Zioło po tarnowsku

0
118
REKLAMA

Monika nie jest osamotniona w tej opinii, co potwierdzają styczniowe wyniki sondażu, które opublikowało Mazowieckie Centrum Profilaktyki Uzależnień. Wynika z nich, że aż 48 proc. gimnazjalistów popiera zalegalizowanie palenia marihuany, a 51 proc. ludzi w wieku do 25 lat opowiada się za depenalizacją, czyli zmianą aktualnego prawa i zezwoleniem na posiadanie małej ilości tego narkotyku. Z kolei z najnowszych badań Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii wynika, że przynajmniej raz w życiu marihuanę paliło 37 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych i 24 proc. gimnazjalistów. Z roku na rok te liczby systematycznie wzrastają.

REKLAMA

Kiedy znudzi się alkohol…
– Większość moich znajomych zaczynała palić trawkę w gimnazjum, niektórzy w liceum. Z tego, co wiem, to na studiach jest to już prawie norma, bo wiele osób pali marihuanę i się z tym specjalnie nie kryje – opowiada 18‑letnia Monika, uczennica jednego z tarnowskich liceów.
Dziewczyna, podobnie jak inni nasi rozmówcy, woli zachować anonimowość. – Palenie zioła to w Polsce nadal coś nagannego. Rodzice, księża i nauczyciele ciągle przed tym przestrzegają, wokół palenia marihuany powstają różne mity. Lepiej się z tym nie afiszować, ale trzeba wyraźnie powiedzieć, że mnóstwo młodych osób pali. W naszym środowisku to już nie są marginalne przypadki – twierdzi.
Dlaczego młodzież sięga po marihuanę? – Przyczyna na ogół jest jedna: kiedy alkohol zaczyna się nudzić, szuka się jakiejś dobrej zabawy, chce się zaszpanować przed rówieśnikami. Dzieje się to najczęściej w gimnazjum, bo to taki zbuntowany okres. Ale gdy się już raz zapali, to potem przyzwyczaja się do fajnego stanu – mówi Monika.
Podobnego zdania jest 19‑letni Łukasz, który w tym roku rozpoczyna studia na tarnowskiej PWSZ. Pierwszy raz zapalił jointa ponad dwa lata temu. Jak sam przyznaje, spróbował z ciekawości. – Alkohol był już przeżytkiem, papierosy nie smakowały. Chciałem zobaczyć, jak to rzeczywiście wygląda. Sprawdzić, które informacje są prawdziwe, a które to tylko mity. Otoczenie pewnie też zrobiło swoje, chociaż w tamtym momencie mogłem nie być tego świadomy – mówi.
Zakazany owoc kusi najbardziej. Młodzi zaczynają więc palić marihuanę najczęściej z ciekawości: niektórzy wcześniej, inni później przy różnych okazjach. Jeśli nawet później nie robią tego regularnie, to – w opinii Łukasza, którą potwierdzają badania przeprowadzane przez różne ośrodki – wielu z nich choć raz spróbowało.
Monika zauważa, że jej szkoła uznawana jest za jedną z najlepszych w Tarnowie: tamtejsi licealiści uczą się bardzo dobrze, pochodzą z tzw. „dobrych domów”, są pracowici i mają ambitne plany życiowe. Mimo tego od czasu do czasu również palą marihuanę. – Nie chcę więc nawet opowiadać, co dzieje się w innych – to jasne, że tam narkotyki są na porządku dziennym – twierdzi.


Lepszy humor
Choć Łukasz od kilku lat regularnie pali marihuanę, to jednak za narkomana się nie uważa. Kiedy przez jakiś czas pracował za granicą, potrafił nie palić nawet dwa miesiące, bo „nie miał z kim”. Wcześniej zdarzało się, że palił nawet kilka razy dziennie. – Moja motywacja jest prosta: po trawce mam lepszy humor, bardziej swobodne podejście do wszystkiego, zapominam o problemach. Przy okazji wiem, że nie będę miał kłopotów z kacem następnego dnia. Zadaję sobie więc pytanie: dlaczego nie? Palenie zioła nigdy nie przeszkadzało mi w normalnym funkcjonowaniu.
Nie każdy, kto raz spróbował, pali potem regularnie. – Są różne przypadki: jedni lubią, drudzy nie – mówi Łukasz. – Większe zainteresowanie jest wśród chłopaków, chociaż znam kilka dziewczyn, które dość często palą zioło. Większości moich znajomych podobają się późniejsze efekty, mniejsza część stwierdza, że to jednak nie dla nich i wolą legalny alkohol.
– U nas palą najczęściej imprezowicze, a tych nie brakuje – dodaje Monika. –Niektórzy palą raz na jakiś czas po to, żeby miło spędzić czas ze znajomymi. Inni palą częściej i nie szukają szczególnej motywacji do zapalenia. Dla większości z nas jest to sposób na odreagowanie różnych codziennych trudności czy miłe spędzenie czasu ze znajomymi. Nie spotkałam w szkole żadnego typowego ćpuna.
Trawka ogólnodostępna
Niedawno w ręce tarnowskiej policji wpadł 17‑letni diler. Znała go większość młodych ludzi, był nieostrożny, otwarcie sprzedawał marihuanę przed wejściem na różne imprezy. – Poszedł na układ z policją, bo wydał większość ludzi, którym sprzedawał towar, i teraz jest tylko notowany. Aktualnie zostawili go przyjaciele, a na przesłuchania wzywano wielu licealistów z tarnowskich szkół, afera była duża – opowiada Marcin, 18‑letni uczeń z Tarnowa.
Jedno zatrzymanie nic jednak nie zmieni, bo dilerów w środowisku młodych ludzi nie brakuje. – Co jakiś czas ktoś wpada, ale też co jakiś czas pojawiają się nowi ludzie w tym biznesie. Raczej to nie tajemnica, że policja uprawia walkę z wiatrakami – uważa Łukasz.
Licealiści mówią, że istnieją trzy najpopularniejsze możliwości zdobycia marihuany: od powszechnie znanych dilerów, z własnej hodowli albo ze sklepu w Holandii. Najczęściej kupuje się u dilerów. – Powiedzmy sobie szczerze: w szkołach wszyscy doskonale wiedzą, kto sprzedaje. W większości szkół, nawet tych najlepszych, jest jedna albo dwie osoby, które rozprowadzają towar i wcale zbytnio się z tym nie kryją. Już nie mówiąc o tym, że bardzo łatwo jest kupić zioło w tarnowskich klubach – twierdzi Monika.
Licealiści palą marihuanę najczęściej na zamkniętych imprezach ze znajomymi, bo tak jest bezpieczniej. Na większych imprezach i w klubach pali się w łazienkach, chociaż trzeba uważać, bo w wielu są już zamontowane czujniki dymu. – Wtedy wychodzi się na zewnątrz – opowiada Marcin.
A co z licznymi zatrzymaniami przez policję za posiadanie lub hodowlę marihuany? – To nieuniknione, skoro wielu ludzi otwarcie przyznaje się do palenia zioła. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej, bo wśród palących młodych ludzi wpadki i zatrzymania są sporadyczne – mówi Monika.

Chcą legalizacji
„Miękkie narkotyki” (znane na całym świecie jako „soft drugs”) to przede wszystkim marihuana, haszysz i ecstasy, które uzależniają mniej niż kokaina, morfina czy heroina, określane jako „twarde narkotyki”. Te pierwsze są legalne na przykład w Holandii, gdzie używa ich 2,5 procent społeczeństwa. Także w Polsce w ostatnich latach coraz częściej i głośniej mówi się o legalizacji niektórych narkotyków. Takie przypadki, jak niedawne zatrzymanie przez policję popularnej wokalistki Kory Jackowskiej (w związku z podejrzeniem o posiadanie marihuany), tylko pobudzają do dyskusji.
– Trzeba coś z tym w końcu zrobić – twierdzi Monika. – Marihuana to już nie jest temat tabu. Pali coraz więcej osób i wcale nie chodzi tutaj o ćpunów. Wielu moich znajomych, ludzi poważnych i z dobrej szkoły nie tylko pali zioło, ale uważa, że marihuana powinna być w Polsce legalna – mówi licealistka.
Jeszcze bardziej radykalny w swojej opinii jest Łukasz: – Jestem za legalizacją wszystkich narkotyków. Uważam, że każdy powinien mieć wybór i nie rozumiem, dlaczego państwo chce mnie wsadzać za kraty i porównuje do kryminalistów, którzy szkodzą społeczeństwu. Ja szkodzę może jedynie sobie. Choć głównym argumentem przeciwników legalizacji jest właśnie ta szkodliwość, to uważam, że to jest moje zdrowie, a nie ich.
Choć podobne skrajne poglądy należą do rzadkości, to ciągle przybywa zwolenników legalizacji niektórych narkotyków. Coraz większa powszechność palenia marihuany przez młodzież potwierdza też, że problem z roku na rok będzie eskalował. – Nie tylko pali się, ale również mówi się o tym coraz częściej, więc czas na to, żeby znaleźć jakieś dobre rozwiązanie – uważa Marcin.
Oponenci tego typu opinii odpowiadają: dobrze jest tak, jak jest.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o