Wszystkie sposoby na oszczędzanie wody

0
311
Niektórzy twierdzą, że najtrudniej zaoszczędzić wodę | fot. Tadeusz Koniarz
REKLAMA

W Tarnowie rozgorzała dyskusja na temat wody i śmieci. Teraz, kiedy wiadomo już, że system naliczania wysokości opłaty za wywóz odpadów będzie zależny od ilości zużytej wody, wielu się zastanawia, jakie będą płacić rachunki i jakim sposobem można zmniejszyć to zużycie. Niektórzy twierdzą, że najtrudniej zaoszczędzić właśnie wodę, ale niejedna rodzina wpadła już na kilka pomysłów, żeby mniej płacić.
W ostatnich dniach o tej sprawie rozmawialiśmy z mieszkańcami Tarnowa – ze swoimi znajomymi i nie tylko. Niektórzy opowiedzieli nam, jak oni oszczędzają wodę, albo w jaki sposób robią to ludzie, których znają.

REKLAMA

– Przez długi czas jakoś specjalnie nie oszczędzałem wody – mówi pan Janusz. – Nawet jak były drobne nieszczelności w kranie, nie spieszyłem się z ich likwidacją. Trochę się przestraszyłem wtedy, gdy trzy lata temu w naszej spółdzielni zaczęli montować cyfrowe wodomierze. Mówili, że one potrafią policzyć każdą kroplę, są bardzo precyzyjne. Nie wiem, czy tak jest, ale teraz nie ma u mnie już cieknących kranów.
– Mam w rodzinie emerytkę, która musi bardzo oszczędzać, ale na wszystkim. Ona na przykład zlewa wodę do specjalnego wiaderka, którą zużyła podczas mycia naczyń. Potem tę wodę wykorzystuje w toalecie – mówi pani Danuta.

Za kąpiel płacą wszyscy
– Znam rodzinę, która swoją trójkę dzieci kąpie w wannie w tej samej wodzie, jedno po drugim. Dolewają tylko trochę świeżej, na tyle, żeby woda cały czas była ciepła. Nie wiem, czy można oszczędzać jeszcze bardziej? – zastanawia się pani Krystyna.
Usłyszeliśmy też, w jaki sposób niektóre rodziny oszczędzają ciepłą wodę, znacznie droższą od zimnej. W blokach, w których są zbiorcze liczniki zużycia gazu ziemnego, do wanny nalewają wodę podgrzaną w dużych garnkach na kuchence gazowej. W ten sposób do kąpieli dokładają się wszyscy mieszkańcy bloku. Ale o tej metodzie słychać już od dawna.
Wszystkie sposoby, o których mowa wyżej, odwołują się już do najbardziej prostych rezerw. Można, oczywiście, brać jeszcze pod uwagę, że niektórzy mogą mieć dylemat: czy w dobie oszczędności myć ręce czy nogi, a może na przemian? Ale w ten sposób doszlibyśmy łatwo do absurdalnych wniosków.
Jak wynika z oficjalnych danych, tarnowianie zużywają średnio 2,9 m sześc. wody na osobę w ciągu miesiąca, rekordziści z największej w mieście spółdzielni mieszkaniowej – TSM – dwa razy więcej. Te obliczenia to podstawa do określenia wysokości opłaty śmieciowej.

Czy to są bajki?
Niektórzy nie dają wiary tym wyliczeniom. W jednym z tarnowskich portali ktoś próbuje je zweryfikować swoim doświadczeniem: „Jesteśmy z żoną emerytami i z dochodami wiadomo jakimi. Jesteśmy oboje schorowani, co powoduje zwiększenie ilości zużytej wody. Nie wiem, kto Pana podwładnym [prezydenta Romana Ciepieli] opowiadał bajki o zużyciu 3 metrów wody na osobę w miesiącu. Większość ludzi kąpie się codziennie i do wanny nalewa około 100 litrów wody (…). Tylko kąpiel, 100 litrów razy 30 dni, to już jest te 3 metry. A gdzie zwykłe mycie rąk, toaleta, mycie naczyń, pranie, generalnie utrzymanie czystości. Waloryzacja dla biednych emerytów ma być 57 zł na miesiąc (…) ”.
Niektórych ponoszą emocje, inni będą poszukiwać nowych sposobów na mniejsze zużycie wody. Być może ci, którzy dotychczas z powodów ekonomicznych nie musieli oszczędzać, poznają kilka zasad, które to umożliwiają.

Przypomnijmy więc niektóre. Zakręcamy kurek przy myciu zębów i goleniu. Podczas mycia rąk nie odkręcamy go nadmiernie. Nie zmywamy naczyń pod bieżącą wodą. Pralkę i zmywarkę uruchamiamy wtedy, gdy są pełne. Schłodzoną wodę po gotowaniu możemy wykorzystać do podlewania kwiatów. Wybieramy szybki prysznic zamiast kąpieli w wannie. Już ktoś wyliczył, że w ciągu pięciominutowego
prysznica wykorzystamy tylko nieco ponad jedną trzecią wody, którą trzeba byłoby napełnić w stu procentach wannę.

Cenne wynalazki
Mowa tu jest o oszczędzaniu bezinwestycyjnym, o pewnych tylko nawykach, które nic nie kosztują. Ale można pójść dalej.
Można zmienić w mieszkaniu wszystkie krany na bardziej ekonomiczne. Są baterie wyposażone w urządzenie zwane perlatorem, które nawet przy silnym strumieniu wody pozwala na oszczędność w granicach 1,32 l na minutę.
Czego jeszcze obawiają się wszystkie przedsiębiorstwa wodociągowe, które żyją ze sprzedaży wody? Na przykład baterii elektronicznych, bezdotykowych. Woda z nich spływa tylko wówczas, gdy na odpowiednią odległość podsuniemy dłonie. Producenci wielkość przepływu ustawiają tak, że można zaoszczędzić nawet 40‑50 proc. wody. A bateria termostatyczna? Wodociągi też jej nie lubią. Dlaczego? Ponieważ w bardzo krótkim czasie miesza wodę gorącą z chłodną, do temperatury, która jest dla nas właściwa.
Spłuczka zostawi złotówki
Z tradycyjnej spłuczki zamontowanej w toalecie po uruchomieniu spływa średnio 12 litrów wody. Dużo? Dużo, ale i na to są sposoby. Są spłuczki z podwójnym systemem, z dwudzielnymi przyciskami, ale najnowsze konstrukcje spłuczek podtynkowych całą sprawę załatwiają za pomocą 2 – 4 litrów wody.
Zmywarki i pralki także są coraz mniej rozrzutne, droższe modele potrzebują minimum wody i prądu; postęp techniczny pod tym względem jest bardzo duży.

Wszystkie wspomniane wynalazki są świetne, ale raczej nie dla emerytów, nawet jeśli mieliby w przyszłości otrzymywać „trzynastkę”, „czternastkę”, a może i „piętnastkę”. Te pieniądze wydadzą oni na lekarza i drożejące w błyskawicznym tempie lekarstwa. To są propozycje dla ludzi bardziej zasobnych w gotówkę, ponieważ one dość sporo kosztują.

Zwykli zjadacze chleba będą teraz oszczędzać inaczej, być może pojawią się jakieś nowe pomysły. Za jakiś czas, może za rok, Tarnowskie Wodociągi będą mogły ocenić, czy te pomysły zostały wdrożone. Wodomierz prawdę nam powie, o ile nikt przy nim nie zakombinuje.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o