Zwierzak pod choinkę? To błąd!

0
78
REKLAMA
Zwierzak pod choinkę
Chociaż modne stały się „żywe prezenty” w postaci zwierzaków, organizacje i instytucje działające na rzecz czworonogów podkreślają, że to zdecydowanie zły pomysł | Fot. Motyla Noga

Podczas świąt Bożego Narodzenia pod choinką nie zabraknie wymarzonych podarunków. I chociaż w ostatnich latach bardzo modne stały się „żywe prezenty” w postaci zwierzaków, organizacje i instytucje działające na rzecz czworonogów podkreślają, że to zdecydowanie zły pomysł.

Psy, koty, papugi, króliki, świnki morskie, chomiki i rybki często stają się prezentami świątecznymi. W wielu przypadkach szybko jednak nudzą się nowym właścicielom. Decyzja o zakupie zwierzaka musi być więc przemyślana, a nie spontaniczna. Niestety, wiele osób w szale przedświątecznych zakupów o tym zapomina i decyduje się na kupno czworonoga z wiarą, że przypadnie on do gustu obdarowanemu.
Schroniska bezdomnych zwierząt coraz częściej stosują środki ostrożności, dzięki którym zapobiegają nieprzemyślanym prezentom. Tak jest choćby w przypadku tarnowskiego azylu dla psów i kotów. Adrian Starzyk, kierownik placówki mówi, że odradza adopcję psa w formie prezentu pod choinkę: – Kiedyś rodzice przychodzili do nas z dziećmi i wybierali konkretnego czworonoga ofiarowanego w prezencie. Później nie zawsze wiedzieli, co z psami zrobić. Obecnie odradzamy, by zwierzę stało się świątecznym podarunkiem.

REKLAMA

Tego typu praktyk nie wyobraża sobie również Krzysztof Giemza, prezes Fundacji Zmieńmy Świat w Tarnowie, która pomaga dziko żyjący kotom. – Nie mieliśmy jeszcze przypadku, aby ktoś zdecydował się przygarnąć kota i ofiarował go pod choinkę. Powód jest prosty – jest to niemożliwe, ponieważ umowę podpisuje osoba, która kota adoptuje. Niepełnoletnie dziecko takiej umowy nie może podpisać. Kot to żywe zwierzę, a nie zabawka. Trzeba zapewnić mu odpowiednią opiekę i poświęcić mu mnóstwo czasu. Poza tym nie każdy kot nadaje się do każdego mieszkania, czy domu.
Warto wspomnieć o wstrząsających statystykach. Od wielu lat pod koniec grudnia i na początku stycznia do schronisk trafia zdecydowanie więcej zwierząt niż w pozostałych miesiącach. Według różnych raportów, w okresie poświątecznym liczba zwierząt w schroniskach zwiększa się nawet o 30 procent. Głównym powodem jest nietrafiony „żywy prezent”.

Ewa Wróbel ze sklepu zoologicznego „Szczeniak” twierdzi, że w okresie pandemii koronawirusa zwierzęta są bardzo popularne, mimo że ich ceny bywają znacznie wyższe, niż jeszcze rok temu. – Ceny poszybowały w górę nawet dwukrotnie. Powodem jest fakt, że zwierząt jest mało. Zablokowane zostały transporty z krajów egzotycznych, nie są dostarczane w takiej liczbie jak wcześniej zwierzaki z Czech czy Słowacji i to również wpływa na cenę. Trzeba jednak przyznać, że w pandemii zwierzęta są popularne. Dzieci nie chodzą do szkoły i mają więcej czasu, by się nimi zaopiekować. Mało osób wyjeżdża, wszyscy siedzą w domach, więc i zwierzę nie jest problemem. O ile dwa lata temu bardzo popularne w naszym sklepie były chomiki, teraz sprzedajemy wszystko. Ludzie nie patrzą na ewentualne koszty. Jeżeli brakuje chomików, kupują droższe świnki morskie i króliki. Na pewno cieszy, że ludzie przekonują się do zwierząt, jednak nie ma co ukrywać, że zwierzak na prezent to bardzo zły pomysł.

W podobnym tonie wypowiada się Bartłomiej Mleczko ze sklepu zoologicznego „Motyla Noga”, który uważa, że nie tyle święta, co okres zimowy sprzyja, że kupujemy więcej zwierząt niż zwykle. – Tak jest chociażby w przypadku rybek. Kiedy dzień staje się krótszy, nasze akwarium odgrywa rolę mniejszego kolorowego świata, stającego się odskocznią od szarej rzeczywistości, którą mamy za oknem. Najczęściej kupowanym „żywym prezentem” pod choinkę są chomiki. Są stosunkowo najtańsze w utrzymaniu, a także niezbyt długo żyją. Trzeba jednak pamiętać, że zwierzę to nie prezent. Niestety, nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę i przypuszczam, że z początkiem nowego roku, tak jak i w poprzednich latach, będę miał mnóstwo pracy. Pojawiają się wówczas osoby, które nie są zadowolone z jakiegoś zwierzątka lub też ich dzieciom po prostu się ono znudziło i postanowią je oddać. Jeżeli widzę, że nie jest ono zarobaczone, zapchlone czy chore, to przyjmuję je do siebie. Przyjmuję w taki sposób wszystkie zwierzęta, nie tylko te, które były wcześniej kupione u mnie.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o