Zdrowie jako towar?

0
110
zdrowie
REKLAMA

Słychać już jednak głosy, że zdrowie nie jest towarem i nie powinno podlegać prawom wolnego rynku, a niektórzy obawiają się też, iż jeszcze trudniejszy dostęp do świadczeń będą mieli pacjenci mniej zamożni. Miasto nie zaprzecza, że zmiany robi m.in. po to, aby osoby z grubszym portfelem mogły zapłacić za niektóre usługi bez konieczności oczekiwania w kolejce.
Władze samorządowe Tarnowa chcą, aby spółkami prawa handlowego stały się Mościckie Centrum Medyczne oraz Zespół Przychodni Specjalistycznych, a potem także Szpital im. Szczeklika, które to placówki funkcjonują jako samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej. Jest to o tyle zaskakujące, że dobrze radzą sobie na rynku, nie są zadłużone i – oprócz MCM – w ostatnim czasie notowały dobre wyniki finansowe.
– To będzie komercjalizacja, więc jeśli idzie o strukturę własnościową, to nic się nie zmieni. W każdej ze spółek miasto będzie posiadać sto procent udziałów i będzie jedynym właścicielem – wyjaśnia dyrektorka Centrum Spraw Społecznych w UMT, Magdalena Osiak. – Po co więc propozycja zmiany statusu prawnego? Bo spółka ma większe możliwości rozwoju, czyli poszerzania zakresu usług, pozyskiwania funduszy, działalności komercyjnej. W spółkach część usług będzie można wykonywać odpłatnie. Ma to znaczenie dla tych pacjentów, którzy chcąc uniknąć kolejek oczekujących, będą gotowi za świadczenia medyczne zapłacić. Na przykład poradnie rehabilitacyjne w obydwóch zaplanowanych do przekształcenia przychodniach mogą udzielać dwukrotnie więcej świadczeń, niż wynika z limitu określonego przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Z tamtejszego zaplecza sprzętowego i osobowego z pewnością chętnie skorzystaliby ci, którzy z bolącym kręgosłupem nie chcą czekać pół roku w kolejce na masaż. Podobnie sprawa przedstawia się z wizytami u specjalistów, wymagającymi nieraz kilkumiesięcznego oczekiwania na przyjęcie, a za odpłatnością można byłoby uzyskać specjalistyczną pomoc lekarską znacznie szybciej.
Według dyrektor Osiak, trzeba myśleć przyszłościowo i przygotować się na zagrożenia, które mogą wystąpić w przyszłości. A takim zagrożeniem dla miejskich placówek może być pojawienie się w Tarnowie przychodni sieciowych, które również będą mieć kontrakty z NFZ, ale ich przewagą może być dużo większa elastyczność i swoboda działania. – Owszem, można czekać i nic nie robić, ale to może być niebezpieczne w sytuacji, gdy ciągle rośnie liczba niepublicznych przychodni oferujących kompleksowe, wysokiej jakości usługi medyczne – przekonuje pani dyrektor.
W tym tygodniu magistrat rozpoczyna konsultacje społeczne w sprawie proponowanych zmian w służbie zdrowia. Pierwsi z miejską koncepcją, zgodnie z którą MCM i ZPS niepublicznymi spółkami stać miałyby się w pierwszym kwartale 2013 roku, a Szpital im. Szczeklika taką samą formułę prawną przybrałby rok później, zapoznani zostali tarnowscy radni. W następnej kolejności odbyć się mają spotkania z samorządami lekarskimi i pielęgniarskimi oraz związkami zawodowymi. W urzędzie wprowadzone zostały dyżury, podczas których pracownicy udzielają odpowiedzi na pytania, będzie też można wypełnić ankietę zamieszczoną na miejskiej stronie internetowej oraz w miejskim miesięczniku.
Niektórych dziwi, że z tematem „wyskoczono” tuż przed wakacjami, a także zastanawia pośpiech, z jakim przeprowadza się tzw. konsultacje społeczne. Wielu mieszkańców nie zna szczegółów pomysłu, który nieoczekiwanie się z nimi konsultuje i na dobrą sprawę nie wie, co się chce zmienić w służbie zdrowia.
– Dlaczego nasze placówki zdrowia podlegać mają przepisom Kodeksu Spółek Handlowych? – padają pytania. – Przecież zdrowie to nie towar, a po przekształceniu będą musieć płacić podatek dochodowy, czego do tej pory robić nie musiały.
Pojawiają się podejrzenia, że obecna komercjalizacja to etap pośredni do prywatyzacji. W dodatku – słychać obawy – ZOZ upaść nie mógł, a spółka może. Kto w razie bankructwa dbał będzie o zdrowie tarnowian?
Jako inne argumenty przeciwko tworzeniu spółek wymienia się to, że działając dla zysku, mogą rezygnować ze świadczenia mniej opłacalnych usług oraz ograniczą dostęp do specjalistycznej opieki lekarskiej mniej zamożnym, bo będą się koncentrować na pacjentach z grubszym portfelem, przez co pogłębiać się będą jeszcze bardziej dysproporcje w ochronie zdrowia. Do tej pory ZOZ‑y, gdy kończyły się kontrakty, decydowały się niejednokrotnie na dalsze przyjmowanie pacjentów w ramach tzw. nadwykonań, a po zakończeniu roku negocjowały za nie zapłatę z NFZ. Trudno sobie wyobrazić, by na leczenie bez pewności zapłacenia za nie pozwolił sobie prezes spółki, gdyż może narazić się na zarzut… niegospodarności. Każda spółka będzie mieć swoją radę nadzorczą, a to dodatkowe koszty i posady, przede wszystkim dla ludzi z politycznego nadania.
Dyrektor Osiak nie zgadza się z tymi opiniami. – Oczywiście nie mogę zagwarantować, że któraś ze spółek nie zostanie kiedyś częściowo lub całkowicie sprywatyzowana, taka ewentualność istnieje w każdej dziedzinie życia gospodarczego – stwierdza. – Spółki będą musiały płacić podatek VAT i CIT i odpowiedzialność prezesa będzie niewspółmiernie większa niż dyrektora podmiotu publicznego, ale dla ubezpieczonych pacjentów nic się nie zmieni. Obawy dotyczące zapłacenia przez NFZ za świadczenia udzielone ponad limit są takimi samymi obawami, jak w przypadku placówek publicznych. Zasady dla jednych i drugich w tym względzie są takie same.
Urzędnicy sprawdzili, że w miastach, które już przekształciły w spółki swoje placówki ochrony zdrowia, roczny koszt funkcjonowania jednej rady nadzorczej nie przekracza 30 tys. zł. W Tarnowie na utrzymanie rad nadzorczych więcej wydawać nie powinno być potrzeby…
Warto dodać, że wkrótce w spółkę prawa handlowego ma być przekształcony również Szpital im. św. Łukasza. To przede wszystkim dlatego, że na koniec marca 2012 roku zanotował stratę ponad 2 mln zł – największą ze wszystkich szpitali prowadzonych przez samorząd województwa małopolskiego. Placówka otrzymać ma nowy organ nadzoru.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o