
Miesiąc temu Brzeski Ośrodek Sportu i Rekreacji rozwiązał umowę ze szkołą pływania Wojdak&Bałabuch, spółką, która prowadziła zajęcia dla 150 dzieci. Jej właściciele twierdzą, że już od około półtora roku byli szykanowani przez dyrekcję BOSiR, która ich zdaniem szukała pretekstu, aby usunąć ich z basenu.
Zarządzający Brzeskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji, Marek Dadej, wyjaśnia, że zanim doszło do rozwiązania umowy kilkukrotnie przesyłał do spółki informacje, iż ta łamie zapisy regulaminu pływalni. Właściciele szkoły Wojdak&Bałabuch prowadzą rozmowy, między innymi z zastępcą burmistrza, mające umożliwić im dalsze korzystanie z basenu. Pierwsze spotkanie odbyło się 30 grudnia. Czy do porozumienia dojdzie, na razie nie wiadomo. Finalny efekt rozmów będzie znany najprawdopodobniej w drugiej połowie stycznia.
Od miesięcy szukano pretekstu
– 10 grudnia otrzymałem z Brzeskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji pismo o natychmiastowym rozwiązaniu naszej umowy. W jednej chwili ponad 150 dzieci zostało pozbawionych zajęć sportowych, treningów i rehabilitacji. Dla wielu z nich pływanie to nie tylko sport – to rozwój, terapia, przełamywanie barier i wsparcie zdrowotne. Dyrektor BOSiR od miesięcy szukał pretekstu, by nas usunąć. Pretekstem stała się kwota z dwóch faktur – łącznie około 800 złotych dotyczących mojego prywatnego, niezarobkowego wejścia z dzieckiem lub dziećmi, dla których kupiłem normalne bilety. Uznano jednak, moim zdaniem całkowicie bezpodstawnie, że wchodziłem jako trener i do zakupionego paragonu doliczono dodatkowo 40 złotych za godzinę. Odmówiłem zapłaty za coś, co nie miało miejsca. Co gorsza, fakturę wystawiono na spółkę, mimo że byłem na basenie prywatnie. I właśnie ta kwota została wykorzystana, by ukarać 150 dzieci i pozbawić je możliwości kontynuacji zajęć – brzmiało oświadczenie wydane przez właścicieli spółki Wojdak&Bałabuch.
To nie były jednostkowe incydenty
Krystian Bałabuch twierdzi, że szkoła działała zgodnie z umową, a BOSiR zarabiał dzięki niej około 20 tysięcy złotych miesięcznie.
– Mimo to wypowiedziano nam umowę w trybie natychmiastowym za spór o 800 złotych, podczas gdy BOSiR generuje co roku kilka milionów złotych strat. To jasno pokazuje, że decyzja była personalna, nie finansowa. Za tak małą kwotę BOSiR rezygnuje z 240 tysięcy złotych przychodów rocznie. Teraz pozbawiono możliwości treningów 150 naszych podopiecznych. Przypomnę jeszcze, że kilka miesięcy temu prowadzonemu przez nas klubowi Olimpijczyk (w tym przypadku Wojciech Wojdak i Krystian Bałabuch działają non profit – przypis Z.S.) uniemożliwiono kontynuację zajęć przez drastyczną podwyżkę cen za korzystanie z basenu. Mieliśmy płacić 15 tysięcy złotych miesięcznie, podczas, gdy za taką samą usługę dyrekcja krytej pływalni w Proszówkach pobiera od nas trzy tysiące złotych. We wrześniu skrzywdzono sześcioro dzieci z naszego klubu, nie dopuszczając ich do zawodów. To już ciąg zdarzeń, a nie jednostkowe incydenty – przekonuje Krystian Bałabuch.
Nie brałem za to pieniędzy
Szkoleniowiec opisuje sytuacje, które jego zdaniem niesłusznie zdecydowały o rozwiązaniu z jego szkołą umowy.
– Rodzic dwojga dzieci poprosił mnie o prowadzenie z nimi zajęć, głównie rehabilitacyjnych. I chcę podkreślić, nie brałem za to żadnej opłaty. Przed wejściem kupowałem normalny bilet, dzieci korzystały z karnetu. A tymczasem dyrektor uznał, że były to wejścia komercyjne i do każdej godziny doliczył mi opłatę trenerską, która wynosi 40 złotych. Faktura wystawiona została na spółkę, co, moim zdaniem, było działaniem bezprawnym. Zawsze, kiedy wchodziłem jako instruktor, uiszczałem należną opłatę, jednak w tym przypadku absolutnie tak nie było – wyjaśnia Krystian Bałabuch.
W tym czasie, kiedy rozwiązano umowę ze spółką Wojdak&Bałabuch, dyrekcja Brzeskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji podjęła decyzję o zmianie regulaminu krytej pływalni.
– W nowym dokumencie zapisano, że każda osoba, która będzie prowadziła zajęcia nauki pływania, doskonalenia pływania lub treningu pływackiego na krytej pływalni bez umowy lub biletu instruktorskiego oraz bez oznaczenia instruktora czy trenera, będzie obciążona karą wynoszącą 300 złotych. Moim zdaniem jest to zapis bezsensowny, bo może zostać wykorzystany przeciwko rodzicom, którzy samodzielnie uczą swoje dzieci pływać. Takiego przepisu nie ma żadna inna pływalnia w Małopolsce – twierdzi Krystian Bałabuch.
O obronę swoich praw właściciele spółki Wojdak&Bałabuch zwrócili się do rzecznika małych i średnich przedsiębiorców, Rzecznika Praw Obywatelskich i do Najwyższej Izby Kontroli. Chcą wyjaśnienia działań BOSiR-u oraz przywrócenia zajęć dla dzieci.
Były pisma z ostrzeżeniami
W kontrze do oświadczenia właścicieli szkoły Wojdak&Bałabuch dyrektor Brzeskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji zwołał konferencję prasową, podczas której wyjaśniał powody rozwiązania umowy ze spółką.
– Zanim wypowiedzieliśmy umowę kilkukrotnie ostrzegaliśmy zarządzających spółką, że poniosą konsekwencje nieprzestrzegania regulaminu pływalni. Pierwsza informacja w tej sprawie została przesłana już 8 października, a kolejne 18 listopada i 10 grudnia. Zatem czas na uregulowanie sprawy był dość długi, a wiceburmistrz zaproponował nawet przeprowadzenie między stronami negocjacji, z czego panowie Wojdak i Bałabuch nie skorzystali. Proszę zauważyć, że mamy 28 umów zawartych ze szkółkami pływackimi i żadna z nich nie zgłaszała zastrzeżeń. Zwracali jednak uwagę na to, że trenerzy ze spółki Wojdak&Bałabuch niezgodnie z regulaminem prowadzą indywidualne zajęcia. Uważam, że jeśli korzystanie z obiektów publicznych ma odbywać się na zasadach równości i przejrzystości, to muszą być uszanowane zasady równego traktowania – tłumaczy Marek Dadej, dyrektor BOSiR.
To dyrektor odpowiada za bezpieczeństwo
– Sytuacja jest obciążająca dla BOSiR, bo zarzucono nam, że wyrzuciliśmy 150 dzieci z basenu, ale to nie jest nasza wina. Gdyby płatność została uregulowana, do takiej sytuacji by nie doszło. A dzieci nikt nie wyrzucił, nadal mogą z basenu korzystać. Nieprawdę mówią panowie Wojdak i Bałabuch również o kwotach, jakie ich szkoła płaci za korzystanie z basenu. Wyliczyłem, że od sierpnia do końca roku zapłacili 25 tysięcy złotych, więc nie jest to jak twierdzą 20 tysięcy miesięcznie – dodaje Marek Dadej.
Dyrektor odnosi się też do zapisów nowego regulaminu.
– Skierowałem pismo do Krajowej Rady Sportu i Ratownictwa i poprosiłem o wydanie opinii na temat nowego zapisu. W odpowiedzi napisano, że to dyrektor ponosi obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa na pływalni, dlatego musi zawrzeć to w dokumencie, który reguluje zasady korzystania z basenu.
![W Sanktuarium na Burku rozpoczął się tygodniowy odpust [ZDJĘCIA] Odpust Burek Sanktuarium 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/07/Odpust-Burek-Sanktuarium-2026-4-218x150.jpg)


![Rozbudowują ul. Błotną w Tarnowie [ZDJĘCIA] ul. Błotna](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/07/Modernizacja-ul.-Blotna-5-218x150.jpg)
![Mur oporowy linii kolejowej Tarnów–Leluchów zamieni się w turystyczną atrakcję [ZDJĘCIA] Żegiestów budowa promenady i plaży](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/07/Zegiestow-budowa-promenady-i-plazy-2-218x150.jpg)













![Poważny wypadek ciężarówek na DW 964. Droga całkowicie zablokowana, lądował śmigłowiec LPR [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/05/wypadek-Rylowa-218x150.jpg)
![Groźny wypadek na budowie w Biadolinach Szlacheckich. Na miejsce wezwano śmigłowiec LPR [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/05/Biadoliny-Wypadek-218x150.jpg)



