To nie moje wiaderko…

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

To określenie już jest troszkę gorsze i ewidentnie ma zabarwienie pejoratywne, bo sugeruje, że to, co robią politycy, jest przede wszystkim zabawne. Chociaż tutaj warto może dodać, że najgłośniej przeciw temu określeniu protestują twórcy kabaretowi, którzy argumentują, że ich wysiłek nijak nie może być porównywany do fuszerki jaką najczęściej jest działalność polityków.
A teraz do rzeczy, czyli wytłumaczę, skąd pojawiły mi się myśli o scenie politycznej. Ano prawie cały miniony tydzień wypełniony był dyskusją: po pierwsze – kto powinien w czwartek 12 listopada pojechać na Maltę, na europejski szczyt poświęcony problemowi uchodźców; po drugie – kto jest winien całego tego zamieszania. Ja wiem, że rząd PO odchodzi i że siłą rzeczy takie awantury znikną, wiem też, że praprzyczyną tego żenującego konfliktu jest fakt, że konstytucja nasza jest tak trochę zagmatwana, czyli inaczej mówiąc: ni pies to jest, ni wydra. Konflikt jest w tę konstytucję wręcz wpisany i mieliśmy to przerobione w czasach prezydentury Lecha Kaczyńskiego i pierwszej kadencji rządów PO. Ale to, że wiemy, wcale nie usprawiedliwia żałosnych zachowań polityków. Według mojego rozeznania było to tak. Urzędnicy Kancelarii Prezydenta przegapili szczyt, nie kontaktowali się z MSZ, są niezbyt doświadczeni i zdarzyło się. Podobno nawet w ostatniej chwili ktoś się zorientował, że 12 listopada jest szczyt na Malcie, ktoś nawet pobiegł za minister Sadurską, ale nie zdążył i minister ogłosiła na ten dzień pierwsze posiedzenia Sejmu i Senatu. Od tego momentu zaczęła się awanturka w piaskownicy.
Zwykle dzieci aspirują do jednego wiaderka albo łopatki, w tym przypadku głównie szło o to, czyje to wiaderko. Oczywiście można się było przyznać do pomyłki, ale uznano, że lepiej będzie pójść w zaparte, tyle że nie ustalono jednej wersji. Najpierw politycy twierdzili, że może tam pojechać ktokolwiek, potem, że szczyt jest nieformalny, czyli w domyśle nieważny, ot takie sobie tam spotkanie przy kawie i piwku. Następnie armatę skierowano na Brukselę i Donalda Tuska, który miał zwołać szczyt na złość PiS‑owi, ale szybko się okazało, że termin ten jest znany od kwietnia, a tematyka szczytu została ustalona w połowie października, czyli jeszcze przed naszymi wyborami. Wtedy PiS zaproponował, by pani premier złożyła dymisję rządu pisemnie i że wyjściem z tego galimatiasu mogłoby być otworzenie obrad Sejmu i ogłoszenie przerwy. Pani premier natomiast zaapelowała do prezydenta, żeby to on poleciał wyposażony w instrukcję rządową (!). Co by miało być w tej instrukcji, nie wiadomo, ale należy przypuszczać, że pan prezydent miałby na Malcie powtórzyć to, co sądzi PO i premier Kopacz, a nie to, co uważa sam pan prezydent i partia, z której wyszedł i która zaraz obejmie rządy. No, trzeba przyznać, że byłoby to działanie nader paranoiczne. I abstrahuję tutaj od tego, co sam sądzę na temat tego, jak nasz kraj powinien się zachować w sprawie imigranckiego tsunami, które nawiedziło nasz kontynent, ale nie mogę nie zauważyć faktu, że od kilku miesięcy prezydentem jest Andrzej Duda, a na Wiejskiej większość ma PiS.
Fakty natomiast są takie. Na maltański szczyt powinien polecieć ktoś, kto przedstawi sugestie nowego, jeszcze niepowołanego rządu. Mogłaby to być premier Kopacz, bo prawdą jest, że nie musi być 12 listopada na Wiejskiej, ale pani premier nie zgodzi się prezentować nie swoje stanowisko. Mógłby tam polecieć prezydent Duda, bo prawdą jest też to, że gdyby go nie było w Polsce w dniu inauguracji prac Sejmu i Senatu, to świat by się nie zawalił, tyle tylko, że byłoby to pośrednio przyznanie się do błędu, więc pan prezydent nie poleci.
Leży więc w kącie piaskownicy wiaderko, którego nikt nie chce, i siedzą w tej piaskownicy naburmuszone bobasy starannie omijające się wzrokiem. A najbardziej smutne jest to, że podczas całej tej dyskusji, a właściwie przepychanki, nie usłyszałem pytania – co właściwie nasz kraj chciałby powiedzieć na Malcie. A skoro nie było pytania, to oczywiście nie było też odpowiedzi.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze