Z czym kojarzy się Tarnów w Polsce?

0
419
z czym kojarzy sie Tarnow
REKLAMA

W Opolu na przykład, owszem, słyszeli o Tarnowie. O Tarnowie Opolskim…
Nie ulega wątpliwości, że w latach PRL-u Tarnów jako miasto kojarzył się, jeśli już, głównie z wielkimi Zakładami Azotowymi im. Feliksa Dzierżyńskiego. Zakłady te wymieniały nawet podręczniki do geografii w szkołach podstawowych, gdy mowa była o gospodarce kraju, kłopot w tym, że dzisiaj geografia jest przedmiotem co najwyżej drugorzędnym. Także w niektórych starych przewodnikach po Polsce wzmiankujących o Tarnowie redakcje zamieszczały zamiast zdjęć zabytkowej starówki ambitne ujęcia instalacji przemysłowej Azotów.

REKLAMA

Żużel, Azoty, generał Bem
Obecnie sprawa pod tym względem jest bardziej skomplikowana, choć zapewne śmiało można zaryzykować twierdzenie, że Tarnów nie należy do znanych miast w kraju. Nigdy nie były pod tym względem robione fachowe badania, ale być może jest tak, jak opisał to niedawno autor tekstu o mieście w „Gazecie Wyborczej”, Krzysztof Borowiec, zresztą tarnowianin: „Gdyby dziś zapytać Polaków, z czym kojarzy im się Tarnów, ci zorientowani w sprawach sportowych odpowiedzieliby z pewnością, że z żużlem (tarnowska Unia to kilkakrotny mistrz kraju). Ci zaznajomieni z gospodarczą mapą Polski wymieniliby Zakłady Azotowe, wzniesione od podstaw za czasów Ignacego Mościckiego. Przeciętny obywatel jednak nie ma pewnie pojęcia, że to właśnie w Tarnowie mieści się główna siedziba Grupy Azoty, strategicznego koncernu dla polskiej gospodarki, oraz siedziba Międzynarodowego Centrum Bezpieczeństwa Chemicznego – organizacji strategicznej z punktu widzenia bezpieczeństwa światowego. Historycy wskazaliby pewnie jeszcze na gen. Józefa Bema, który urodził się w Tarnowie, a na wyspie w parku Strzeleckim znajduje się jego mauzoleum. Filmowcy z kolei wspomnieliby o Tarnowskiej Nagrodzie Filmowej – jednym z najstarszych festiwali w kraju. Na tym, niestety, kończą się główne znaki rozpoznawcze tego historycznego grodu”.
Można jednak też przypuszczać, że wymienione wyżej grupy Polaków, którzy jakoś kojarzą Tarnów, nie są, niestety, zbyt liczne.
– Kiedyś wracaliśmy z żoną z sanatorium w ukraińskim Truskawcu i jadąc autobusem prosiliśmy kierowcę, żeby zatrzymał się jak najbliżej Tarnowa, bo według rozkładu nie miał tutaj przystanku. On chwilę się zamyślił i po chwili mówi tak: Tarnów, Tarnów? Aaa… to chyba takie miasto jak Dębica? – opowiada Wiesław Marszalik, znawca i pasjonat Tarnowa.

Istnieje takie miasto…
Tarnów wciąż jest miastem 100-tysięcznym, prawie dwa i pół razy większym od wspomnianej Dębicy, i duża czcionka oraz punkt zaznaczony na czerwono wyróżniają go na mapie Polski. Ale w praktyce wyróżniają bardzo skromnie. Przekonaliśmy się o tym rozmawiając z pracownikami bur prasowych w kilku urzędach różnych miast w kraju, mniej lub bardziej odległych od miasta nad Białą. W końcu, jak można było się spodziewać, są to ludzie obeznani w świecie, na co dzień z racji obowiązków pogrążeni w lekturze rozmaitych tekstów ukazujących się w mediach.
Zaczęliśmy od Płocka, 380 km od Tarnowa. Monika Maron, osoba odpowiedzialna za kontakt z mediami w Urzędzie Miasta: – Tarnów? Owszem, wiem, że takie miasto istnieje, ale nie kojarzy mi się z niczym konkretnym.
– Z Grupą Azoty SA też nie? Tarnów podobnie jak Płock mocno związany jest z przemysłem chemicznym…
– Przepraszam, ale chemia to nie jest moja branża.
Joanna Żabierek, rzeczniczka prasowa prezydenta Poznania (542 km od Tarnowa): – Wiadomo mi tylko, że stolicą województwa dla Tarnowa jest Kraków.


Nie ten Tarnów
Zatelefonowaliśmy również do ratusza w Opolu (275 km). Tarnowianom, tak jak reszcie rodakom, Opole kojarzy się z festiwalem piosenki.
– Pan dzwoni z Tarnowa Opolskiego, tak? Nie? Z innego Tarnowa… To nie bardzo wiem. Bo u nas jest Tarnów Opolski – tłumaczy nam rzeczniczka Katarzyna Oborska – Marciniak.
Tarnów Opolski to wieś z gałązką tarniny w herbie, położona – jak sugeruje sama nazwa – niedaleko Opola, z zamieszkałą mniejszością niemiecką.
Kiedy znacznie skróciliśmy odległości, nabraliśmy jednocześnie nadziei, że Tarnów będzie bardziej rozpoznawalnym miejscem. Postanowiliśmy zadzwonić do Kielc (115 km). W końcu Kielce i Tarnów leżą na tej samej trasie do Warszawy, często widać u nas pojazdy z rejestracjami Kielc lub woj. świętokrzyskiego.
– Nigdy nie byłam w Tarnowie, chyba że kiedyś przejazdem. Ale nie mam żadnych skojarzeń z tym miastem – odpowiada nam Anna Ciulęba, zastępująca rzecznika prasowego w kieleckim magistracie.

Byliśmy w was zapatrzeni
Trochę zaniepokojeni sytuacją zdecydowaliśmy się dzwonić po sąsiadach. Na pierwszy ogień poszedł Rzeszów (80 km), dziś jedno z najszybciej rozwijających się polskich miast.
– Tarnów? Oczywiście. Mam kilka skojarzeń – mówi Maciej Chłodnicki, dyrektor Biura Prasowego w Urzędzie Miejskim w Tarnowie. – Unia Tarnów i żużel, Grupa Azoty, zapamiętałem też jeden z pięknych kościołów, który widziałem w czasie przejazdu przez wasze miasto. Pamiętam również, że był w przeszłości taki okres, gdy w Rzeszowie mówiono, że za przykład dobrego rozwoju warto brać Tarnów. Byliśmy wtedy w was trochę zapatrzeni…
Dzisiaj jest akurat na odwrót: to tarnowianie zazdroszczą Rzeszowowi świetnej passy, ale Maciej Chłodnicki o tym nie wiedział.
Nie dał się też zaskoczyć rzecznik prasowy magistratu w Tarnobrzegu (90 km), Wojciech Lis. To znana i interesująca w tym środowisku postać, pasjonat muzyki, zwłaszcza polskiej sceny metalowej, autor książek na ten temat.
– Wiadomo mi, że w Tarnowie odbywa się kilka ciekawych imprez muzycznych, które organizuje między innymi Tarnowskie Centrum Kultury. A już w wieku 14 lat z zapartym tchem słuchałem piosenek zespołu Ziyo, znanego wtedy w całym kraju, który pochodził z Tarnowa, z Jerzym Durajem na czele. Do dzisiaj przechowuję płytę z ich utworami.

Tarnów jak Tarnobrzeg
Wojciech Lis ma także inne wspomnienia związane z Tarnowem, również miłe: – Moja mama swego czasu studiowała w tarnowskim studium nauczycielskim i ilekroć się tam wybierała na zajęcia, to po powrocie otrzymywałem od niej przywieziony stamtąd jakiś upominek. Jako dziecko zawsze czekałem na tę chwilę.
Rzecznik z Tarnobrzega zgadza się, że w Polsce wielu myli Tarnobrzeg z Tarnowem.
– Kiedyś podczas imprezy w Tarnobrzegu na scenę wychodzi wokalistka pewnego zespołu i woła do publiczności: – Witajcie w Tarnowie! Od razu na takie powitanie rozległy się gwizdy.
Niedawno niektóre media ogólnopolskie podawały, że Bartłomiej Misiewicz, dawny rzecznik MON, podejrzany o działanie na niekorzyść Polskiej Grupy Zbrojeniowej, wyszedł z aresztu tymczasowego w Tarnobrzegu, kiedy chodziło o Tarnów.
Agata Czereba, pracowniczka Kancelarii Prezydenta Miasta Przemyśla (160 km), słyszała, że Tarnów to piękne miasto, z historycznymi zabytkami, ale czegoś więcej na ten temat nie wie. Joanna Sowa, to jedyna rzeczniczka prasowa (w Urzędzie Miasta w Krośnie n. Wisłokiem – 78 km), spośród tych, z którymi rozmawialiśmy, która Tarnów kojarzy z polskim biegunem ciepła.
– Wiem to stąd, ponieważ interesują mnie hasła promocyjne polskich miast.

Biegun zimna wygrywa
Czy brak wiedzy na temat Tarnowa, zauważalny w różnych częściach kraju, może być zaskoczeniem? Myślę, że nie. Żużel ma w kraju dość wąską grupę kibiców, na przykład w porównaniu z piłką nożną, w dodatku tarnowski czarny sport nie odnosi już spektakularnych sukcesów, jak dawniej. Tarnów ma znakomite zabytki, ale – nie okłamujmy się – nie na tyle znakomite, żeby wiedziano o nich na zachodzie i na północy kraju. Pod tym względem krajowa konkurencja jest bardzo ostra. Polski biegun ciepła? Chyba wszyscy wiedzą w kraju, gdzie jest biegun zimna, bo o to postarały się liczne mass media, ale tarnowski biegun znany jest głównie turystom i podróżnikom, świadomym tego, gdzie się znajdują i co oglądają. Zresztą, co już odnotowaliśmy, w tych kręgach to hasło staje się coraz bardziej popularne.
Chyba trzeba zgodzić się z tym, że Tarnów w skali ogólnopolskiej pozostaje miastem słabo rozpoznawalnym, tak jak w Tarnowie Biała Podlaska, Leszno czy Piotrków Trybunalski. Chcąc być bardziej znanym w Polsce musi postarać się o coś, co zdecydowanie wyróżniłoby go na innym tle. W grę mogą wchodzić jakaś szczególna cykliczna impreza o szerokim zasięgu – dla mas, a nie dla koneserów – albo szczególna atrakcja, niezwiązana tym razem z zabytkami i historią (muzeum z unikatowymi zbiorami, duża placówka multimedialna, park rozrywek dla dzieci i dorosłych itp.). Oczywiście, potrzebne są na to pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze, same pomysły to za mało. Prosty przykład: kto przed laty słyszał o Bałtowie, zapomnianej świętokrzyskiej wsi, dopóki nie wymyślono tam Parku Jurajskiego? Nie twierdzę, że Tarnów powinien szukać nowej szansy w tego typu rzeczach (chyba już nieco przebrzmiałych), twierdzę tylko, że choć wiele atrakcji otrzymał on w darze, w spadku po historii, to dzisiaj – jak widać – już to nie wystarcza.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o