Znieczulenie na życzenie

0
122
porody
REKLAMA

Każdego miesiąca na Oddziale Ginekologiczno‑Położniczym Szpitala Wojewódzkiego im. św. Łukasza w Tarnowie przychodzi na świat po 60‑70 dzieci, najwięcej w lipcu. Do tej pory kobiety trafiające na oddział mogły rodzić bez bólu, a podstawą była ich zgoda oraz spełnione warunki położnicze. Ze znieczulenia korzystało około 10 proc. pacjentek, żadna nie ponosiła opłat, choć koszty szpitala były spore, bo Narodowy Fundusz Zdrowia nie zwracał za zabiegi pieniędzy.
W Szpitalu im. św. Łukasza rodzić można ze znieczuleniem farmakologicznym i niefarmakologicznym, a sposobów jest dużo: uśmierzające ból znieczulenie zewnątrzoponowe, entonox – gaz rozweselający oraz muzykoterapia wprawiająca pacjentkę w dobry nastrój. Można nawet przynieść własną płytę z ulubionymi utworami. Zarówno w szkole rodzenia, jak i na bloku porodowym stosowana jest psychoprofilaktyka bólu, mająca przygotować kobietę na skurcze, a także techniki oddechowe i relaksacyjne. Pacjentki mogą korzystać z piłek porodowych, drabinek, worków saco oraz materacy zmniejszających dokuczliwość bólów porodowych i ułatwiających poród.
Do tej pory tarnowianki trafiające na oddział zazwyczaj obawiały się znieczuleń farmakologicznych, dlatego najczęściej wybierały niepowodujące działań ubocznych elektrostymulatory Mama Tense. Niektóre kobiety decydowały się na polewanie ciała letnią wodą, inne wybierały poród w wannie, bo zanurzenie w temperaturze 36‑37 stopni Celsjusza daje poczucie rozluźnienia, swobody i lekkości.Od lipca porodówki mogą bez limitów stosować znieczulenie zewnątrzoponowe, za które NFZ zapłaci dodatkowo 400 złotych. Chodzi o to, by zwiększenie komfortu porodu naturalnego znacznie ograniczyło liczbę cesarskich cięć. Według ostatnich danych taka forma porodu jest stosowana u ponad 38 proc. rodzących, a jak przyznają lekarze – to zdecydowanie za dużo.– W naszym szpitalu kobiety, które chcą być znieczulane, dostają znieczulenie. Dotąd mieliśmy tylko jedną pacjentkę, która zażyczyła sobie znieczulenia zewnątrzoponowego. Mam nadzieję, że Fundusz nam to rozliczy – podkreśla Barbara Otfinowska, kierowniczka oddziału ginekologiczno‑położniczego. – Na pewno jest grupa kobiet, które do tej pory o tym nie wiedziały. Teraz będą pytały i może wreszcie zmniejszy się liczba cięć cesarskich. Mamy nadzieję, że pacjentki nie będą szukały wskazań do cięcia, lecz przyjdą i powiedzą, że chcą znieczulenie – dodaje szefowa oddziału.
W Szpitalu im. św. Łukasza u rodzących wykonuje się ponad 40 proc. „cesarek”.
– To zdecydowanie za dużo – uważa Barbara Otfinowska. Od kilku lat NFZ płacił tyle samo za poród fizjologiczny i cięcie cesarskie – 1820 złotych. Teraz dojdzie jeszcze zapłata za znieczulenie, czyli szpital dostanie dodatkowo 416 zł, ale warunek jest jeden: pacjentka musi urodzić siłami natury.
– Kobiet, które zdecydują się na znieczulenie przy porodzie, powinno być więcej. Przecież cięcie to operacja, czego pacjentki bardzo często sobie nie uświadamiają. Sądzę, że już za pół roku będzie widać pierwsze efekty – ma nadzieję dr Otwinowska.

REKLAMA
REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments