Kto kradnie ule i pszczoły?

0
Kto kradnie ule i pszczoły
REKLAMA

Ten rok będzie wyjątkowo trudny dla pszczelarzy w regionie tarnowskim. Nie wszystkie pszczoły dobrze zniosły zimę, a teraz jeszcze ktoś kradnie ule z pszczołami. Sygnały o kolejnych kradzieżach trafiają i do związku pszczelarzy, i do tarnowskiej policji.
Około tysiąca pszczelarzy zrzeszonych jest w Pogórskim Związku Pszczelarzy w Tarnowie. Czeka ich trudny rok. Jak mówi prezes związku, nie wszystkie pszczoły dobrze przezimowały, pszczelarze odnotowują więc straty.

– Pszczoły są dziesiątkowane przez rozmaite choroby, a nie wszystkich pszczelarzy stać na kosztowne lekarstwa. Poza tym bardzo wiele pszczelich rodzin wyginęło przez inwazję dzięciołów zielonych, które uszkodziły ule i wyjadły śpiące w nich owady – mówi Leszek Bodzioch, prezes Pogórskiego Związku Pszczelarzy w Tarnowie. – Kradzieże pszczół zdarzały się od dłuższego czasu; giną ule szczególnie w pasiekach położonych z dala od miejsca zamieszkania pszczelarza, ulokowanych w miejscach odludnych. Teraz znów odbieramy więcej sygnałów o kradzieżach, między innymi z Woli Rzędzińskiej, gdzie skradziono kilka uli, kradzieże miały miejsce także w rejonie Gromnika, Tuchowa, Trzemesnej. Zapewne nie wszyscy poszkodowani pszczelarze zgłaszają ten fakt czy do nas, czy na policję.
Złodzieje kradną całe ule wraz z pszczołami. Wartość jednego ula pełnego pszczół i miodu to w sezonie nawet 1500 złotych. Straty dla niektórych pszczelarzy są szczególnie dotkliwe. Przekonał się o tym m.in. Robert Kozioł, pszczelarz spod Tarnowa.

REKLAMA (3)

– Skradziono mi niedawno trzy ule z pszczołami. Zniknęły z pasieki w okolicy Żurowej i Swoszowej. To tak właśnie wygląda – ktoś kradnie 2-3 ule, za jakiś czas znów dwa. Zgłosiłem to policji. W poprzednich latach też skradziono mi kilka uli. Przypuszczam, że ktoś, kto kradnie ule, musi wiedzieć, co kradnie. Być może te kradzieże to taki sposób innych pszczelarzy na odbudowanie czy wzmocnienie własnych pasiek, zwłaszcza gdy po zimie stracili sporo pszczół. Być może są to też kradzieże na zlecenie. Miałem kilka lat temu taki przypadek, że ginęły mi co pewien czas dwa lub trzy ule. Zacząłem na własną rękę rozpytywać w okolicy i okazało się, że mężczyzna znany z kradzieży założył sobie pasiekę. Już podczas przeszukania z udziałem policji okazało się, że część tych uli należała wcześniej do mnie – mówi Robert Kozioł.

REKLAMA (2)

Jak mówi asp. szt. Paweł Klimek, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie, tarnowska policja przyjęła w tym roku zgłoszenia o kilku przypadkach kradzieży uli z pszczołami. Skradzione zostały m.in. z pasiek w okolicy Ciężkowic i Tuchowa. Postępowania w tej sprawie prowadzą policjanci z tuchowskiego komisariatu. Sprawy do łatwych nie należą, bo trudno o świadków zdarzenia.
Pszczelarze coraz częściej decydują się na zakup fotopułapek, które zamontowane na drzewach monitorują teren pasieki. Sposobem na złapanie złodzieja lub dotarcie do miejsca, gdzie trafiły skradzione ule, mogą być nadajniki GPS montowane w ulach. Ale na kosztowne rozwiązania stać nielicznych.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze