Dotychczas więcej punktów zgromadziła Unia, która po pięciu rundach miała swoim koncie 8 pkt, co dawało 8. miejsce. MKS Kalisz zajmował 12. pozycję z dorobkiem 3 pkt.
Jak przebiegał mecz?
Pierwsza połowa nie była porywająca. Obie drużyny notowały sporo strat, niecelnych rzutów, Unia także niewykorzystanych rzutów karnych, ale na przerwę schodziła prowadząc 10:9. W znaczny sposób do prowadzenia przyczyniło się wykorzystanie gry w przewadze między 18. a 20. minutą. Wówczas czterokrotnie z rzędu trafił Minotskyi, po czym Jaskółki prowadziły 8:4. Potem jednak pojawił się delikatny zastój. Bramki zdobywali gospodarze, więc o czas w końcówce pierwszej połowy poprosił trener Strząbała, co opłaciło się dorzuceniem jeszcze dwóch goli.
Druga połowa rozpoczęła się dla tarnowian nie najlepiej. Gola zdobył na otwarcie Minotskyi, lecz następnie trzykrotnie z rzędu (w tym raz z karnego) trafiali miejscowi, lecz przy grze w przewadze znów na prowadzenie po dwóch bramkach z rzędu wyszli przyjezdni. Trafienie w tym okresie zaliczył między innymi Yoshida, który chwilę później otrzymał 2-minutową karę. Z karnego mogli wyrównać zawodnicy z Kalisza, co im się nie udało, bo obronił bramkarz z Tarnowa.
Miała problemy w ofensywie grająca bez bramkarza Unia, co zemściło się w 43. minucie, gdy do pustej bramki na 13:13 trafił Góralski.
Po wyrównaniu sił tarnowianie znów odskoczyli, gdy dwukrotnie z rzędu trafił Jakub Sikora. Dalej jednak pojawiały się po obu stronach straty, niecelne rzuty i na niespełna 10 minut przed końcem mieliśmy remis 16:16.
Pod koniec spotkania drużyny zagrały znacznie skuteczniej. W kilku kolejnych akcjach padały bramki. Gospodarze wykorzystali też grę w przewagę po karze dla Yoshidy. Trafiali Zieniewicz i Kępa, ale w końcówce nie utrzymali prowadzenia. Dla Unii rzucali Sanek i Minotskyi, zaś po stronie gospodarzy strata i w końcowych sekundach niecelny rzut. Rzucał jeszcze przez całe boisko Minotskiego, ale nie trafił, więc finalnie kończył się zasadniczy czas gry remisem 20:20.
O losach zwycięstwa decydowały więc karne. Rozegrano łącznie dziesięć serii. Zaczęło i kończyło się niewykorzystanymi próbami. Ostatnie słowo przy stanie 6:6 należało do MKS-u Kalisz, który ostatecznie wygrał 7:6.
Wielkie emocje w Kaliszu ? #KALTAR @mkshandball pokonuje po rzutach karnych 7:6 @unia_tarnow ? pic.twitter.com/iGqcaj9iVx
— PGNIG Superliga (@pgnigsuperliga) October 7, 2022
Po 6 seriach Grupa Azoty Unia Tarnów z 9 punktami na koncie zajmuje 7. miejsce w ligowej tabeli. Energa MKS-u Kalisz z 5 punktami zajmuje aktualnie 10. pozycję.
PGNiG Superliga – 6. kolejka
Energa MKS Kalisz – Grupa Azoty Unia Tarnów 20:20 (9:10)
W karnych: 7:6
MVP: Jan Hrdlicka (Energa MKS Kalisz)
Energa MKS Kalisz: Szczecina, Hrdlicka – Zieniewicz 7, Góralski 4, Adamczyk 3, M. Pilitowski 2, Krępa 2, K. Pilitowski 1, Drej 1, Wróbel, Kus, Biernacki, Bekisz, Kużdeba.
Kary: 4
Unia Tarnów: Małecki, Bartosik – Minotskyi 8, Yoshida 4, Sikora 3, Matsuura 2, Podsiadło 2, Sanek 1, Zahirović, Buszkow, Słupski.
Kary: 4






















