Czy dobrze smarujesz (silnik)?

0
olej castrol
olej-castrol
REKLAMA

Produkt stojący po prawej stronie ciągle miał oznaczenia, które odpowiadały wymogom technicznym silnika mojego samochodu, produkt z lewej – dokładnie ten sam – całkowicie inne.
Powstała wątpliwość, skąd biorą się te rozbieżności i dlaczego olej dla mojego samochodu jeszcze wczoraj właściwy, dzisiaj już się do niego nie nadaje. Przy okazji można było się przekonać, że zwykły klient, który mógł mieć w tej sprawie uzasadnione obawy, ma niewielkie szanse ich pełnego wyjaśnienia.
Pewnego dnia, będąc w jednym ze sklepów motoryzacyjnych w Tarnowie ze zdumieniem spostrzegłem, że olej silnikowy castrol magnatec C3 5W40, którego dotychczas używałem do swojego samochodu, ma już inną normę. Nie VW502.00 jak dotychczas, ale wyłącznie VW505.00 i 505.01. To niesłychanie istotne, gdyż dwie ostatnie normy, wynikające z innego składu produktów, przypisywane są wyłącznie silnikom Diesla, a ja mam „benzyniaka”. Najciekawsze było to, że stojący na półce obok 4‑litrowego opakowania dokładnie ten sam olej, tyle że w litrowym pojemniku, nadal miał starą normę.
Zaciekawiony i zaniepokojony faktem, że dotychczasowy olej, który był właściwy, a z nieznanych powodów nagle przestał być przez producenta zalecany, postanowiłem zająć się sprawą. Najpierw nie jako dziennikarz, lecz zwykły klient. Specjalnie. Chciałem sprawdzić, jak zostanie on potraktowany przez wielkie i znane na świecie koncerny.

Wylać czy zostawić…
Ze swoimi wątpliwościami zwróciłem się do Castrol Polska. Stamtąd nadeszła odpowiedź, że niedawno firma Volkswagen, po przeprowadzeniu testów wspomnianego oleju, zmieniła normę, wycofując obowiązującą do tej pory aprobatę. Firma potwierdziła, że pod względem technologicznym (tzw. formulacja składu) wciąż jest to ten sam produkt, co mnie jeszcze bardziej zaniepokoiło. Bo jak to możliwe, że produkt, który nie zmienia swoich właściwości, nagle zmienia swoje zastosowanie?
W tej sytuacji zwróciłem się z pytaniem do firmy Volkswagen Group Polska z siedzibą w Poznaniu. Uznałem, że jako użytkownik samochodu wyprodukowanego przez ten koncern mam prawo wiedzieć, czy olej silnikowy, który kiedyś był dopuszczony przez tego producenta do zastosowania w moim pojeździe, a już nie jest, nie wyrządzał szkody w silniku, np. negatywnie wpływając na jego trwałość. Wszak z zasady do silników benzynowych nie wlewa się smaru przeznaczonego do motorów Diesla! Nie wiedziałem nawet, czy w związku z nieoczekiwaną zmianą specyfikacji powinienem natychmiast wylać ten olej z silnika i zastąpić go innym, skoro ktoś doszedł do wniosku, że dla „benzyniaków” jest on już nieodpowiedni.


Bez zrozumienia
Z Volkswagena z Poznania otrzymałem zabawną odpowiedź. Zupełnie nie na temat. Napisano, że „producent wskazuje jedynie jakościową normę oleju”, po czym poinformowano mnie, jaka norma obowiązuje w przypadku mojego pojazdu. Panowie, o tym już wiem od dawna, a gdybym zapomniał, zawsze mogę zerknąć do instrukcji obsługi. Pracownicy BOK dodali na koniec: „Mamy nadzieję, że nasza odpowiedź spotka się ze zrozumieniem”.
Nie spotkała się. Dlatego postanowiłem zainteresować problemem jedno z popularnych pism motoryzacyjnych w kraju. Jako dziennikarz byłem przekonany, iż temat oleju – tego samego, ale… innego – wyda się redakcji dość atrakcyjny i istotny. Zwłaszcza że z pewnością wielu dotychczasowych właścicieli pojazdów nie ma pojęcia o zaistniałych zmianach.
Redakcja jednak nie podjęła tematu. Daleki jestem od teorii spiskowych, nie męczą mnie antyniemieckie fobie, ale trudno nie zauważyć, że większość popularnych tytułów motoryzacyjnych w Polsce należy dzisiaj do wydawców niemieckich, niemiecka jest firma Castrol, niemiecki jest Volkswagen…

REKLAMA (2)

Odpowiedź inżyniera
Jednak po pewnym czasie drogą mailową odezwał się do mnie redaktor tego pisma, inżynier, potwierdzając, że oleje ze specyfikacjami 505.00 i 505.01 „nie nadają się do [silników] benzynowych”. Dlaczego wspomniany castrol, produkowany w identycznej technologii, inaczej teraz oznakowany (jak wyżej), wcześniej się nadawał, a teraz już nie? I co to może oznaczać dla użytkownika samochodu? Nie wiadomo. Redakcyjny inżynier pouczył mnie, jakie oleje powinien otrzymywać silnik mojego samochodu, co – oczywiście – już jest mi świetnie znane. Odpowiedziałem więc inżynierowi, że moje pytania naprawdę dotyczyły całkiem innego problemu. Odpisał raz jeszcze. Pocieszył mnie, że olej tej klasy, której odpowiada wspomniany castrol i którego dość długo używałem w pojeździe, „nie uszkodzi silnika, ale nie jest optymalny”.

REKLAMA (3)

Koniec eksperymentu
Wtedy postanowiłem się „ujawnić”. Ponownie nawiązałem kontakt z VW Group Polska, ale już oficjalnie jako dziennikarz. Eksperyment dotyczący tego, jakie szanse na wyjaśnienie swoich wątpliwości ma przeciętny klient, został zakończony. Jak widać z powyższego z dość marnym efektem.
Do Poznania wysłałem mailem pismo, w którym zawarłem kilka pytań, w tym m.in.: „Chcę Państwa także zapytać, jakie przesłanki zadecydowały o zmianie przez Volkswagena norm dla wielu dotychczasowych olejów silnikowych, czy wcześniej prowadzone przez VW testy, w wyniku których oleje mogły być stosowane również w „benzyniakach”, okazały się mało miarodajne, niewystarczające czy wręcz błędne? Czy dotychczasowe stosowanie olejów, które zmieniły normę, było bezpieczne dla tych silników samochodowych, dla których wcześniej przewidziana była właściwa dla nich aprobata? ”.

Zmiana standardów
Poznań przesłał moje pytania do Wolsfburga, głównej siedziby firmy Volkswagen Group, a stamtąd nadeszło takie wyjaśnienie (pisownia oryginalna, tłumaczenie z angielskiego przez VW w Poznaniu): „Nowa definicja wcześniejszych specyfikacji 505.01/505.00 i 502.00 powstała w oparciu o zmiany europejskich standardów ACEA. Korekty te nie pozwalają na dalszą agregację wszystkich trzech norm ze względu na pewne zmiany w limitach składników. Podział wspomnianych specyfikacji na oddzielne produkty będzie realizowany przez każdego producenta oleju silnikowego do połowy 2020 r. Ponieważ standardy serwisowe są określane indywidualnie do poszczególnych silników, zmiana nie wpłynie negatywnie na klientów”.
Czy jest to odpowiedź na wszystkie wątpliwości? Niech to ocenią sami czytelnicy.
Niedawno na półkach sklepowych wciąż widziałem ten sam olej w opakowaniach różniących się tylko umieszczonymi na nich normami producenta. Przypadek może zdecydować, że ktoś w dobrej wierze kupi znany sobie olej silnikowy, a w domu się zdziwi, że kupił już coś zupełnie innego. Choć to ciągle ten sam olej.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze