„Noworomantyczne” pragnienie kolorowej rzeczywistości, bez wyświechtanego punkowego „no future”, dla wielu młodych Anglików okazało się bardzo istotne. Nowy ruch, pozostający w opozycji do punku, a także, choć w mniejszym stopniu, do bardzo popularnej wówczas amerykańskiej muzyki disco, szukał swojego własnego oblicza, które, jak się wkrótce okazało, potrzebowało dobrych tanecznych klubów, własnej muzyki i barwnej, fantazyjno‑odjazdowej mody.
Korzeni tego nośnego w dziejach popkultury trendu należy jednak szukać wcześniej, bo w końcu roku 1976, kiedy to młodzi Brytyjczycy zaczęli mieć dość punku i jego ideologii (w Polsce wtedy mało kto wiedział, czym w ogóle jest punk).
Jeden z „ojców” tego modowo‑muzycznego ruchu – irlandzki dwudziestolatek Rusty Eagan – tak wspominał tamte pionierskie czasy: Szukaliśmy czegoś nowego, problem tkwił w tym, że wszystkie kluby i dyskoteki były fatalne. Do tańczenia nadawała się najwyżej co piętnasta płyta, za ciepłe piwo płaciło się trzy funty i piło się je w jamie cuchnącej potem obok jakiegoś zapoconego typa. Pomyśleliśmy więc: może i jesteśmy na zasiłku, ale chcemy stworzyć sobie dobrą zabawę, wymyślić własne stroje. Wtedy przejrzałem mój zbiór płyt, wyciągnąłem Bowiego, Roxy Music, trochę soulu i tak narodził się „Blitz”. Z czasem znalazły się też krążki niemieckiego Kraftwerku oraz muzyka nowych zespołów – wczesnego Ultravox i debiutującego na rynku Human League. Wspomniany przez Eagana lokal stał się dość szybko, obok „Billy’s”, najbardziej odwiedzanym miejscem na klubowej mapie Londynu.
„Blitz” przyciągnął osobistości brytyjskiej sceny muzycznej. Zaczęli tam się pojawiać David Bowie, Brian Eno, a nawet lider Thin Lizzy – Phil Lynnott, z którym Midge Ure (jak się potem okazało muzyczny klasyk ruchu) trochę współpracował. Sami animatorzy tego „nowoklubowego” życia zwracali uwagę kostiumami i fryzurami, dla których określenie „ekstrawagancki futuryzm” było tylko jednym z wielu.
Problemem stała się jednak własna muzyka. Bo chociaż wizerunek został ukształtowany, to jednak wciąż brakowało charakterystycznych i kojarzonych ściśle z ruchem brzmień. Szanowana, ale niestety odgrzewana muzyka (Roxy Music i Bowie) już nie wystarczała. Zrodził się pomysł własnych nagrań. Rozpadła się wówczas kapela Glena Matlocka (eks Sex Pistols) – Rich Kids, w której Eagan grał na perkusji. Midge Ure zasugerował, że czas wolny od prób należy wypełnić pracą nad nowymi brzmieniami. Pomysł podchwycił Steve Strange, uzurpując sobie rolę wokalisty.
Strange, kumpel Eagana i współzałożyciel (obok Midge’a Ure’a) legendarnej noworomantycznej formacji Visage (hit Fade To Gray), był lubiącym taniec chłopakiem z walijskiej prowincji. Do Londynu trafił, podążając za… Sex Pistols. Próbował też znaleźć pracę u Billy’ego Idola. Nie udało mu się jednak, bo najprawdopodobniej nie nadawał się na punka.
Do współpracy zaproszono Billy’ego Currie’go z Ultravox oraz Barry’ego Adamsona i Johna McGeocha z Magazine. Pierwsze nagrania, poddane ponoć tylko wstępnej obróbce, spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem. Po podpisaniu kontraktu z firmą Polydor formacja przyjęła nazwę Visage.
Warto wspomnieć przy tym, że jakkolwiek nazwa ta kojarzona jest do dziś z francuskim słowem oznaczającym wizerunek (wymawiana jest również z francuska), to jednak zwracano uwagę na jej dwa człony ujmowane z angielska: vis (od podobnie jak we francuskim visage) oraz age – oznaczającym wiek lub erę.
Co do nowych brzmień, w prasie angielskiej pojawiły się wówczas najróżniejsze określenia: futurystyczny rock, electro‑pop, techno‑rock lub właśnie new romantic – tak ochoczo zaakceptowane w Polsce.
Niezależnie jednak od etykiet nowa subkultura, sprowadzająca się do zabawy, tańca i kostiumu, wydała na świat oryginalną, europejską odmianę muzyki tanecznej i, co ważne, określiła artystyczny klimat nadchodzącej dekady.
Wkrótce po pojawieniu się zespołu Visage, pod koniec roku 1979 w londyńskich klubach zadebiutował wspomniany Spandau Ballet. Dalej wypadki potoczyły się lawinowo. Powstało dziesiątki noworomantycznych kapel, z których przynajmniej kilka podbiło serca nastolatków również i w Polsce. Należy tu podkreślić, że wielu ówczesnych artystów nie godziło się na etykietkę „new romantic”. Okazało się to jednak na nic, bo minęły lata i czas pokazał, że owa etykietka zwłaszcza do muzyki przywarła na trwałe.
Wiosna new romantic
REKLAMA
REKLAMA











![Memoriałowo i charytatywnie przy stołach [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/926a96ac-c839-4c51-b091-8c42158ad149-218x150.jpeg)
![Wernisaż wystawy „IMPULS” w Galerii Bema 20 [ZDJĘCIA] Impuls](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Bema-20-wystawa-14-218x150.jpg)
![Cudowny czas zamknięty w kształcie i kolorze… [ZDJĘCIA] Magdalena Latawska-Honkisz](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Wystawa-Magdaleny-Latawskiej-Honkisz-3-218x150.jpg)









