U progu nowego roku szkolnego sięgam po starą piosenkę Roda Stewarta – Maggie Mae. Jesienią 1971 roku krążek z nią znalazł się na topie wielu zestawień singlowych.
Obudź się, Maggie, mam ci coś do powiedzenia. / Jest późny wrzesień i naprawdę powinienem wrócić do szkoły. / Wiem, że cię zabawiam, / ale czuję, że mnie wykorzystujesz. / O, Maggie, nic więcej nie mogę zrobić. / Wywabiłaś mnie z domu, / by ratować się przed samotnością, / skradłaś mi serce i to naprawdę boli. / Poranne słońce w twoich oczach zdradza twój wiek, / ale mnie to nie martwi, dla mnie jesteś wszystkim. / Śmiałem się ze wszystkich twoich żartów, / nie musiałaś wabić mojej miłości. / O, Maggie, nic więcej nie mogę zrobić, / wywabiłaś mnie z domu, / by ratować się przed samotnością. / Skradłaś mi duszę, a ja nie chcę tego bólu. / Potrzebowałem jedynie przyjaznej, pomocnej dłoni, / a ty stałaś się matką i kochanką, i to jaką kochanką, wyczerpałaś mnie, / … / O, Maggie, nic więcej nie mogę zrobić. / Wywabiłaś mnie z domu, / bo nie chciałaś być sama. / Skradłaś mi serce, a ja nie mógłbym cię opuścić, nawet gdybym próbował. / Mógłbym chyba zabrać swoje książki i wrócić do szkoły / albo ukraść ojcu jego kij i zarabiać grą w bilard, / albo znaleźć zespół rockandrollowy, / który potrzebuje wsparcia. / O, Maggie, żałuję, że ujrzałem twoją twarz, / zrobiłaś ze mnie głupca pierwszej klasy, / a ja jestem ślepy, ślepy jak głupiec. / Skradłaś mi serce, ale ja i tak cię kocham. / Nie powinienem był widzieć twojej twarzy, / w najbliższym czasie wracam do domu.
Oto tekst przeboju Roda Stewarta, który w zdecydowanej większości przytoczyłem w tłumaczeniu Wojciecha Manna.
Czas na słów kilka o genezie hitu, traktującego o inicjacji seksualnej nastolatka. Latem 1961 roku Rod Stewart, wówczas 16-letni londyński futbolista, który porzucił szkołę i aspirował do bycia zawodowym piłkarzem, zakradł się wraz z przyjaciółmi na Beaulieu Jazz Festival, jeden z pierwszych tak dużych w Wielkiej Brytanii. Kiedy dotarli na miejsce, udali się prosto do namiotu piwnego, a tam Stewart spotkał starszą kobietę. Według niego była kimś w rodzaju seksualnego drapieżnika. Tego dnia przyszły artysta i znacznie starsza od niego kobieta wymknęli się w ustronne miejsce, w którym nastąpiła inicjacja seksualna nastolatka. Dziesięć lat później Stewart wykorzystał to doświadczenie, by na jego kanwie stworzyć nietuzinkową piosenkę.
W recenzji autorstwa Stephena Thomasa Erlewine’a (serwis AllMusic) można przeczytać: Opowieść Stewarta mogła, ale nie musiała być autobiograficzna, to jednak nie miało znaczenia. Liczyło się to, że każde jej włókno wydawało się prawdą, jakby chłopak uwiedziony przez starszą kobietę naprawdę był Stewartem. (…) Na końcu tej opowieści o dorastaniu, mądrzejszy, trochę zawstydzony i trochę żałujący nastolatek, jest bogatszy o to doświadczenie. A niezwykłą rzeczą jest to, że słuchacz ma wrażenie, że odbył tę samą podróż co Stewart. To jak nowela skondensowana w piosence, pełna barwnych postaci, zaskakujących sytuacji i niezapomnianych chwil.
A jak było z wydaniem piosenki? Gdy Stewart zbliżał się do końca prac nad swoim drugim solowym albumem Every Pictures Tells A Story, okazało się, że potrzebny jest jeszcze jeden utwór. Artysta tak o tym opowiadał: Mało brakowało, a Maggie May nie znalazłby się na płycie, bo wytwórnia powiedziała, że nie ma melodii. Ja na to: nie mamy już czasu, to wszystkie piosenki, jakie mamy. A oni: No dobra, to proszę ją nagrać.
W sesji nagraniowej, składającej się zaledwie z dwóch podejść, Stewarta wsparli świetni muzycy: gitarzyści Martin Quittenton i Ronnie Wood (późniejszy Rollingstone, grający tu również na basie), perkusista Micky Waller, mandolinista zespołu Lindisfarne – Ray Jackson i wreszcie grający na organach Hammonda – Ian McLagan.
Początkowo piosenkę wydano na stronie B singla promującego album, zatytułowanego Reason To Believe, ale didżej z Milwaukee zamienił kolejność. Tak poszło w eter i tak też się przyjęło.
W październiku 1971 roku singel z kompozycją wskoczył na top angielskiej listy bestsellerów i pozostawał tam przez pięć tygodni. W tym samym czasie znalazł się na szczycie zestawienia Billboard Hot 100 w USA, a także na topie list w Kanadzie i Australii, gdzie przez miesiąc przewodził stawce. To było świetne osiągnięcie. Pozycję Stewarta ugruntował też zawierający piosenkę wspomniany album – Every Pictures Tells A Story, który zanotował równie znakomite wyniki sprzedaży i osiągnął top po obu stronach Atlantyku. Tym samym artysta wszedł do elitarnego klubu, do którego (legitymując się podobnymi osiągnięciami) należeli już The Beatles oraz duet Simon i Garfunkel.
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)

















