Zawód: złomiarz

0
185
zlom

Pan Staszek zbiera złom już od 10 lat. Wszystko zaczęło się, kiedy odeszła od niego żona z dziećmi. Został sam, bez pracy i perspektyw.
– Swoje zrobił alkohol. Piłem sporo i rodzina tego nie wytrzymała. Miałem dwa wyjścia. Albo zapić się na śmierć, albo w końcu się pozbierać i spróbować zarobić na swoje utrzymanie. Pijąc piwo pod jednym z tarnowskich lokali, spotkałem mężczyznę, który prowadził wózek ze złomem. Zapytałem go, czy opłaca mu się zbierać za marne grosze takie starocie. Odpowiedział, że to naprawdę świetna fucha i można nieźle zarobić. Przekonał mnie. Wciąż mieszkam w noclegowniach, u znajomych bądź na ulicy ale żyje mi się zdecydowanie lepiej, niż jakiś czas temu.
Najważniejsza jest pracowitość i systematyczność. – Znam osoby, które na co dzień pracują na budowach, a po pracy sprzedają złom, aby sobie dorobić. Są i tacy, którzy tylko z tego się utrzymują. Sam potrafię w miesiącu sprzedać złomu za ponad 1000 zł, ale nie brakuje ludzi, którzy sprzedają za kwotę dwukrotnie wyższą, a to już solidne wynagrodzenie. Dodatkowo zwolnione jest od wszelkich podatków – śmieje się pan Staszek.Złomu szuka się wszędzie. Przede wszystkim w śmietnikach, ale też w opuszczonych domach oraz lasach. Zdarza się, że ludzie sami proponują złomiarzom, aby ci podjechali pod ich dom, bo mają do wyrzucenia zepsuty sprzęt RTV lub AGD. Na zbieraniu spędza się niemal całe dnie. Niektórzy zaczynają już o czwartej rano, kiedy śmietniki są jeszcze pełne „skarbów”, a kończą późnym wieczorem. – Zbierają nie tylko emeryci czy renciści. Odwiedzają nas również mężczyźni w wieku 30‑35 lat – mówi Piotr Wróblewski z firmy Kolmet, zajmującej się skupem złomu w Tarnowie. – Pojawiają się z wózkami, które wypełnione mają puszkami, makulaturą i stalą. Do nas nie trafiają „złomowi biznesmeni”, którzy potrafią zarobić spore pieniądze. Naszymi klientami są ludzie, którzy na swoich „łupach” zarabiają około 15 zł. To im jednak w zupełności wystarcza, bo jak sami mówią – zbierają na piwko. Nigdy nie miałem z nimi problemów. Są mili, grzeczni i bardzo rzadko awanturują się o kwoty, jakie płaci im się za zbiory.
Słowa pana Piotra potwierdza również Paweł Szymek z firmy Kolormix, który dodaje, że choć dla złomiarzy nastały ciężkie czasy, to wciąż jest to popularne zajęcie. – Pieniądze za złom nie są już tak duże, jak jeszcze kilka lat temu, ale ciągle są osoby, które swoje zajęcie traktują jako zwykłą, dobrze płatną pracę i mam na myśli nie tylko bezrobotnych i bezdomnych. Kilku złomiarzy sprzedaje u nas swoje łupy codziennie i na dochody nie mogą narzekać. Trzeba jednak temu się poświęcić.
O tym, że sporo trzeba nazbierać, aby zarobić, świadczą ceny, jakie firmy zajmujące się skupem złomu płacą zbieraczom. Kilogram aluminiowych puszek to nieco ponad 3 zł, kilogram brązu około 15 zł, natomiast miedź to 18‑20 zł za kg.
– Na dobrą dniówkę należy zebrać około 30 kg puszek albo kilkanaście miedzianych drutów. Na pierwszy rzut oka wydaje się sporo, jednak nie jest to aż takie trudne. W śmietnikach znajdowałem już radia, zegarki, a nawet ramę z brązu po jakimś obrazie. Ludzie potrafią wyrzucać naprawdę niesamowite rzeczy. Zdarzyło się, że w moje ręce wpadł telewizor plazmowy. Okazało się, że miał… pęknięty plastik na obudowie. Sprzedałem go później za duże pieniądze – mówi pan Staszek i dodaje: – Podstawową zasadą w naszej branży jest uczciwość wobec naszego konkurenta. Nie podbieramy sobie wzajemnie złomu, nie wchodzimy na cudze tereny, chyba że działamy w grupie, wtedy zbiory dzielimy między siebie. Nie raz dochodziło już do większych lub mniejszych przepychanek między złomiarzami, jednak zawsze udawało się wyjaśnić sytuację. W życiu nawet o złom trzeba walczyć…Rzecznik tarnowskiej policji Paweł Klimek twierdzi, że liczba kradzieży metalowych elementów, które bardzo często wiązano właśnie ze złomiarzami, w ostatnim czasie znacząco zmalała. Właściciele tarnowskich skupów złomu przestrzegają prawa i starają się współpracować z policją. – Kiedyś kradzież kabli telefonicznych, katalizatorów czy kratownic ściekowych była nagminna. Teraz takich przypadków mamy bardzo niewiele. Wynika to przede wszystkim z bardziej skrupulatnych kontroli przeprowadzanych przez samych właścicieli firm zajmujących się skupem złomu. Dla nich była to duża niedogodność, kiedy policja przeszukiwała ich złomowiska w celu znalezienia skradzionego przedmiotu. Teraz wolą zrobić to sami, a złomiarze, widząc, że nie mają zbyt dużych szans na sprzedaż, po prostu nie kradną już tego typu rzeczy.
Pan Staszek uważa, że każdy złomiarz to… działacz społeczny.
– Za darmo sprzątamy miasto. Często śmiejemy się we własnym gronie, że prezydent powinien płacić nam grubą kasę za wyczyszczenie piaskownic z puszek po piwie, lasów z kartonów po sokach czy osiedli z przeróżnych śmieci. Między innymi dzięki nam to miasto jest w miarę czyste…

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o