Szkoła bez uczniów

0
szkola bez uczniow
Przestaje istnieć Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Łysej Górze
REKLAMA

– Szkoła umarła śmiercią naturalną, podjęcie decyzji o jej likwidacji było praktycznie tylko formalnością. Zamknięciu szkoły nie sprzeciwiali się ani kurator oświaty, ani związki zawodowe – mówi starosta brzeski, Andrzej Potępa. – Trudno dopatrywać się w tym czyjejkolwiek winy. Z roku na rok uczniów w Łysej Górze było coraz mniej, aż wreszcie przyszedł czas, że zabrakło ich w ogóle. Już kilka lat temu głośno było o tym, że szkoła powinna zostać zlikwidowana, bo przynosi straty, placówkę uratowali rodzice uczniów, którzy protestowali przeciwko zamknięciu znanej i cenionej w całym regionie placówki.
Tak było faktycznie, jeszcze kilkanaście lat temu szkoła w Łysej Górze była perełką na oświatowej mapie Małopolski. Kształciła uczniów w kierunkach okołoartystycznych, nie mieli oni problemów ze znalezieniem pracy, tym bardziej że część absolwentów znajdowała zatrudnienie w działającej przy szkole spółdzielni „Kamionka”. Spółdzielnia znana była z produkcji poszukiwanych wówczas na rynku wyrobów ceramicznych i glinianych. Kiedy „Kamionka” została zamknięta, szkoła zaczęła podupadać.
– Zmieniła się także sytuacja na lokalnym rynku pracy, absolwenci kierunków artystycznych nie mieli szans na zatrudnienie. Dlatego przestali wybierać szkołę w Łysej Górze – wyjaśnia dyrektor wydziału edukacji starostwa, Janina Motak. – Ale to niejedyny powód trudnej sytuacji tej placówki. Od lat wyraźnie widać, że młodzież woli uczyć się w mieście. O ile szkołom w Brzesku udaje się jeszcze utrzymać liczbę uczniów na stałym poziomie, o tyle szkoły w Czchowie i w Szczurowej mają coraz niższe nabory.
Likwidacja szkoły w Łysej Górze to nie tylko problem starostwa, ale także samorządu gminy Dębno. W budynku szkoły do końca roku szkolnego funkcjonować będzie gimnazjum. Od września uczniowie przeniesieni zostaną do zespołu szkół w Łysej Górze. To z kolei rodzi niezadowolenie rodziców przedszkolaków i podstawówkowiczów, którzy twierdzą, że ich dzieciom pogorszą się warunki do nauki. Ale bardziej boją się tego, że dzieci narażone będą na demoralizację ze strony swoich starszych kolegów. Wójt Dębna, Wiesław Kozłowski odpowiada, że nic takiego nie będzie miało miejsca. – Gmina jest organem prowadzącym gimnazjum i miała prawo do przeniesienia uczniów do zespołu szkół. Jeśli chodzi o obawy rodziców dotyczące demoralizacji, to nic takiego nie będzie miało miejsca. Faktem jest, że zarówno przedszkole, podstawówka, jak i gimnazjum mieścić się będą w jednym budynku, ale każda placówka ma w nim swoje odrębne lokale, co powoduje, że wychowankowie w ogóle się nie spotykają – mówi.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze