Zabił z miłości?

0
101
REKLAMA

W kawalerce przy ul. Głowackiego w Dębicy mieszkał 31‑letni Grzegorz O. Mężczyzna od czterech lat spotykał się z Anną, planowali nawet ślub. Jednak w ostatnich miesiącach nie układało im się najlepiej. Dziewczyna oddała narzeczonemu zaręczynowy pierścionek i postanowiła zabrać z mieszkania Grzegorza swoje rzeczy.
Anna wyszła z domu rodziców w niedzielne południe. W mieszkaniu Grzegorza para pokłóciła się, bo mężczyzna nie mógł pogodzić się z rozstaniem. Dziewczyna poszła do łazienki, jej były podążył za nią. Doszło do sprzeczki, mężczyzna chwycił pałkę do głuszenia ryb i uderzył Annę w tył głowy. Kobieta osunęła się na kolana. Grzegorz wyszedł z łazienki, wrócił z nożem i zaczął zadawać ciosy. Anna próbowała się bronić, ale mężczyzna nie przestawał.
– Uderzałem na oślep, ona strasznie krzyczała, uderzałem więc jeszcze szybciej, aby ją uciszyć i skrócić jej cierpienie – zeznawał potem Grzegorz O.
Kiedy Anna nie dawała już oznak życia, mężczyzna wrócił do pokoju i napisał długi pożegnalny list, przepraszając za to, co zrobił i za samobójstwo, jakie zamierzał popełnić.
– Anka mnie dobiła – pisał. Potem położył list obok ciała dziewczyny i poszedł do rodziców.
Zwłoki Anny znalazła matka Grzegorza już następnego dnia, bowiem syn zatelefonował do niej wcześniej i powiedział, co zrobił. Kobieta poinformowała policję, funkcjonariusze natrafili na Grzegorza w pobliżu mostu nad Wisłoką, nawet nie próbował uciekać. Przyznał się do zabójstwa, twierdząc, że dziewczyna go sprowokowała.
Przyczyną śmierci kobiety było wykrwawienie. Podczas badania w zakładzie medycyny sądowej na ciele Anny odkryto około 60 ran kłutych – znacznie więcej, niż wynikało ze wstępnych oględzin, podczas których doliczono się ich 37.
Grzegorz O. nigdzie nie pracował, żył z renty, a w przeszłości leczył się psychiatrycznie. Biegły psychiatra stwierdził, że 31‑latek może przebywać w zakładzie karnym z oddziałem psychiatrycznym.
Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa, grozi mu od ośmiu lat więzienia aż do dożywocia.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o