Zasadzka na pedofilów

0
81
Trójka zatrzymanych w Tarnowie mężczyzn usłyszała zarzuty składania małoletnim propozycji obcowania płciowego. Wszyscy trafili do tarnowskiej Prokuratury Rejonowej, która zastosowała względem nich policyjny dozór

Krzysztof Dymkowski przyjechał do Tarnowa i dzięki jego pomocy miejscowi policjanci zatrzymali trzech podejrzanych mężczyzn. Czwarty został schwytany w Gródku nad Dunajcem, gdy namawiał kobietę udającą czternastolatkę na pokaz filmów porno.
Każdego roku policyjne statystyki odnotowują w Polsce około 1500 przestępstw związanych z wykorzystywaniem seksualnym dzieci. Do tarnowskiej prokuratury trafia zazwyczaj kilkanaście takich spraw, a dotyczą głównie prezentowania treści pornograficznych i nawiązywania internetowych kontaktów z małoletnimi w celach seksualnych. Sprawców przybywa, bo mają obecnie większe możliwości znajdowania swych ofiar. Najczęściej przeglądają czaty, portale randkowe, witryny społecznościowe lub internetowe strony z ogłoszeniami. Jeśli uda im się nawiązać kontakt z małoletnimi, przekazują im numery telefonów, wysyłają nagie zdjęcia, składają erotyczne propozycje i próbują umawiać się na seks.
W zatrzymywaniu pedofilów coraz częściej pomagają policji grupy osób podających się na stronach internetowych za nastolatki. Działania te zazwyczaj kończą się sukcesem, bowiem sprawcy nie zdają sobie sprawy, że na ich korespondencję odpowiadają osoby dorosłe. Tak było w lutym tego roku, kiedy w ciągu zaledwie kilku dni tarnowska policja zatrzymała trzech pedofilów, wszyscy chcieli uprawiać seks z wyszukanymi w sieci trzynastolatkami. Wyznaczyli datę i miejsce spotkania w Tarnowie, ale nie przewidzieli, że staną się bohaterami internetowej prowokacji, bo zamiast małoletnich na randkach zjawiły się kobiety dorosłe, ucharakteryzowane na dziewczynki.

Pokaz porno w namiocie
Najbardziej znanym łowcą pedofilów w Polsce jest mieszkający we Wrocławiu Krzysztof Dymkowski. Na co dzień jest telefonicznym sprzedawcą, ale czas na dodatkowe zajęcie zawsze znajdzie, bo przed laty ktoś skrzywdził córkę jego bliskiej przyjaciółki. Postanowił wówczas wyeliminować jak najwięcej zboczeńców, a przynajmniej uniemożliwić im dalsze krzywdzenie niewinnych dzieci, które nie do końca wiedzą, na co się decydują. Dymkowski „wystawił” już policji 186 osób próbujących umówić się na seks z nieletnimi.
Pan Krzysztof ściga zwyrodnialców w całej Polsce, w Tarnowie był po raz pierwszy, dzięki jego pomocy udało się zatrzymać trzech pedofilów, a czwarty z mężczyzn został ujęty w Gródku nad Dunajcem.
Wszystko zaczęło się, gdy znajoma Dymkowskiego, 26‑letnia mieszkanka Tarnowa, znalazła na popularnym ogłoszeniowym portalu w Internecie cztery anonse o wyraźnie seksualnym zabarwieniu. Ich autorami byli mieszkańcy niewielkich miejscowości w powiecie tarnowskim. Pan Krzysztof poinstruował znajomą, jak ma z nimi rozmawiać, by zachęcić mężczyzn do dalszego kontaktu.
– Mam tylko 14 lat – pisała tarnowianka udająca dziewczynkę. – Mnie to nie przeszkadza, to świetny wiek! – czytała później w wiadomości wysłanej przez poznanego w sieci mężczyznę.
Jeden z nich szybko przeszedł do konkretów, proponując pokaz porno w namiocie nad Jeziorem Rożnowskim.
– Ustaliłem, że do spotkania ma dojść w Gródku nad Dunajcem, zdobyłem też najważniejsze dane mężczyzny. Myślał, że rozmawia z czternastolatką, wyznaczył spotkanie na godzinę 23 w sobotę, najpierw proponował wspólne łowienie ryb, a potem zaplanował erotyczny pokaz – opowiada Krzysztof Dymkowski.


pedofile1Zasadzka pod McDonaldem
Wrocławianin przybył do Tarnowa. Była sobota, dzień zaplanowanej randki z pedofilem w Gródku nad Dunajcem. Po Krzysztofa przyjechała na dworzec znajoma, potem udali się do komendy policji, gdzie złożyli zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez czterech mężczyzn.
Zasadzkę na pierwszego pedofila zorganizowano jeszcze tego samego dnia o godzinie 18 tuż obok siedziby restauracji McDonald’s w Tarnowie. Wcześniej Krzysztof ustalił nazwisko i wiek mężczyzny oraz jakim autem przyjedzie na umówione spotkanie. Czekano na 26‑latka w drogim, wyłożonym skórą białym fordzie. Jego właściciel chciał uprawiać z czternastoletnią dziewczynką seks analny, płacąc 20‑30 złotych. Przyjechał i od razu wpadł w zasadzkę. Był bardzo zdziwiony, ale nie stawiał oporu przy zatrzymaniu.
Jeszcze tego samego dnia wieczorem pułapkę zorganizowano w Gródku nad Dunajcem.
– W ustalonym miejscu byli już policjanci z Krakowa i Nowego Sącza. Wypatrywaliśmy trzydziestoletniego mężczyzny w klapkach – relacjonuje pan Krzysztof. Kiedy podejrzany się zjawił, od razu zauważył policyjny radiowóz i przestraszony ukrył się w zaroślach. Sądził jednak, że policjanci przyjechali nad jezioro rutynowo, więc gdy samochód odjechał, wyszedł z ukrycia i podszedł do czekającej na niego 26‑letniej kobiety ucharakteryzowanej na nastolatkę.
– To ja – zagadnął konspiracyjnie. – Chodź szybko kochanie do namiotu, zaczynamy. Więcej jednak zdziałać nie mógł, bo tuż za jego plecami pojawili się policjanci.

„Randka” w centrum miasta
Krótko po akcji nad Jeziorem Rożnowskim, o godzinie pierwszej w nocy pan Krzysztof dostał sms‑a od znajomej tarnowianki, że następnego dnia chce się umówić na randkę kolejny wytropiony w sieci podejrzany. Czterdziestolatek wybrał już nawet dogodne miejsce i czas: godzinę 15 tuż obok Centrum Handlowego „Świt”. Miał przyjechać z Czchowa.
– Dysponowaliśmy skąpymi informacjami o mężczyźnie: 34 lata, 165 cm wzrostu, grubawy. Miał przyjechać na spotkanie w jasnych spodniach i jasnej koszulce. Byli z nami policjanci, czekaliśmy półtorej godziny, lecz nikt się nie zjawił. Funkcjonariusze już mieli zakończyć akcję, ale wskazałem im siwiejącego mężczyznę, który od 40 minut chodził w kółko na parkingu i obserwował ucharakteryzowaną na czternastolatkę koleżankę. Dałem jej znać, że jeśli stojący w pobliżu mężczyzna się na nią popatrzy, ma mu machnąć ręką. Kobieta pomachała, a on rzucił się do niej prawie biegiem – opisuje Krzysztof Dymkowski.
Po szybkiej prezentacji mężczyzna zaproponował dziewczynie wspólną wizytę w „Świcie” w bardzo konkretnym celu.
– Zrobisz mi loda, a ja dam ci za to 100 złotych – obiecywał. W tym momencie wkroczyli policjanci.
Niemal w tym samym miejscu tego samego dnia Dymkowski, jego koleżanka odgrywająca rolę nastolatki i policjanci czekali na ostatniego podejrzanego. Pół godziny przed zasadzką wysłał sms‑a, że już czeka na parkingu przed „Świtem”, stojąc przy swoim bordowym seicento. Policjanci obstawili plac, a w kierunku podejrzanego wyszła pozorantka. Mężczyzna dostrzegł ją i podjechał samochodem. Kobieta miała za zadanie wyciągnąć podejrzanego z auta, więc oświadczyła, że jest głodna i chce kupić zapiekankę. Kierowca jednak nie miał zamiaru opuścić pojazdu, tłumaczył się brakiem czasu i zachęcał dziewczynę, by wsiadła do środka. W pewnym momencie zauważył w lusterku radiowóz i zaczął uciekać.
– Omal nie najechał na policjanta, na zakręcie uderzył w policyjny samochód, lecz dalej nie miał szans ucieczki, bo stali tam funkcjonariusze z bronią. Został wyciągnięty z auta. Okazało się, że nie miał prawa jazdy – dodaje pan Krzysztof.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o