W efekcie zostałem uznany za celebrytę, którym nie jestem (celebryta to człowiek znany z tego, że jest znany), i za oszołoma godzącego się na bezkarne pędzenie po polskich drogach. Tak nie jest. Sam mam zero punktów karnych na koncie. Owszem, zdarzało mi się łapać mandaty za przekroczenie szybkości, ale przejechałem blisko milion kilometrów i nigdy nie spowodowałem wypadku.
Jeżdżąc, często widzę tych dżigitów wyprzedzających na podwójnej ciągłej, spychających innych do rowów, za nic mających jakiekolwiek przepisy. Dwa lata temu, zobaczyłem pirata na drodze z Ełku do Warszawy i zadzwoniłem do policji, a kolega nagrał telefonem komórkowym wyczyny bandyty drogowego. Nie bez trudności (telefonów do policji było cztery) udało się kierowcę zatrzymać. Był z jednego z krajów bałtyckich i bardzo mnie cieszy to, że prawdopodobnie po powrocie do swego kraju ze zgrozą opowiadał znajomym, że Polacy zdolni są do doniesienia obywatelskiego. Kilkanaście lat temu to Polacy, którzy przeszarżowali na austriackich drogach, snuli takie opowieści.
A teraz o fotoradarach. Tydzień temu jechałem na narty do Austrii. Przejechałem pół Polski, znaczną część Czech, 300 kilometrów Austrii, kawałek Niemiec i moje wnioski są takie: fotoradary są przede wszystkim w Polsce. W Czechach widziałem kilka, w Austrii dwa, a w Niemczech żadnego. Teza, że fotoradary są gwarancją bezpieczeństwa na drogach, nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością. Najważniejszą sprawą jest organizacja ruchu. Sprawą drugą jest nieuchronność kary za łamanie praw zorganizowanego ruchu. Trzecią sprawą jest wysokość kar. A na szarym końcu jest stawianie fotoradarów w miejscach kluczowych dla bezpieczeństwa obywateli.
Sekwencja wydarzeń w sprawie fotoradarów w Polsce była taka – w połowie ubiegłego roku minister finansów wpisał miliard 500 milionów złotych wpływów do budżetu. Wpływ to wpływ. Trzeba to jakoś oszacować. Zwykle ministrowie finansów szacują wpływy na podstawie lat ubiegłych. Dodają do tych wpływów 5, może 10 procent, i tyle. Tymczasem minister Rostowski spojrzał w statystyki i zobaczył, że w 2011 roku zebrano z mandatów około 50 milionów złotych. W związku z tym podniósł oczekiwania na 2013 rok o 1500 procent. A potem na ekranach telewizorów pojawił się minister Nowak, który z miną zbolałego świętego (może Krzysztofa?) mówił o tym, że owszem, w 2006 roku PO obśmiewała stawianie fotoradarów, ale dzisiaj jest za nimi, bo ich stawianie ma na celu dobro. Tymczasem ich stawianie jest dowodem na to, że PO kłamie. Że jest pełna hipokryzji. Gdyby PO chciała poprawić stan bezpieczeństwa ruchu, to zaczęłaby od organizacji ruchu, potem od nieuchronności kar i ich wysokości. To, że tak nie zrobili, nie jest też żadną pochwałą PiS z prostego powodu – gdy rządzili, też tego nie zrobili. Ale panowie z PO, nie nadymajcie się w sprawie, która do nadymania się nie nadaje.
Nie nadymajcie się
REKLAMA
REKLAMA
![Własnoręcznie ratują pozostałości po Zamku Tarnowskich na Górze św. Marcina [ZDJĘCIA] Zbieranie cegieł zamek](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Zbieranie-cegiel-zamek-10-218x150.jpg)


![Rozpoczęły się Targi Pracy i Innowacji Tarnowskich – ITAR 2026 [ZDJĘCIA] Targi Pracy 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Targi-Pracy-2026-11-218x150.jpg)

![Prace przy „Szczucince” rozpoczęli od wycinki dzikiej zieleni [ZDJĘCIA] Stacja Dąbrowa Tarnowska 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/04/Stacja-Dabrowa-Tarnowska-2026-5-218x150.jpg)














