Beatlesi, Preston i Get Back

0
borowiec
borowiec1616
REKLAMA

Get Back był jednym z tych utworów, które zabrzmiały 30 stycznia 1969 roku podczas słynnego 42‑minutowego koncertu Beatlesów na dachu budynku wytwórni Apple przy Savile Row w Londynie. Był też jedynym singlem, na którym obok czwórki Beatlesów pojawiło się imię i nazwisko piątego muzyka – Billy’ego Prestona.
Billy był kapitalny – wspominał Paul McCartney. Młody czarodziej. Zawsze się z nim dobrze rozumieliśmy. Pojawił się w Londynie, a my na to: „O, Bill! Świetnie, niech z nami zagra w kilku numerach”. Dlatego wziął udział w sesjach, bo tak naprawdę był naszym starym kumplem. Jego obecność mogła sprawić, że zachowywaliśmy się trochę lepiej podczas sesji. Czuliśmy się, jak byśmy mieli gościa w domu – ale też pojawiło się małe zdenerwowanie, że może dołączyć do zespołu. Nie wiedzieliśmy, czy to jest tylko małe pęknięcie, czy wyjdzie z tego coś dobrego. To była zagadka. Zagrał świetnie i wszyscy byliśmy zadowoleni.
George Martin, manager zespołu, tak ujął obecność muzyka: Billy Preston okazał się bardzo pomocny. Był świetnym klawiszowcem i to, co zrobił w „Get Back” usprawiedliwiało jego obecność w studiu. Był bardzo grzeczny i miły. Pomógł złagodzić napięcia, które wtedy panowały w zespole.
Trzeba tu przypomnieć, że kiedy powstawał Get Back, a także inne kawałki, które wypełniły później album Let It Be, w zespole nie działo się dobrze. Napięcie między poszczególnymi muzykami narastało i, jak czas pokazał, w niedalekiej przyszłości doprowadziło do rozpadu superczwórki.
Podczas sesji nagraniowych osoba Prestona miała dla pozostałych muzyków znaczenie nie tylko muzyczne, rzec można, że również terapeutyczne. Zdaniem George’a Harrisona, Preston sprawił, że pękły lody, które Beatlesów mocno wówczas dzieliły. Billy nie wiedział o tych grach i układach, jakie u nas panowały, więc w swojej niewinności wpasował się akurat i dał zespołowi potrzebnego, małego kopniaka. Każdy był szczęśliwszy, że grał z nami ktoś jeszcze. Całość sprawiła nam więcej przyjemności. Wszyscy zagraliśmy lepiej i była to świetna sesja.
Rolę Prestona doceniał również Ringo Starr, choć twierdził, że nie sądzi, aby jego postać jakoś mocno wpłynęła na zachowanie całej czwórki. Pracowaliśmy nad dobrym utworem, a to zawsze było dla nas ekscytujące. On też dał coś temu utworowi, więc nagle – jak to bywa, gdy pracujesz nad czymś dobrym – przestaliśmy pieprzyć i wzięliśmy się za to, co potrafimy najlepiej. „Get Back” jest dobrym utworem. Poczułem, że w tym numerze dajemy czadu.
Nie tylko w tym utworze, także i w innych zamieszczonych na albumie Let It Be Preston miał wkład, który trudno pominąć.
Piosenka Get Back, która na małym krążku ukazała się 11 kwietnia, była rejestrowana w dwóch podejściach: 27 oraz 28 stycznia 1969 roku.
Singel z nią, gdy już uplasował się na szczycie angielskiej listy bestsellerów, pozostał na tej pozycji przez 6 tygodni. W Stanach Zjednoczonych na liście Hot 100 magazynu Billboard wspiął się na top 24 maja i do końca czerwca przewodził stawce.
Oto, o czym w Get Back śpiewali Beatlesi: Jojo był facetem, który uważał się za samotnika,/ale wiedział, że to nie może tak dalej trwać./Jojo opuścił swój dom w Tuscon, w Arizonie/dla odrobiny kalifornijskich traw./Wracaj, wracaj,/Wracaj tam, gdzie kiedyś było twoje miejsce./Wracaj, Jojo,/Wracaj do domu./Słodka Loretta Martin myślała, że jest kobietą,/ale była kolejnym facetem./Wszystkie dziewczyny wokoło mówią, że dostanie za swoje,/ale ona korzysta, póki może./Wracaj, wracaj,/wracaj tam, gdzie kiedyś było twoje miejsce./Wracaj, Loretta,/wracaj do domu./Twoja matka czeka na ciebie./Ubrana w swoje wysokie szpilki/i wydekoltowany sweter./Wracaj do domu, Loretta./Wracaj, wracaj,/wracaj tam, gdzie kiedyś było twoje miejsce.
I jeszcze coś na koniec. W czasie powstawania albumu z omawianą piosenką był kręcony reportaż, którego roboczy tytuł brzmiał właśnie – Get Back. Reżyserował go Michael Lindsay‑Hogg, a pomysł był taki, by widz zobaczył zespół w czasie prób, jammów, przygotowań i wreszcie podczas dużego koncertu wieńczącego dzieło. Powstał jednak dokument, w którym wyraźnie widać, jak zespól zaczyna się rozpadać. Ostatecznie 10 kwietnia 1970 roku Paul McCartney ogłosił odejście z zespołu. Tym samym band wszech czasów przestał istnieć.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze