to okropne wrażenie, szczególnie w zderzeniu z zadbaną przychodnią, szpitalem czy też nowoczesnymi obiektami Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej. W centrum miasta takie zaniedbane domy. – dziwi się pani Krystyna i dodaje, że podobne obrazki zobaczyć można także na pobliskiej ulicy Widok czy Jasnej.

REKLAMA

Zaniedbane-mury
Po raz kolejny w wypowiedziach Czytelników pojawia się temat rejonu za dworcem kolejowym. – Wychowałem się w Tarnowie, mam 67 lat. Dziwię się gospodarzom miasta. Dworzec piękny, a z drugiej strony… zaniedbane perony. Wystarczy wysiąść na peronie trzecim, widać stamtąd piękny teren kolejowy, niezagospodarowany. Stoją tam dwa domy, dobrze, że nie mają strzechy, bo byłby skansen. A przecież jest tam droga, można zbudować przejście na drugą stronę dworca i zrobić tam parking, którego brak od frontu. – irytuje się Czytelnik. Starszy tarnowianin nie oszczędził także najgłośniejszej ostatnio tarnowskiej inwestycji. – Po nowej Krakowskiej, od Krakusa do góry w kierunku Marzenia, jedzie się jak po wybojach. Kto to odebrał? Płyta chodnikowa nasiąka wodą, fugi nierówne, co to będzie kolejną wiosną, jak się nie odprowadzi wody? –pyta retorycznie. – A zapłacono 8 milionów z naszych podatków, naszych i drobnych przedsiębiorców, bo ci duzi przecież nie płacą. A do tego pękająca płyta Rynku, fatalnie ułożona i rozpadająca się kostka na Wałowej – dodaje.
Irytację tarnowian budzi brak reakcji stosownych służb na postępujące zniszczenia. – Odsłonięte mury naprzeciw kościoła Bernardynów popadają w ruinę. Rozlatują się, choć były chyba niedawno remontowane. Wygląda to koszmarnie i nikt z tym nic nie robi! – pisze oburzony pan Tadeusz. – Nikogo nie razi też systematycznie rozpadający się dom na rogu Szopena i Rogoyskiego.
Czytelnicy wskazują niejednokrotnie nie tyle zaniedbane, co zapomniane miejsca – Odsłonić basztę! Miała być zamiana budynku, pisało o tym TEMI, ale sprawa ucichła. A byłaby piękna rzecz, nowy zaułek. Trzeba wrócić do tego tematu. Miasto powinno się tą sprawą zająć – przekonuje Wiesław Nowacki. Inny z tarnowian narzeka na zaniedbanie wynikające z niedokończenia inwestycji. – Mościce, ulica Podgórska – zapomniana przez miasto. Zarząd Dróg Miejskich wykonał studzienki, ale Zarząd rozwiązano i chodzimy teraz po kostki w błocie.
 Do redakcji zadzwonił także pan Adam Nowicki. – Czytałem w TEMI pierwszą część „Wstydliwej mapy Tarnowa”. Z większością uwag się generalnie zgadzam, ale dziwię się, że nikt nie zwrócił uwagi na to, co się dzieje na terenie Góry Św. Marcina, a właściwie pod nią. Po pierwsze zaniedbane ruiny. Mnie nie interesuje spór prawny między miastem i Sanguszkami, mnie boli to, że jest tam po prostu „syf”. Z ruin roztacza się uroczy widok na mój Tarnów, ale w odbiorze tego niezwykłego miejsca przeszkadzają mi śmieci i smród. – użalał się pan Adam, dodając: – Jakby tego było mało, to przespacerowałem się z wnukami na plac zabaw koło restauracji. Jest tam część nowych sprzętów typu huśtawki czy zjeżdżalnie, ale też kilka starych drabinek. Co prawda stoją one nieco na uboczu, ale dzieci wciąż z nich korzystają. Metalowe konstrukcje są w fatalnym stanie – wstrętna, odpadająca farba, rdza… Moim zdaniem ich stan stwarza nawet realne niebezpieczeństwo dla dzieci. Czy miejskie służby komunalne nie docierają pod „Marcinkę”? Przecież ten teren ma status parku rekreacyjnego!
 Niestety dwa odcinki nie wyczerpują długiej listy zaniedbanych miejsc w Tarnowie. By zmienić ten stan, wieloma sprawami muszą oczywiście zająć się służby miejskie, jednakże sporo ze wskazywanych przez Czytelników budynków i terenów znajduje się w rękach prywatnych i to od ich właścicieli zależy ich wygląd. Dużo też jest winy po stronie samych mieszkańców, którzy przykładają rękę do niszczenia estetyki rodzinnego miasta poprzez dewastowanie i zaśmiecanie terenów rekreacyjnych, miejskich ulic oraz obiektów. Miejmy nadzieję, że kolejny przegląd wstydliwych miejsc w Tarnowie wykaże, iż jest ich zdecydowanie mniej.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o