Z zemsty zabito jej kota

0
131
REKLAMA

Bloki przy ul. Dwernickiego w Tarnowie stoją blisko działek i terenów zielonych. W jednym z budynków wraz z mamą i małym bratem Kacperkiem mieszka jedenastoletnia Wiktoria. – To wrażliwa, skromna i nieco nieśmiała dziewczynka – mówią sąsiedzi. Wiktoria lubi opiekować się zwierzętami, czasem przygarnia błąkające się po okolicy bezpańskie czworonogi. Do domu sprowadziła dwa psy i ulubioną przez wszystkich białą kotkę. Miesiąc temu dziewczynka bawiła się na podwórku i zobaczyła, jak jej rówieśnik z sąsiedztwa bije metalowym prętem małego kotka. Wiktoria podeszła, by zareagować, ale chłopak odwrócił się i trafił ją w ramię. Z okna wyjrzała matka dziewczynki i przegoniła jedenastolatka.
O tym zdarzeniu tarnowska Fundacja „Zmieńmy Świat” dowiedziała się od jednej ze swoich wolontariuszek. – Wiktorii na szczęście nic się nie stało, ale kot nie przeżył, metalowy pręt przetrącił mu kręgosłup – wyjaśnia Krzysztof Giemza z Fundacji.
Działacze Fundacji dokładnie opisali wydarzenie na Facebooku, gdzie wypowiedziało się ponad 600 internautów poruszonych postawą i odwagą dziewczynki. Na specjalnej stronie wpisywali się ludzie z całej Polski, jedenastolatkę chwalili nawet mieszkający w Niemczech Polacy. Internauci postanowili wynagrodzić dzielną tarnowiankę, Wiktoria dostała więc paczki z przyborami szkolnymi: plecakami, kredkami, ołówkami…
Wiktoria odebrała upominki podczas wrześniowej akcji adopcyjnej dla zwierząt „Szukam domu”. Darczyńcy postanowili też pomóc całej rodzinie jedenastolatki, bowiem dziewczynkę i jej brata wychowuje tylko matka. Z nadesłanych niewielkich kwot udało się kupić elektryczny bojler do podgrzewania wody, pojawiły się plany, aby rodzinie wymienić zniszczone okna.
Upłynęło kilka tygodni i tragedia – ktoś udusił i powiesił na krzaku kotkę Wiktorii. Przyjechali policjanci, zabezpieczyli ślady i spisali zeznania świadków, obecnie trwa dochodzenie.
Działacze „Zmieńmy Świat” nie mają wątpliwości, że ktoś zrobił to specjalnie. – To było działanie z premedytacją. Kotkę powieszono w widocznym miejscu, by wszyscy widzieli. Ktoś chciał pokazać, że czuje się bezkarnie – uważa Krzysztof Giemza. Dziewczynka była w szoku, zaraz na drugi dzień została zawieziona na rozmowę z psychologiem, sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Dziecka.
Rejon Tarnowa, w którym doszło do wydarzeń, nie cieszy się dobrą sławą. – Dzieje się tam wiele złych rzeczy. Czy miasto spisało ten rejon na straty? – zastanawia się Krzysztof Giemza. – Niejeden raz przywoziliśmy stamtąd martwe lub poranione zwierzęta znajdowane pod blokami. Zdarzało się też, że nagle ginęły wszystkie czworonogi w tej okolicy, jacyś chłopcy zniszczyli hodowlę gołębi na pobliskiej działce, a zrobili to z zemsty za zwrócenie im uwagi, że źle się zachowują.
Jak dotąd nikt nie poniósł kary za znęcanie się nad zwierzętami, policja nie wykryła sprawców, bo oficjalnie nikt nic nie widział i nie słyszał…

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o