Zniewolone prostytutki

0
288
prostytutki
REKLAMA

W roku 2002 Katarzyna M. i Robert L. z Tarnowa założyli firmę, która miała być jedynie przykrywką dla nielegalnego procederu. Para utworzyła, a potem kierowała kilkuosobową grupą, która zatrudniała prostytutki i zarabiała na świadczonych przez nie usługach. Pomagała w tym poznana na Ukrainie kobieta, która wyszukiwała we Lwowie i w jego okolicach odpowiednie kandydatki, z reguły żyjące w trudnych warunkach, bez pieniędzy i możliwości podjęcia jakiejkolwiek pracy. Ukrainka obiecywała im wyjazd do Polski i dobrze płatne zajęcie w Tarnowie, gdzie miały tańczyć w klubach. Perspektywa była kusząca, chętnych nie brakowało. Za wyszukiwanie odpowiednich kobiet tarnowska para płaciła Ukraince od 100 do 150 dolarów za zwerbowaną osobę.
Młode Ukrainki były transportowane do Tarnowa, jednak po przyjeździe szybko okazywało się, że ich zajęcie nie będzie miało wiele wspólnego z tańcem – zabierano dziewczętom paszporty i zmuszano do prostytucji. Co prawda, nie były pozbawiane wolności, nikt ich nie więził i mogły swobodnie się poruszać, niemniej jednak zmuszano je do konkretnej „pracy”. Usługi seksualne świadczyły zarówno w Tarnowie, jak i w okolicznych miejscowościach, przyjmowały klientów w swoich mieszkaniach, ale też jeździły do ich domów. Mężczyźni płacili im od 100 do 200 złotych za godzinną „usługę”, połowę inkasowali sutenerzy. W ten sposób niektóre dziewczęta pracowały kilka miesięcy lub nawet kilka lat. Ogłoszenia o ich całodobowych usługach bez trudu można było znaleźć w Internecie lub mediach. Jak mówi Elżbieta Potoczek‑Bara, rzeczniczka tarnowskiej Prokuratury Okręgowej, poszkodowanych kobiet było co najmniej kilkadziesiąt.
Prokuratura Okręgowa w Tarnowie rozpoczęła śledztwo w tej sprawie w styczniu tego roku, gromadząc rozmaite dowody, w tym także korzystając z materiałów przekazanych przez prokuratorów we Lwowie. Oprócz Katarzyny M. i Roberta L., w procederze uczestniczyły także cztery inne osoby: dwie kobiety i dwóch mężczyzn w wieku od 30 do przeszło 40 lat, wszyscy z Tarnowa.
Główni organizatorzy procederu usłyszeli zarzut założenia oraz kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, która zajmowała się nakłanianiem do prostytucji. Wyliczono, że Katarzyna M. i Robert L. przez dziesięć lat zarobili na ukraińskich prostytutkach ponad 5,5 mln złotych. Śledczy zarzucają im również handel ludźmi. Pozostałe cztery podejrzane osoby usłyszały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, nakłaniania, ułatwiania i czerpania korzyści z prostytucji.
Prokurator zawnioskował o umieszczenie całej szóstki w tymczasowym areszcie. Na razie nikt z podejrzanych nie przyznał się do winy. Katarzynie M. i Robertowi L. grozi od trzech do 15 lat więzienia, natomiast pozostali mogą spędzić za kratkami od trzech do pięciu lat.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o