Lista nieobecnych

0
borowiec
Olga Jackowska (1951‑2018)
REKLAMA

9 listopada minionego roku w wyniku komplikacji spowodowanych uzależnieniem zmarł Chuck Mosley, w latach 1984‑88 wokalista zespołu Faith No More. Dziewięć dni później do kresu swoich dni dotarł Malcolm Young, założyciel zespołu AC/DC, gitarzysta zasłużenie określany przydomkiem The Riffmaker. Miał 64 lata, a przyczyną śmierci była demencja spowodowana przez udar mózgu. Trzy dni po śmierci Younga, także z powodu demencji w wieku 67 lat zmarł David Cassidy, wokalista, gitarzysta i aktor, młodzieżowy pop‑idol w latach 70. Na jego koncertach nastolatki ulegały atakom zbiorowej histerii, a jego single z powodzeniem plasowały się w czołówkach list przebojów.
5 grudnia rak płuc pokonał Johnny’ego Hallydaya, legendarnego artystę nazywanego francuskim odpowiednikiem Elvisa Presleya. Był piosenkarzem, kompozytorem i aktorem, który sprzedał w świecie ponad 100 milionów płyt.
W pierwszym miesiącu tego roku żniwo śmierci okazało się nader obfite. 4 stycznia zmarł Ray Thomas – multiinstrumentalista, kompozytor i wokalista zespołu Moody Blues. 10 stycznia w wieku 68 lat odszedł Eddie Clarke – brytyjski wokalista i gitarzysta, sklasyfikowany przez magazyn Guitar World na 43. miejscu listy 100 najlepszych gitarzystów heavymetalowych wszech czasów. Clarke przez lata związany był z zespołem Motörhead.
Szerokim echem w świecie odbiła się śmierć 46‑letniej Dolores O’Riordan, wokalistki zespołu Cranberries. Śmierć zabrała ją 15 stycznia, a przyczyną było utonięcie wskutek upojenia alkoholowego. Ta popularna w świecie Irlandka od lat zmagała się z zaburzeniem dwubiegunowym. W dniu śmierci Dolores nowotwór pokonał Edwina Hawkinsa. Ten 75‑letni amerykański kompozytor, aranżer i pianista związany był głównie ze sceną gospel, a w historii muzyki pop zapisał się jako szef zespołu The Edwin Hawkins Singer, który u schyłku lat 60. wylansował światowy przebój Oh Happy Day.
16 stycznia odszedł Dave Holland, w latach 1979‑1989 pałker zespołu Judas Priest, 7 lutego amerykański bębniarz Pat Torpey, znany z zespołu Mr.Big, a 22 czerwca najmłodszy z tego grona, 54‑letni Vinnie Paul, w latach 1983‑2003 grający na perkusji w zespole Pantera.
16 sierpnia w wieku 76 lat zmarła zdobywczyni osiemnastu statuetek Grammy, jedna z największych gwiazd muzyki soul, nazywana królową tego gatunku – Aretha Franklin.
22 sierpnia zmarł gitarzysta zespołu Lynyrd Skynyrd – Ed King, 27 września kompozytor, wokalista oraz gitarzysta legendarnej grupy Jefferson Airplane – Marty Balin, a dwa dni później jeden z najbardziej wpływowych „wioślarzy” w historii bluesa – Otis Rush.
W minionych miesiącach dotkliwe straty poniósł też świat jazzu. 3 lutego zmarł Leon Chancler, znany jako Ndugu, amerykański perkusista nagrywający z gwiazdami jazzu, ale też bluesa, rocka i popu, znany przede wszystkim z występów w zespole Weather Report. 18 lutego w wieku 62 lat odszedł Didier Lockwood, znakomity francuski skrzypek, który jako nastolatek zaczynał od grania muzyki progrockowej. 5 kwietnia, dożywszy lat 89, zmarł Cecil Taylor – pianista i poeta, legendarny współtwórca free jazzu. Z jazzem należy też wiązać postać Jona Hisemana. Ten zmarły 12 czerwca angielski perkusista i producent muzyczny będzie jednak zawsze kojarzony jako współzałożyciel zespołu Colosseum.
Wielu z nas odczuło stratę znakomitych polskich artystów, którzy przez lata nie tylko współtworzyli, ale wręcz kreowali polską scenę muzyczną. 7 lutego zmarł piosenkarz i aktor, współzałożyciel „Piwnicy pod Baranami” – Mieczysław Święcicki. 6 marca odszedł Piotr Janczerski, bardzo popularny u schyłku lat 60. wokalista i tekściarz, początkowo związany z Niebiesko‑Czarnymi, lider zespołów No To Co oraz Bractwo Kurkowe. 3 czerwca zabrakło Roberta Brylewskiego. Ten 57‑letni legendarny wokalista, gitarzysta i kompozytor, współzałożyciel zespołów Kryzys, Brygada Kryzys i Izrael, zmarł w wyniku pobicia. W ostatnich miesiącach zabrakło też trębacza jazzowego Andrzeja Wojciechowskiego, pianisty, będącego filarem zespołu Dżamble – Jerzego Horwatha, a także Jacka Mazura – jazzmana i dyrektora Baszta Jazz Festival w Czchowie. Miniony lipiec wielu z nas będzie kojarzyć jako miesiąc, który zabrał nam legendarne postaci polskiej sceny muzycznej w osobach wybitnego trębacza jazzowego Tomasza Stańko oraz największej artystki w dziejach polskiego rocka – Kory Jackowskiej.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze