Zapomnijmy o ogrodach?

0
98
REKLAMA

Trybunał uważa inaczej
Trybunał Konstytucyjny zakwestionował 24 artykuły Ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych. Po osiemnastu miesiącach, czyli na początku 2014 roku, wszystkie przepisy przestaną obowiązywać.
Wyrok daje możliwość zlikwidowania ogrodu bez zgody Polskiego Związku Działkowców, co do tej pory było niemożliwe. Właściciele terenów, na których obecnie znajdują się działki, czyli głównie samorządy, odzyskają swobodę dysponowania tymi obszarami.
Niektóre samorządy już ostrzą sobie zęby – tam, gdzie tereny są wartościowe, los działek jest przesądzony. Niektórzy twierdzą, że może to być z korzyścią dla wszystkich, bowiem dzięki decyzji TK w miastach będzie więcej terenów pod inwestycje, spadną ceny nieruchomości w dobrych lokalizacjach, a samorządy wzbogacą budżety o pieniądze ze sprzedaży atrakcyjnych gruntów. Z drugiej strony miasta stracą tereny zielone.
Trybunał nie zakwestionował jednak przepisu, na podstawie którego działkowcom należy się teren zamienny oraz odszkodowanie za altany, krzewy i drzewa. Likwidacja ogrodu nie oznacza, że gmina sprzeda ten teren deweloperowi. O przeznaczeniu gruntu zadecyduje uchwalony przez radnych plan zagospodarowania przestrzennego, a ten może przewidywać np. park. Trybunał uznał też za niezgodny z konstytucją przepis, który zwalnia Polski Związek Działkowców, a pośrednio także działkowców, z podatków od nieruchomości – rolnego i leśnego. Dopiero nowa ustawa może przyznać ogrodom tego typu przywilej.

REKLAMA

Działkowcy bronią swego
Kilkanaście kolejnych miesięcy będzie dla tarnowskich działkowców bardzo trudne – już teraz w ogrodach zawrzało. Pani Zofia ma dwie działki, na jednej, tuż nad Białą, uprawia warzywa i owocowe krzewy, a na drugiej wypoczywa – oprócz sporej altanki z werandą jest tam zielony trawnik ozdobiony kwiatami, a na samym środku znajduje się skalniak z okazałym krasnalem. – Słyszałam, że działki mogą być zlikwidowane, dlaczego? Co komu przeszkadza, że w mieście jest trochę zieleni? Działki uprawiają starsi ludzie, którzy przez całe życie pracowali dla tego kraju, a teraz są schorowani i nie stać ich na drogie wczasy – żali się kobieta.
Dla wielu działkowców własny kawałek ziemi w mieście to prawdziwy sens życia. – Cały wolny czas od wiosny do jesieni spędzam na działce. Czy teraz przyjdzie mi siedzieć na ławce przed blokiem? – zastanawia się pan Stanisław, który dotąd nie zdawał sobie sprawy z przywilejów, z jakich korzysta Polski Związek Działkowców. – Przedstawiciele związku mówili nam, że dzięki temu mamy na działkach opiekę, ktoś się troszczy o nasz los. Teraz przestaniemy opłacać składki, ale będziemy musieli płacić podatki do miasta. Kogo na to będzie stać?
Pani Lidia, sześćdziesięciolatka, ma na swojej działce niewielką, drewnianą altankę otoczoną owocowymi drzewkami. Kobieta uważa, że w zarządzaniu ogrodami przydałyby się jakieś zmiany. – Ludzie w moim wieku i nieco młodsi są za tym, by działki przeszły pod zarząd miasta. Po co mamy utrzymywać władze związku i poszczególnych ogrodów? Wolę płacić podatek miastu, a jeśli będziemy chcieli, to sami wybierzemy sobie prezesa.

Co dalej z działkami?
Jaka przyszłość czeka ogródki działkowe w Tarnowie? Czy wyrok Trybunału Konstytucyjnego będzie początkiem zmian w zarządzaniu ogrodami, czy może początkiem ich końca? W Tarnowie jest kilkanaście ogrodów działkowych, Polski Związek Działkowców ma w użytkowaniu wieczystym 63,8 ha gruntów, w zwykłym użytkowaniu 7,86 ha, ponadto są dwa tzw. ogrody tymczasowe, również zarządzane przez PZD: przy ul. Marusarz i Jagodowej – w użyczeniu blisko 13 hektarów.
Co stanie się z działkami za 18 miesięcy, tego nikt jeszcze nie wie. – Mamy naprawdę dużo czasu, by zastanowić się nad przyszłym losem ogrodów działkowych – mówi Marek Idzkiewicz, dyrektor wydziału geodezji tarnowskiego magistratu.
Jeśli rzeczywiście miasto będzie chciało wykorzystać tereny obecnych ogrodów, to w grę wchodzą grunty znajdujące się w centrum Tarnowa, gdyż są najbardziej atrakcyjne pod względem inwestycyjnym. Z drugiej strony zlikwidować ogródki wcale nie będzie tak łatwo. – Przecież większość terenów jest w użytkowaniu wieczystym. Nawet jeśli skończy się monopol PZD, to w przypadku zamiaru kupna tych gruntów musielibyśmy rozmawiać z ich użytkownikami wieczystymi – dodaje szef miejskiej geodezji.

Nie straszcie działkowców!
– Nie straszcie działkowców – apeluje posłanka Urszula Augustyn i obiecuje, że parlamentarzyści będą dążyć do tego, aby w ciągu 18 miesięcy uchwalić nowe, zgodne z konstytucją prawo, które umożliwi działkowcom dalsze korzystania z ogrodów, zapewni im wolność zrzeszania się i wyboru, do jakiej organizacji chcą należeć i kto ma ich reprezentować. – Mamy półtora roku, by przygotować projekt ustawy i przeprowadzić szerokie konsultacje zarówno z działkowcami, jak i samorządami – zapewnia posłanka. – Nowe przepisy nie będą uderzać w działkowców. Jakiekolwiek zmiany legislacyjne nie mogą w żaden sposób wpływać na indywidualne działki. Osoby, które mają działki, mogą spać spokojnie!
Definitywnie przestanie obowiązywać artykuł 10. Ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych, gwarantujący Polskiemu Związkowi Działkowców monopol w zarządzaniu ogródkami. – Oznacza to, że działkowcy mogą zrzeszać się w dowolny sposób, nie muszą obowiązkowo być członkami PZD. Wyrok TK nie ingeruje w sferę praw poszczególnych działkowców, nie nakazuje likwidować ogródków – podkreśla U. Augustyn.
Sędziowie potwierdzili, że nie można narzucać obywatelom jednej, monopolistycznej organizacji. Każdy powinien mieć możliwość swobodnego zrzeszania się. Kwestię tę trzeba jak najszybciej rozstrzygnąć, aby osoby, które uprawiają swoje działki, nie miały poczucia zagrożenia – dodaje posłanka.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o