Jakieś fatum
Najmłodsi tarnowianie pewnie nawet nie wiedzą, że „Jaskółka” była początkowo sztucznym lodowiskiem, niewielu mieszkańców miasta pamięta też zapewne, iż budowę hali rozpoczęto jeszcze w czasach Polski gomułkowskiej, prace przygotowawcze wykonano bowiem już w 1968 roku, a rok później ruszyły roboty budowlane. Gdyby lodowisko ukończono w ciągu kilku lat, obiekt zaprojektowany w Krakowskim Biurze Projektów Budownictwa Przemysłowego byłby w pierwszej połowie lat 70. minionego wieku jednym z największych i z pewnością najnowocześniejszych w ówczesnej Polsce i prawdziwą chlubą miasta.
Niestety, nad inwestycją od początku ciążyło jakieś fatum. Budowę kilka razy przerywano, korygowano projekty, w efekcie stała się przykładem modelowej socjalistycznej partaniny. Wystający z ziemi szkielet konstrukcji przez wiele lat straszył kolejne roczniki tarnowian oraz gości odwiedzających Mościce, a w pewnym momencie pojawiło się realne zagrożenie, że budowa nigdy nie zostanie dokończona.
Wreszcie w drugiej połowie lat 80. coś drgnęło. Budowlańcy wrócili na plac budowy i inwestycję udało się doprowadzić do szczęśliwego zakończenia. Ale fatum ciążyło nadal, otwarcie lodowiska miało bowiem charakter groteski charakterystycznej niestety także dla innych tego rodzaju imprez, bynajmniej nie tylko doby PRL‑u. Ówczesnym decydentom bardzo zależało, aby hala lodowiska była gotowa na przełom września i października 1987 roku, planowano bowiem zorganizowanie w niej jubileuszu 60‑lecia Zakładów Azotowych, więc ekipa budowlana działała pod olbrzymią presją czasu „Wyświechtany slogan <Polak potrafi> z konieczności zamieniamy na Polak musi” – pisały „Tarnowskie Azoty”. Niestety budowy ukończyć się nie udało, uroczystości odbyły się więc w hali, jak oficjalnie podawano, „niedokończonej, ale udostępnionej” (notabene, skąd my to znamy?). Właściwe otwarcie lodowiska miało miejsce dopiero kilkanaście miesięcy później, budowa trwała więc okrągłe dwie dekady!
Łyżwy i koszykówka
Nawet jednak na przełomie lat 80. i 90. tarnowskie sztuczne lodowisko (nazwa „Jaskółka” została nadana obiektowi dopiero później w wyniku plebiscytu czytelników Gazety Krakowskiej) na tle mizerii obiektów sportowych w Polsce w tamtych latach prezentowało się dosyć okazale, toteż okazyjnie odbywały się na nim mecze hokejowe, kilka razy pojawiła się rewia na lodzie, przeniosły się popularne w tamtych latach doroczne Targi Zdrowej Żywności. Najbardziej spektakularną imprezą pierwszego etapu eksploatacji były zawody łyżwiarstwa figurowego, organizowane w ramach zimowej Uniwersjady w Zakopanem w lutym 1993 roku.
Szybko jednak stało się jasne, że utrzymanie sztucznego lodowiska dużo kosztuje, a miastu bardziej przydałby się duży obiekt przeznaczony do halowych gier zespołowych. Tym bardziej, że rekordy popularności zaczęła bić w Tarnowie koszykówka i kibice nie mieścili się już na kameralnych trybunach szkolnej hali w Mościcach. Na początku 1995 roku sztuczne lodowisko przestało więc istnieć, na płycie położono parkiet, a pozostałością po dawnym przeznaczeniu budynku są niezdemontowane do dziś bandy. Żywot „Jaskółki” wkroczył w nowy etap.
Historyczny awans koszykarzy Unii do ekstraklasy oglądał w „Jaskółce” w marcu 1997 roku nadkomplet 4 tysięcy widzów. Następne kilka lat były dla hali i jej właściciela, ZKS „Unia”, wyjątkowo tłuste. Regularnie przyjeżdżały tutaj najlepsze koszykarskie drużyny w kraju, odbył się prestiżowy mecz Gwiazd Polskiej Ligi, grały reprezentacje kraju w koszykówce, ale także w piłce ręcznej. Zorganizowano kilka gali i meczów bokserskich, od czasu do czasu odbywały się koncerty muzyczne. Ale najważniejszy zawsze był sport i koszykówka. – Kiedy koszykówka była mocna, hala żyła, kiedy ją pogrzebano, skończył się dobry okres dla hali, stała się niepotrzebna – mówi Wojciech Majchrzak, były kapitan koszykarzy Unii i reprezentant Polski.
Kosztowna ruina
Trzeba też zauważyć, że na tle powstających w ostatnich latach, niczym grzyby po deszczu, w całym kraju obiektów o podobnym charakterze, znacznie nowocześniejszych i wygodniejszych, tarnowska hala zaczęła się prezentować niczym relikt minionej epoki – wszak jej projekt pochodził jeszcze z lat 60.
W 2010 roku pieczę nad obiektem przejęło miasto, ale w niczym nie poprawiło to kondycji hali, która z roku na rok popada w ruinę, a koszty doprowadzenia obiektu do stanu używalności zostały oszacowane na około pięć milionów złotych.
Utrzymanie „Jaskółki” w roku ubiegłym kosztowało miasto ponad 500 tysięcy złotych, uzyskany przychód stanowił ledwie 40 procent kosztów, z czego niemal połowę stanowiły opłaty za wynajem od Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej. Niebawem studenci będą mieli jednak własną halę, co tylko pogorszy sytuację mościckiego obiektu.
Jak to robią gdzie indziej?
Próba odpowiedzi na pytanie, czy tak musiało się stać, sugeruje szukanie przykładów w innych miastach. Historia budowy hali sportowej „Na Podpromiu” w niedalekim Rzeszowie przypomina do złudzenia to, co działo się w Tarnowie. Budowa także rozpoczęła się w „głębokim PRL‑u” i trwała koszmarnie długo. Ale na tym podobieństwa się kończą. Od początku funkcjonowania „Podpromia” zadbano o jego promocję. – Wykonaliśmy ogromną pracę, reklamując nasz obiekt w klubach i organizacjach sportowych, firmach organizujących targi i wystawy, agencjach koncertowych. Zatrudniliśmy nawet menedżera hali, powstała strona internetowa. Dziś zbieramy owoce. „Podpromie” jest właściwie samograjem – chwali się Janusz Makar, dyrektor zawiadującego Regionalnym Centrum Widowiskowo‑Sportowym „Podpromie” Rzeszowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. I rzeczywiście ma czym. Wspaniałe sportowe widowiska, jakim są mecze siatkarzy Asseco‑Resovii, jednej z najlepszych drużyn w kraju to tylko pewien segment działalności. Obiekt tętni życiem, organizowane są inne imprezy sportowe, raz, dwa razy w miesiącu cykliczne targi, od weselnych po lotnicze, regularnie goszczą gwiazdy polskiej, ale i światowej muzyki, odbywają się seminaria, wystawy. W tym roku na wynajęcie hali na weekendową imprezę praktycznie nie ma już szans. W efekcie, chociaż utrzymanie hali kosztuje cztery razy więcej niż „Jaskółki”, jest rentowna w około 80 procentach, co jest wynikiem bardzo dobrym, bo w polskich realiach na obiekcie sportowym raczej się nie zarabia. Oczywiście „Podpromie” jest bardziej funkcjonalne niż „Jaskółka”, daje większe możliwości, a Rzeszów to miasto wojewódzkie. Ale to przecież wszystkiego nie tłumaczy…


![Rozpoczęły się Targi Pracy i Innowacji Tarnowskich – ITAR 2026 [ZDJĘCIA] Targi Pracy 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Targi-Pracy-2026-11-218x150.jpg)


![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)
















