Wysokie obcasy i bokserskie rękawice

0
139
bokserka-Edyta Lechowicz
REKLAMA

Sztuka ośmiu kończyn
Sympatyczna, uśmiechnięta, dziewczęca, z dużym poczuciem humoru. Wybrała liceum o profilu psychologicznym z elementami pedagogiki w tarnowskiej szkole Szczepanika. We wrześniu zacznie naukę w klasie maturalnej.
Pierwszy raz na trening muay thai poszła w połowie września 2012 roku, zaraz po tym, jak została licealistką. Osiem miesięcy później była już mistrzynią Polski.
– Zamieszkałam w internacie i stwierdziłam, że muszę sobie znaleźć jakieś zajęcie, bo nie usiedzę na miejscu nawet pięć minut. W podstawówce i gimnazjum należała to tych najaktywniejszych, reprezentowała szkołę w biegach, siatkówce, koszykówce i ping‑pongu. Wszędzie tam, gdzie liczyła się szybkość, precyzja i dobra kondycja. Kiedy więc zobaczyła ogłoszenie o zapisach na zajęcia boksu tajskiego, pomyślała, że będzie żałować, jak nie spróbuje. Nazwa muay thai nie brzmiała wcale tajemniczo. Starsi bracia trenowali swego czasu boks tajski, a po powrocie do domu opowiadali, jak było na treningu.
– Pamiętam, że włączałam sobie muzykę, przy której walczy się na ringu, i odrabiałam zadania domowe. Do tej pory uwielbiam te dźwięki – mówi Edyta.
To rzeczywiście musiała być miłość od pierwszego wejrzenia, bo synkopowane rytmy tajskiej muzyki są ostre i świdrujące. Na pewno nie zdobędą naszych list przebojów.
– Tradycyjną melodię odbieramy inaczej niż Tajowie, którzy wpadają przy niej w trans, a dla nas jest to kozie beczenie – przyznaje trener Marek Baran. Właśnie pod jego skrzydłami znalazła się Edyta. – Trener jest wymagający, ale przekłada się to na późniejsze sukcesy – podkreśla licealistka.
Trener ma na sobie podkoszulek z krecikiem. Bohater filmów animowanych dla dzieci wygląda jak zawsze sympatycznie, tyle że trzyma w łapce koktajl Mołotowa. Marek Baran związany jest ze sportami walki od 36 lat. Był trzykrotnym mistrzem Polski w kick boxingu. Teraz swoimi umiejętnościami i doświadczeniem dzieli się z innymi. Jego podopieczni wielokrotnie triumfowali na mistrzostwach świata i Europy. Zdobyli ponad dwieście medali mistrzostw Polski. Wygrywali również drużynowo, co łatwe nie jest, bo trzeba wystawić kilkunastu zawodników, obsadzając wszystkie kategorie wagowe. Tarnowski trener wyszkolił między innymi Beatę Ławrynowicz, która została wicemistrzynią świata w kick boxingu. Wielu jego podopiecznych sięgnęło po najwyższe laury w boksie tajskim, są w tej grupie: Ksenia Łyczko – brązowa medalistka mistrzostw świata, Łukasz Pyrka – mistrz świata, Łukasz Banach – drugi w Pucharze Europy. Długo by jeszcze wymieniać…
– Od pierwszego momentu wiedziałem, że Edyta ma talent i predyspozycje. Po czym to poznać? Choćby po budowie ciała, sposobie chodzenia. Ale w sportach walki sam talent to za mało, najważniejsza jest dusza – przekonuje Marek Baran. – Dusza wojownika. Wielu zawodników ma ogromne umiejętności techniczne, ale słabszą psychikę. Nie potrafią sobie poradzić ze stresem, strachem, nerwami. Edyta nie ma z tym problemu.
Muay thai w wolnym tłumaczeniu oznacza „sztukę ośmiu kończyn”: dwie pięści, dwa golenie, dwa łokcie i dwa kolana. Razem osiem argumentów, których tajski bokser może użyć, wychodząc na ring. To twardy sport, ciosy zadawane są precyzyjnie i mocno. Teoria głosi, że zawodnik może zrobić jeden krok w tył, bo każdy następny to ucieczka.

REKLAMA

Strach – twój wróg
– Wiadomo, że na ringu nikt nas głaskać nie będzie. Moja mama boi się, że mogę sobie zrobić krzywdę. Ale buzia nie szklanka – śmieje się Edyta. W klubie trenuje każdego dnia przez godzinę. W domu ma worek bokserski, drążek, sztangi, kółka do ćwiczeń mięśni brzucha. Jest wiele kombinacji uderzeń pięścią, łokciem, kolanem, nogą.
Najczęstsze kontuzje to stłuczenia, pęknięcia i złamania kości śródstopia i piszczeli.
– Nie miałam poważniejszych kontuzji, raz tylko złamałam śródstopie, bo źle kopnęłam. Juniorki walczą trzy rundy dwuminutowe, seniorki (od 18 roku życia) o jedną minutę dłużej.
– Muay thai to najcięższa dyscyplina, jeśli chodzi o sporty walki, bo takiej jatki nie ma nigdzie. Cała filozofia polega na tym, żeby opanować strach. Jeżeli zawodnik jest dobrze przygotowany i ma tego świadomość, to jego strach jest o połowę mniejszy. Edyta wychodzi i robi swoje, nie trzeba jej prawić słodkich słówek – kontynuuje trener.
Ostatnio jednak wiele słodkich słów usłyszała. Klasyczna, ołówkowa, czarna sukienka, szpilki, naszyjnik, kok. Tak odebrała dyplom podczas „Tarnowskiej Marki Talentu”, zorganizowanej w tarnowskim teatrze.
– Ubieram sukienki, nawet jak mam obite nogi. Nie wstydzę się siniaków, bo robię to, co kocham. W szpilkach chodzi po mistrzowsku.
I walczy po mistrzowsku. Dwukrotnie zdobyła złoty medal na Mistrzostwach Polski Muay Thai – w maju 2013 roku i w czerwcu tego roku. W międzyczasie wywalczyła wicemistrzostwo kraju w boksie klasycznym. Została powołana do reprezentacji Polski, we wrześniu weźmie udział w mistrzostwach Europy. Marzy o złocie i nie zawaha się po nie sięgnąć. Jest uparta i wie, czego chce.
– Wreszcie odnalazłam swoją drogę. W boksie tajskim podoba mi się wszystko, absolutnie wszystko – cała technika, sposób zadawania ciosów, jest w tym finezja – twierdzi Edyta. Po maturze zamierza studiować wychowanie fizyczne w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Tarnowie. Zawodowo chce związać się ze służbami mundurowymi, ale z boksu na pewno nie zrezygnuje. Co zatem boks daje młodej kobiecie oprócz konieczności używania czasem większej ilości pudru maskującego ślady walki? Dobre samopoczucie, satysfakcję, możliwość zrzucenia zbędnych kilogramów. Można się wyżyć, rozładować stres i zyskać pewność siebie.
Czy istnieje życie poza ringiem? Oczywiście.
– Właśnie kupiłam sobie fajny tusz do rzęs, cienie do powiek i szminkę – wymienia Edyta. – Ale jak poszłam po elegancką bluzkę, to wróciłam z bokserskimi owijkami. Filmy? Pewnie, że oglądam. Ostatnio „Glorię” o wojnie secesyjnej, bo trener chciał mi pokazać walkę na bagnety.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments