Za co się płaci w bezpłatnej szkole

0
145
szkola-oplaty
REKLAMA

Uczeń z ubezpieczeniem
Są w Tarnowie szkoły, w których rodzice oprócz ubezpieczenia, opłat za obiady czy składek na komitety rodzicielskie płacą też za dzierżawę uczniowskich szafek (bywa, że 50‑80 złotych rocznie) lub zajęcia na basenie, organizowane w ramach wychowania fizycznego. W młodszych klasach rodzice są proszeni o zakup papieru toaletowego, farby do malowania klas czy papieru do drukarek. Zdarza się, że na swój koszt kserują materiały dydaktyczne lub własnymi rękami odnawiają w weekendy sale lekcyjne swoich pociech. Często wpłacają pieniądze na zakładane w szkołach specjalne konta.
W Szkole Podstawowej nr 15 w Tarnowie rodzice płacą za wejściówki na basen w ramach zajęć w świetlicy. Sami się jednak na to godzą.
– Nasza świetlica czynna jest od godziny 6.30 do 16.30, dlatego dzieciom trzeba zorganizować czas. Trzy lata temu zaproponowaliśmy uczniom wyjście na basen raz w tygodniu. Od tamtej pory zajęcia z pływania cieszą się bardzo dużą popularnością, a rodzice chętnie pokrywają koszty na zakup wejściówek, za opiekę nauczyciela nie płacą – zapewnia Teresa Kot, dyrektorka placówki.
Każdy uczeń podstawówki ma zagwarantowaną szafkę, w której może zostawić swoje ubrania. Jeśli dzieli szafkę z kolegą, wówczas korzysta z niej bezpłatnie. Gdy chce mieć szafkę tylko dla siebie, płaci około 10 złotych na rok.
W szkole uczeń powinien być ubezpieczony, co kosztuje 30 złotych rocznie.
– Jest to opłata nieobowiązkowa, rodzice sami decydują. Uczeń jest ubezpieczony każdego dnia, nawet w wakacje. Kiedyś z ciekawości sprawdziłam, ile kosztuje jednorazowe ubezpieczenie dziecka jadącego na wycieczkę. To wydatek około 25 złotych, więc na pewno bardziej się opłaca korzystanie z grupowego ubezpieczenia na cały rok – przyznaje szefowa podstawówki. Również dobrowolna jest opłata na radę rodziców, która w tej szkole wynosi 1‑2 złotych miesięcznie od rodziny.

REKLAMA

Szafka za darmo
W Gimnazjum nr 4 w Tarnowie rodzice za szafki nie płacą, choć po każdym roku szkolnym trzeba je wyczyścić, pomalować, czasem naprawić drzwiczki lub zamek, a niekiedy dorobić nowy klucz. W tym roku na ich przygotowanie wydano ze szkolnego budżetu ponad 200 złotych. Gimnazjaliści nie płacą też za udział w zajęciach pozalekcyjnych, jak tenis ziemny, strzelnica, koło teatralne, fitness dla dziewcząt czy kółko językowe z native speakerem ze Szkocji.
Ubezpieczenie ucznia w „czwórce” kosztuje w tym roku więcej, bo 46 złotych na rok.
– Stawka jest wyższa, ponieważ rodzice zdecydowali podnieść koszty ewentualnego leczenia do 100 tys. złotych. Jednak 20 proc. najuboższych gimnazjalistów może być zwolnionych z opłat, co gwarantuje ubezpieczyciel – zapewnia Barbara Kuklewicz, dyrektorka gimnazjum.
Od wielu lat nie zmienia się natomiast stawka na radę rodziców, która wynosi 40 zł na jedno dziecko i 25 zł od dwóch uczniów z tej samej rodziny uczących się w szkole.
– Opłaty są dobrowolne, więc nie naciskamy rodziców. Są klasy, w których wiele osób płaci składkę, a w innych prawie nikt. Pieniądze trafiające do rady rodziców są później przeznaczane na nagrody dla laureatów konkursów, statuetki dla gimnazjalistów na zakończenie roku, finansowanie udziału w konkursach przedmiotowych organizowanych poza Tarnowem lub opłacanie wycieczek klasowych gimnazjalistom z ubogich rodzin – podkreśla szefowa „czwórki”.

Rada kupi komputer
W III LO w Tarnowie uczniowie muszą opłacić zajęcia na basenie, organizowane w ramach wychowania fizycznego, jednak szef placówki, Jan Ryba zapewnia, że nie są to duże stawki. Licealiści płacą też za korzystanie ze szkolnych szafek – 40 złotych za trzy lata nauki.
– To koszty amortyzacji i drobnych napraw – twierdzi dyrektor liceum.
Ubezpieczenie licealisty kosztuje 30 zł na rok, ale 15 proc. uczniów danej klasy może liczyć na zwolnienie z opłat, rodzice muszą tylko napisać odpowiednie podanie. Natomiast 60 złotych wynosi roczna stawka na radę rodziców.
– Nieobowiązkową opłatę reguluje 50‑60 proc. rodziców, ale przydałoby się więcej – zauważa Jan Ryba. Pieniądze z konta rady trafiają na rozmaite szkolne potrzeby, jak sprzęt komputerowy i sportowy, elektroniczny dziennik, zakup książek do biblioteki, wycieczki, nagrody dla uczniów czy nawet szkolne remonty.
– Gdyby nie składki, funkcjonowanie szkoły byłoby bardzo utrudnione. Każdego miesiąca spotykam się z radą rodziców i dzielimy pieniądze na najpilniejsze potrzeby. Kiedy przed czterema laty chciałem wprowadzić dziennik elektroniczny, rodzice pytali: „Co pana przed tym powstrzymuje?”. Odpowiedziałem, że brak sprzętu i w zamian otrzymałem zapewnienie: „to my go kupimy” – opowiada szef ogólniaka.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments