Sztuczna inteligencja

0
Grzegorz Miecugow
REKLAMA

Eksperyment Microsoftu trwał zaledwie 24 godziny, czyli można powiedzieć, że najzwyczajniej w świecie zakończył się katastrofą. Sztuczna inteligencja miała na imię Tay i była komputerowym programem, który w założeniu miał dyskutować z internautami na różne tematy. To, co wyróżniało eksperymentalny program od innych był fakt, że Tay potrafiła się uczyć, i na swoją zgubę uczyła się bardzo szybko. A czego się uczyła? Ano wszelkiego plugastwa sieciowego. Przekleństw, wyzwisk a przede wszystkim nienawiści. Pod koniec eksperymentu sama nienawidziła wszystkich, z feministkami na czele, została skrajną rasistką, a jej sympatię budziły tylko dwie osoby, jedna nieżyjąca – Adolf Hitler, druga żyjąca i mająca się doskonale – Donald Trump. (Swoją drogą wybór ten wiele mówi o USA u progu wyborów prezydenckich). Microsoft przerwał zabawę. A szkoda, bo jestem bardzo ciekaw, czego Tay nauczyłaby się w dniach następnych.
Informatycy koncernu mówią, że włączą Tay ponownie, gdy coś poprawią. Co? Zapewne postarają się wbudować jakiś filtr ograniczający naukę, ale to chyba nie będzie łatwe, gdyż wymaga czegoś szalenie trudnego, i to nie tylko dla sztucznej inteligencji, ale także dla tej jak najbardziej naturalnej – mianowicie zrozumienia. Gdy sztuczny mózg zacznie rozumieć, to będzie bardzo bliski istoty ludzkiej. Właściwie będzie mu brakowało tylko jaźni. Przed laty jeden z najwybitniejszych specjalistów od automatyki i robotyki, profesor AGH Ryszard Tadeusiewicz, wytłumaczył mi, na czym polega przewaga najdrobniejszego nawet robaczka nad robotami – robaczek czegoś chce, konkretnie chce przeżyć, bo ma mikroskopijną jaźń. Robot niczego nie chce, nie pragnie, robi to, czego się go nauczy. Posprząta mieszkanie, jeżeli wie jak ustawione są meble. Gdy meble zostaną przestawione, trzeba go uczyć na nowo. Robot nie odczuwa strachu przed śmiercią, czyli nie truchleje na myśl o tym, że za chwilę ktoś może mu odłączyć zasilanie.
Ale to się zmienia. Od czasu, gdy rozmawiałem o robotach z profesorem Tadeusiewiczem, minęło jakieś 10 lat i zmiany są widoczne gołym okiem. Roboty potrafią się uczyć. Kilka tygodni temu komputer wygrał z mistrzem cztery z pięciu partii „Go”. Tych z państwa, którzy nie znają tej gry, informuję, że jest ona na pozór prosta, ale w rzeczywistości jest to gra strategiczna bardziej skomplikowana niż szachy. O ile pamiętam komputer przegrał drugą partię, ale porażka ta nauczyła go tyle, że następne trzy partie wygrał. Tyle, że ten komputer, a właściwie program komputerowy w szybkim i obdarzonym ogromną pamięcią komputerze, miał się od kogo uczyć. Biedna Tay została rzucona na głęboką wodę, czyli trafiła do paszczy nawet nie lwa, ale wściekłego smoka, czyli do Internetu.
Dlaczego użytkownicy Internetu są tacy krwiożerczy? Nie mam bladego pojęcia. Powszechnie uważa się, że sieć zapewnia anonimowość, więc wyzwala podobne instynkty do tych, jakie wywoływane są w publicznych toaletach upstrzonych wulgarnymi napisami i obscenicznymi obrazkami. Ale to bzdura. Średnio przytomny użytkownik sieci wie, że anonimowość w Internecie to fikcja. Jeden z moich znajomych poradził mi, żebym w moim laptopie zalepił plastrem oko kamerki. „Ale po co? Ja nie używam kamerki” – zdziwiłem się. „Ty nie, ale jak zalepisz, to nikt jej nie użyje” – usłyszałem w odpowiedzi. Zatem sieć ma swoje prawa, nic nie gubi, wszystko pamięta, wyszukuje słowa kluczowe na potrzeby wywiadów, ale także dla tych, którzy chcą coś sprzedać. Słowem sieć jest prawdziwym potworem, o którego istnieniu jeszcze 20 lat temu nawet nie wiedzieliśmy. I jeżeli do tego potwora dołożymy jeszcze nas samych, z wszystkim naszymi przywarami i ze złem drzemiącym w naszych duszach, to koktajl jaki z tego wychodzi musi być i mroczny i zabójczy.
W całej tej historii pociesza mnie tylko jedno. Oto przez lata żyłem w przeświadczeniu, że to nasi polscy Internauci są najbardziej nienawistni na świecie. A tutaj taka niespodzianka. Tay została zainfekowana przez Internautów anglojęzycznych, przede wszystkim z USA. Ale marna to jednak pociecha. Być może nasi załatwiliby Tay w dwie godziny.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze